Bez odszkodowań za stada

Powiatowy Inspektorat Weterynarii wydał pierwsze decyzje o odmowach wypłat odszkodowań za świnie ubite w związku z ASF. – Odmówili mi wypłaty, bo miałem za słabo nasączone maty dezynfekcyjne – mówi rozgoryczony rolnik z powiatu chełmskiego. Inspektorzy weterynarii szacują, że decyzje o odmowie wypłat mogą dotyczyć nawet połowy prowadzonych w sprawie odszkodowań postępowań.

Nasz rozmówca mówi, że dwa miesiące temu jego świnie zostały zarażone wirusem afrykańskiego pomoru świń. Obecność ASF potwierdziły wyniki badań krwi. Zwierzęta ubito. Hodowca miał nadzieję, że dostanie odszkodowanie za ubój świń w ramach zwalczania ASF.

– Złożyłem wniosek, ale dostałem odpowiedź, że odszkodowanie się nie należy – mówi mieszkaniec powiatu chełmskiego. – Inspektorzy weterynarii uznali, że nie zachowałem zasad bioasekuracji. Mata była ponoć niewystarczająco nasączona preparatem bakteriobójczym. Powołują się na niestosowanie przez rolników zasad bioasekuracji, a sami weterynarze nie zawsze się do tego stosują. Znajomy opowiadał mi, że jeden z weterynarzy przyjechał pobrać krew od świń a wszedł do chlewu bez rękawiczek, butów ochronnych, kombinezonu. Hodowcy mówią, że to na szerszą skalę nie chcą wypłacać tych odszkodowań. Może się przeliczyli i teraz mają nakaz z góry, aby zaciskać pasa.

Dotąd odnotowano 33 ogniska choroby w powiecie chełmskim. Większość hodowców świń, u których stwierdzono ASF stara się o odszkodowania. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że wypłat mogą nie dostać. Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii, szacuje, że około połowa prowadzonych postępowań może zakończyć się odmową wypłaty odszkodowań. Inspektorzy weterynarii zdają sobie sprawę, że ten temat może wywołać emocje, podobnie jak inne procedury związane z walką z ASF, których nigdy wcześniej w powiecie chełmskim rolnicy nie doświadczyli.

– Dotąd zapadły trzy lub cztery decyzje o odmowie wypłaty odszkodowań. Pozostałe postępowania są w toku, ale szacujemy, że około połowa spraw może zakończyć się odmową wypłaty odszkodowań z powodu nieprzestrzegania przepisów przez hodowców – mówi A. Lis. – Chodzi tu o przepisy dotyczące ochrony zwierząt i takie błędy jak na przykład brak oznakowania, rejestracji, ale też niespełnienie zasad bioasekuracji, w tym między innymi brak mat dezynfekujących. W takich przypadkach hodowca mógł pośrednio przyczynić się do rozwoju choroby.

Przepisy wyraźnie mówią, w jakich przypadkach odszkodowanie się nie należy i my musimy się do tego stosować. Wypłata odszkodowań nie jest czymś obligatoryjnym. Rozumiem, że hodowca utracił dochód, został pozbawiony majątku, ale my musimy działać zgodnie z prawem. Zawsze mówię hodowcom, że kwota odszkodowania i tak nie pokryje całości poniesionych strat. Jeśli chodzi o lekarzy, którzy mieliby nie przestrzegać zasad i wchodzić do hodowców bez stosownych zabezpieczeń to trudno mi w to uwierzyć. Wielu hodowców, gdy tylko wchodzimy do gospodarstwa, wskazuje nam drogę, oferują odzież ochronną. To przecież hodowca jest gospodarzem.

Jedna z przyznanych decyzji o odmowie wypłaty odszkodowania dotyczy stada liczącego ponad sto świń. A. Lis mówi, że hodowcy są poinformowani o ścieżce odwoławczej przysługującej im w takich sytuacjach. (mo)