Białorusini uciekają z chełmskiego szpitala

Białoruscy medycy, którzy znaleźli pracę w chełmskim szpitalu, idą w Polskę. Znaleźli korzystniejsze oferty czy praca w naszej lecznicy nie przypadła im do gustu?

Chełmski szpitala cierpi od dawna na niedobory kadrowe. Przez te braki na niektórych oddziałach szczególnie w sezonie urlopowym ciężko poskładać grafiki dyżurów. Lecznica permanentnie szuka lekarzy. I chętnie przyjmuje medyków zza granicy. Od kilku lat na oddziale laryngologii pracował doktor z Białorusi a niedawno przyjęto trójkę innych lekarzy z tego kraju na chirurgię.

Ale po okresie pierwszej umowy medycy rezygnują. Nieoficjalnie mówi się, że nie za bardzo podoba im się specyfika pracy w lecznicy, przeniesienia między oddziałami i że narzekają na trudności w „odnalezieniu” się w chełmskim środowisku medycznym, które spod oka patrzy na konkurencję. I chociaż szpital i pacjenci potrzebują lekarzy, to ci znaleźli swoje miejsce gdzie indziej. Chirurdzy jadą do Rzeszowa, a doktor z laryngologii, który pracował kilka lat w Chełmie i chciał się tu osiedlić, wylądował w Szczecinie.

– Nie doszukiwałbym się w tym drugiego dna – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. medycznych. – Nie mieliśmy od nich żadnych skarg na oddelegowania. Ale oczywiście mają swoje wymagania i ambicje. Mieliśmy np. chirurga od przeszczepów, który chciałby nadal je wykonywać. Nikogo na siłę nie możemy zatrzymać. Lekarze zaczęli u nas pracę, ale jednocześnie składali dokumenty do innych szpitali. Zawsze trzeba się liczyć z tym, że ktoś może podkupić pracownika. Sami też szukają lepszych warunków i trudno im tego zabronić.

Obcokrajowcy, którzy trafiają do szpitala, najpierw zatrudniani są jako sanitariusze i niewiele zarabiają. Po trzech miesiącach dostają prawo wykonywania zawodu, ale pracują jak lekarze bez specjalizacji, czyli pod nadzorem innych medyków. – W tej chwili mamy dużo ofert lekarzy z Ukrainy, którzy są już w Polsce i pracują np. w Lublinie, Krakowie czy Warszawie. Gdy pytamy, co się stało, że chcą się przenieść do mniejszego ośrodka, tłumaczą, że to bliżej granicy, że małżonek został na Ukrainie itp. – mówi L. Litwin. – Chełm nie jest celem samym w sobie, a tylko tymczasowym miejscem. (bf)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here