Białopole ma lidera

Sytuacja w górze tabeli chełmskiej ligi okręgowej zmienia się jak w kalejdoskopie. Na pozycję lidera powróciła Unia Białopole, która w niedzielę dała lekcję piłkarzom Spółdzielcy Siedliszcze. Zespół Waldemara Koguta objął prowadzenie dzięki temu, że dotychczasowy lider – Brat Cukrownik Siennica Nadolna sensacyjnie uległ na wyjeździe Ruchowi Izbica. Drugi mecz z rzędu przegrał też Start Krasnystaw. Tym razem drużyna trenera Arkadiusza Mazurka u siebie uległa zawsze groźnej Sparcie Rejowiec Fabryczny. Dobrą passę kontynuuje Ogniwo Wierzbica. Oto komplet wyników 16. kolejki:

Hutnik przegrał za wysoko

UNIA REJOWIEC – HUTNIK RUDA-HUTA 4:1 (2:1)

1:0 – Szajduk (37), 2:0 – Kozaczuk (42), 2:1 – Głaz (45 karny), 3:1 – Kloc (65), 4:1 – Kloc (73).
UNIA: Studziński – M. Bohuniuk (50 Karauda), Kloc, Pawlicha, Brzezicki, Kozaczuk, Rossa, Czerwiński (85 Kwiatosz), Czajka (78 Kowalczyk), T. Sąsiadek (65 Oszwa), Szajduk (75 Chybiak). Trener – Tomasz Sąsiadek.
HUTNIK: A. Zemrzycki – Kordas, Pawlak, P. Zemrzycki, Olech, Dubij (72 Bisko), Skóra, Głaz, Polak (80 Sochocki), Tyczyński, Grzella (46 Haponiuk). Trener – Jacek Płoszaj.
Hutnik z przebiegu meczu na tak wysoką porażkę nie zasłużył. – Goście grali ambitnie, do końca, mogli się podobać. To młoda drużyna, widać, że brakuje jej ogrania, doświadczenia w seniorskiej piłce – mówił po meczu prezes Unii, Zbigniew Rumiński. – My z kolei zagraliśmy słabiej, niż w dwóch pierwszych meczach ze Spartą i Orłem. Mimo to potrafiliśmy wygrać, co cieszy, bo punkty są najważniejsze. Warto odnotować dwa ładne gole zdobyte po strzałach głową Marcina Kloca – dodał Rumiński.
Szkoleniowiec gości Jacek Płoszaj nie miał po meczu zbyt wielu pretensji do swoich zawodników, bo Hutnik choć przegrał, pokazał się z dobrej strony. – Do momentu straty pierwszej bramki prezentowaliśmy się naprawdę dobrze. Niestety, popełniliśmy dwa proste błędy w krótkim odstępie czasu. Moi obrońcy zawahali się, nie wybili piłki, co wykorzystał przeciwnik. Przed przerwą zdobyliśmy kontaktowego gola, po zmianie stron próbowaliśmy odrobić straty, ale to rywal był konkretniejszy. Po dwóch wrzutach z autu stoper Unii wbiegł w nasze pole karne i strzelił nam dwa gole. W mojej drużynie zagrało dziś sześciu juniorów. I choć wynik nie jest taki, jaki byśmy chcieli aby był, to z postawy tych chłopaków mogę być zadowolony. Mam nadzieję, że te mecze zaprocentują w przyszłości – stwierdził J. Płoszaj.(s)

Unia nie miała litości

SPÓŁDZIELCA SIEDLISZCZE – UNIA BIAŁOPOLE 0:6 (0:3)

0:1 – Jabłoński (30), 0:2 – Omelko (32), 0:3 – Mazur (42), 0:4 – Jabłoński (53 karny), 0:5 – Zdybel (63), 0:6 – Oleszczuk (90 wolny).
SPÓŁDZIELCA: Pawlak – Daniel Orłowski (70 Braniewski), Mroczek, Jędruszak, Osoba (89 Damian Orłowski), M. Iwaniuk (75 Dawid Orłowski), Stefańczuk, Moniakowski, Roczon (46 Antonowicz), Mazurczak, Lechowski. Trener – Damian Osoba.
UNIA: Kozłowski – Omelko (85 Czor), Dyczko, S. Kogut, Oleszczuk, Kwiatkowski (70 Komosa), Zdybel, Stepaniuk (70 Tabuła), Jabłoński (70 Steciuk), Bureć, Mazur (70 Przeworski). Trener – Waldemar Kogut.
Spółdzielca trafił na bardzo dobrze dysponowany zespół Unii Białopole. Piłkarze Waldemara Koguta po porażce przed tygodniem z Ogniwem Wierzbica bardzo chcieli zrehabilitować się i do Siedliszcza pojechali po komplet punktów. Od pierwszej minuty zarysowała się zdecydowana przewaga gości. Unia dość łatwo dochodziło do strzeleckich sytuacji, ale raziła brakiem skuteczności. Dopiero w 30 min. worek z bramkami rozwiązał Michał Jabłoński. Kolejne bramki Konrada Omelko i Pawła Mazura spowodowały, że piłkarze Spółdzielcy stracili ochotę do gry. – Rywal ani razu nam poważnie nam nie zagroził. Gdybyśmy wykorzystali większość okazji pod bramką przeciwnika, wynik byłby zdecydowanie wyższy – mówił po meczu Jan Ostrowski, prezes Unii. – Cieszymy się z wygranej, wracamy na pozycję lidera, choć zdajemy sobie sprawę, że w tej lidze wszystko jest jeszcze możliwe. Nie mniej jednak skupiamy się już na kolejnym meczu.
– Rywal był lepszy, trzymaliśmy się do 30 minuty, ale po stracie bramki przewaga Unii była już wyraźna. Zespół z Białopola jest mocny, dziś nie mieliśmy za wiele do powiedzenia – skomentował występ gospodarzy Wojciech Domański ze Spółdzielcy.(s)

