Biblioteka w fatalnej kondycji

Wygląda na to, że Chełmska Biblioteka Publiczna ma problemy z płynnością finansową. Podobno jest tak źle, że placówka przestała odprowadzać za swoich pracowników składki do ZUS. Mówi się o planowanych zwolnieniach, a ludzie coraz później otrzymują wynagrodzenia.

Likwidacja działów promocji i gromadzenia zbiorów, skracanie godzin pracy poszczególnych filii (mają być otwarte nie pięć, a cztery dni w tygodniu), rzadsze korzystanie z usług firmy sprzątającej. Od momentu powierzenia obowiązków dyrektora Chełmskiej Biblioteki Publicznej Katarzynie Sokołowskiej zmiany podyktowane oszczędnościami są widoczne. W kuluarach mówi się, że sytuacja finansowa biblioteki jest na tyle zła, że placówka przestała odprowadzać składki ZUS za swoich pracowników, a nowa dyrektor dostała od miasta przykaz zredukowania zatrudnienia.

– Jedną z jej pierwszych decyzji było zawieszenie składek ZUS na trzy miesiące. Cały czas słyszymy, że biblioteka nie ma pieniędzy i dyrektor musi zwolnić dziewięć osób. Przy takiej biedzie chce wyrzucać ludzi?! Kto i gdzie w wieku 40-50 plus znajdzie w Chełmie pracę? – żalą się pracownicy biblioteki.

Jak dodają, za poprzedniego dyrektora grudniowe pensje zawsze były wypłacane przed świętami. Teraz czekają do ostatniego dnia na umowie, a i tak co miesiąc słyszą, że nie wiadomo czy środki na wypłaty w ogóle będą. Miasto z kolei podkreśla, że przez trzy miesiące z rzędu zwiększana była dotacja budżetowa dla biblioteki na wypłaty świadczeń pracowniczych (159 065 zł w październiku, 201 651 zł w listopadzie i 185 000 zł w grudniu).

P.o. dyrektora ChBP Katarzyna Sokołowska przyznaje, że w związku z inflacją i wzrostem kosztów sytuacja biblioteki stała się trudna. Czy faktycznie placówka przestała płacić składki ZUS za swoich pracowników?

– Zawarliśmy porozumienie z ZUS – odpowiada enigmatycznie Sokołowska.

Do pytania o planowaną redukcję etatów dyrektor nie chciała się odnieść. (pc)