Druga porażka Startu

START KRASNYSTAW – SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY 1:2 (1:0)

1:0 – Oleksiejuk (28 samobójcza), 1:1 – Barabasz (66), 1:2 – Barabasz (78).
START: Wikło – Saj, Borys, Łuczyn, Lenard, Dworucha, Chariasz, P. Wójcik, Kuczyński, Szponar (80 Kowalczyk), Frącek. Trener – Arkadiusz Mazurek.
SPARTA: Bralewski – Terlecki, Rutkowski (65 W. Rossa), Bodys, Kiejda (55 Kozioł), Oleksiejuk, Martyn, Krystjańczuk (52 Adamiec), Kucharski, Barabasz, Lewczuk (81 Janiszewski). Trener – Bartosz Bodys.
Piłkarze Startu, po przegranej Brata, bardzo chcieli wygrać, i zrównać się punktami z zespołem z Siennicy Nadolnej. Niestety, znów zeszli z boiska pokonani, choć od pierwszych minut ruszyli na przeciwnika, ale poza rzutami rożnymi, nie stworzyli sobie z akcji sytuacji do zdobycia bramki. Pierwsza połowa była w miarę wyrównana, z lekką przewagą gospodarzy. Obie drużyny starały się wysoko bronić, dlatego też jednym i drugim trudno było przedostać się pod bramkę rywala. – Okazje do zdobycia gola były jedynie po stałych fragmentach gry. Tak właśnie straciliśmy bramkę. Poszło dośrodkowanie, Dawid Oleksiejuk chciał wybić piłkę, źle w nią trafił i futbolówka wpadła do siatki – relacjonuje Robert Szokaluk, prezes Sparty. – Nasz zespół też mógł zdobyć gola. Dwa razy zawodnicy Startu wybijali zmierzającą do siatki piłkę, tuż przed samą linią bramkową. Fizycznie nasza drużyna wygląda lepiej od przeciwnika, mam nadzieję, że w drugiej połowie gospodarzom zabraknie sił i to wykorzystamy.
I prezes Szokaluk nie pomylił się, choć w 55 min. Start miał wymarzona okazję do podwyższenia wyniku. – Za zagranie piłki ręką w polu karnym sędzia podyktował jedenastkę dla gospodarzy – relacjonuje Szokaluk. – Wykonawca karnego trafił piłką w słupek. Gdybyśmy stracili drugiego gola, pewnie nie podnieślibyśmy się. A tak, ruszyliśmy do przodu. Druga połowa była znacznie ciekawsza. Obie drużyny postawiły na atak. W 66 min. do remisu doprowadził Daniel Barabasz. Konrad Kiejda dobrze wykonał stały fragment gry, piłka spadła Barabaszowi pod nogi i było 1:1. W 78 min. przeprowadziliśmy ładną akcję, zakończoną celnym strzałem przez Barabasza. Start miał stuprocentową okazję do zdobycia gola. Jeden z zawodników dograł piłkę wzdłuż bramki, ale napastnik gospodarzy z bliska przestrzelił. Po zmianie stron byliśmy zespołem nieco lepszym, wygraliśmy zasłużenie, zostawiliśmy więcej zdrowia na boisku. Cieszymy się, to dobry prognostyk przed finałem Pucharu Polski – dodaje prezes Sparty.
– Mieliśmy dziś problemy kadrowe. Nie było dwóch Ukraińców, Drachanczuka i Kiszyjewa, którzy pauzowali za żółte kartki. Zabrakło też Bielaka, Nowakowskiego i Sadowskiego. Daniel Chariasz, mający wiele ochoty do gry, nie miał z kim pograć. Słabiej niż zwykle zagrał też Piotr Wójcik. Szkoda, że nie wykorzystał karnego, bo gdyby strzelił na 2:0, ten mecz wyglądałby inaczej. Mimo drugiej porażki nie załamujemy rąk. W tej lidze jeszcze wiele się może wydarzyć, nie wszystko jest stracone. Walczymy dalej, nie możemy się załamywać – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego Robert Grzesiak, prezes Startu.(s)

Kto zatrzyma Ogniwo?

OGNIWO WIERZBICA – GRANICA DOROHUSK 2:1 (1:1)

1:0 – Knot (20), 1:1 – Olęder (40 karny), 2:1 – Knot (64).
OGNIWO: Zagraba – Nowaczek (80 Szanfisz), Nielipiuk, Siwek (67 Kłos), Sobczuk (46 Pilipczuk), Krupski (60 Sobów), Skorupski, P. Bąk, Knot, Stańczuk (60 Remiś), B. Mazurek. Trener – Sławomir Skorupski.
GRANICA: Kopeć – Okoń (75 Giedz), Słomka, Sergijuk, Olęder, Swatek (45 Ciołek), Furmanik, Maliszewski, Grzywna (55 Lutruk), Sokołowski (88 Radecki), Niemiec. Trener – Marek Grzywna.
Trzeci mecz na wiosnę i trzecia wygrana Ogniwa Wierzbica. – W ostatnich meczach pierwsze skrzypce grał u nas Bartek Mazurek dziś świetnie zastąpił go Karol Knot – mówi Artur Wawruszak, kierownik Ogniowa. Knot otworzył wynik meczu w 20 min. kończąc koronkową akcję między Patrykiem Bąkiem, a B. Mazurkiem. – To co zrobił w 64 min. to było mistrzostwo świata! – mówi Wawruszak. – Bartek znów asystował, a Karol strzelił zwycięskiego gola przewrotką! To była cudowna bramka – dodaje. Kto wie jednak jakby się potoczył ten mecz gdyby Okoń w 3 min. trafił do pustej bramki zespołu z Wierzbicy. – Na pewno wówczas łatwiej by się nam grało – zauważa Grzegorz Świderski, kierownik drużyny gości. – Nie zagraliśmy dziś źle, mecz był wyrównany, ale Knotowi wyszedł strzał życia – dodaje. Dobrej okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał w końcówce meczu Sobczuk. (kg)

Tatran w dołku

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – TATRAN KRAŚNICZYN 4:0 (2:0)

1:0 – Puchala (10), 2:0 – Koprucha (32), 3:0 – Rycerz (60), 4:0 – Kufrejski (85).
HETMAN: Ścibak – Więczkowski, Małek, Widz, Grzegórski, Rycerz, Kasperek, Pachula, Skrzypczyński, Koprucha, Szoździński. Trener – Tomasz Tuczyński.
TATRAN: Solecki – Wójtowicz, P. Sawczuk, K. Mazurek, Kniażuk, S. Stasiuk, D. Mazurek, Said (60 Barzał), Tymicki, Salitra, P. Ciechan (46 Smorga). Trener – Marcin Ciechan.
Czerwone kartki: Salitra (T) w 75 min. za dwie żółte oraz Solecki (T) w 87 min. za niesportowe zachowanie.
Fatalnie zaczęła się wiosna dla Tatranu. Zespół z Kraśniczyna przegrał trzeci mecz z rzędu, tym razem 0:4 w Żółkiewce. – Nie układa się nam ta gra, choć są i dobre momenty, ale brakuje wykończenia stwarzanych sytuacji – mówi Marcin Ciechan, trener Tatranu. Gospodarze dość szybko strzelili dwie bramki, ale przy stanie 2:0 goście wyprowadzili dwie groźne kontry. – Szkoda, że nie wykorzystali ich Mirek Tymicki i Kamil Mazurek. Zamiast tego dostaliśmy trzeciego gola i było po meczu – dodaje Ciechan. Warto dodać, że zespół z Kraśniczyna kończył mecz w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Salitry i Soleckiego. (kg)

Ambicja Orła nagrodzona

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:2 (2:1)

0:1 – Młynarczyk (2 karny), 1:1 – A. Olender (22 karny), 2:1 – S. Tatysiak (43), 2:2 – Olech (83), 3:2 – M. Olender (87).
Ciekawy mecz w Srebrzyszczu. Faworyzowane Frassati szybko strzeliło bramkę i wydawało się, że zabierze do Fajsławic trzy punkty. Zawodnicy Orła grali jednak bardzo ambitnie, szybko wyrównali, a później znów o sobie dał znać niezawodny Sławomir Tatysiak. W końcówce goście zdobyli gola na 2:2, ale ostatni cios należał do gospodarzy. Gola na wagę trzech punktów dla Orła zdobył Mariusz Olender w 87 min. (kg)

V LIGA

1. Unia B. 16 39 13-0-3 54-24
2. Brat 16 38 12-2-2 60-28
3. Start 16 35 11-2-3 60-21
4. Sparta 16 34 11-1-4 49-25
5. Unia R. 16 27 9-0-7 33-34
6. Hetman 16 27 8-3-5 37-31
7. Frassati 16 23 7-2-7 47-40
8. Ruch 16 22 7-1-8 47-42
9. Granica 16 18 5-3-8 23-36
10. Tatran 16 16 4-4-8 27-45
11. Spółdzielca 16 15 4-3-9 29-44
12. Ogniwo 16 15 5-0-11 21-33
13. Orzeł 16 13 4-1-11 29-58
14. Hutnik 16 2 0-2-14 27-82