Bieluch daje radę – rozmowa z Januszem Mojakiem – Prezesem SM BIELUCH

NT: Czy pandemia ma wpływ na działalność SM Bieluch?

Janusz Mojak – Prezes SM BIELUCH

JM: Staramy się, aby miała jak najmniejszy. Jednak nie żyjemy w próżni. To, co się dzieje na świecie, ma też, niestety, wpływ na naszą działalność. Objawia się to w różny sposób. Zamówienia na nasze produkty są trudne do przewidzenia. Po tym jak gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na początku marca, teraz obserwujemy stabilizację. Sytuacja na rynku opakowań również jest bardzo niestabilna, ponieważ ceny większości opakowań zależne są od kursu euro. Staramy się realizować zaplanowane wcześniej remonty i inwestycje. Jednak ze względu na wprowadzone ograniczenia wymagają one przeorganizowania.

NT: Jak wygląda produkcja – czy przebiega bez zakłóceń?

JM: Produkcja przebiega bez zakłóceń. Pracujemy w systemie dwu i trzy zmianowym. Czas pracy pracowników został tak zorganizowany, aby pracownicy mieli jak najmniejszy kontakt ze sobą w czasie pracy a także po jej skończeniu. Przerwy między zmianami zostały wydłużone i pracownicy nie spotykają się w szatni.

NT: Czy nie ma problemów z dostawcami mleka?

JM: Nasi dostawcy dostosowali się do rygorystycznych procedur higienicznych, jakie stosujemy. Wszyscy zdają sobie sprawę, że są one niezbędne, aby przetrwać. W tej chwili surowca na rynku jest bardzo dużo, bo są mleczarnie, których większość produkcji była kierowana do sektora HoReCa. A jak wiadomo branża hotelarska i gastronomiczna w tej chwili nie działa. Więc te mleczanie mają teraz duże kłopoty.

NT: Jak wygląda reżim sanitarny w Spółdzielni

JM: Niezależnie od obowiązujących na co dzień w naszym zakładzie bardzo wysokich standardów higienicznych, wynikających z wymogów wdrożonego i certyfikowanego systemu bezpieczeństwa żywności BRC, zostały ustalone kolejne procedury, do których przestrzegania są zobowiązani producenci surowca, dostawcy, przewoźnicy, odbiorcy a przede wszystkim pracownicy wszystkich działów naszej spółdzielni.

NT: Czy pracownicy dostosowali się do zaleceń w dobie koronawirusa i nie boją się pracować?

JM: Wszyscy pracownicy są świadomi obecnej sytuacji. Zdają sobie sprawę, że to od nich przede wszystkim zależy los spółdzielni. Każdy chce mieć pracę. Wiadomo, że sytuacja nie jest normalna i daleka od komfortowej. Ale my jako firma spożywcza jesteśmy przyzwyczajeni do rygorów higienicznych. Noszenie masek, rękawiczek, częste mycie i dezynfekcja, ubrania ochronne nie są dla nas czymś nadzwyczajnym. Teraz zostały one jeszcze bardziej zaostrzone. Do tego doszedł jeszcze zakaz wstępu na teren spółdzielni wszystkich prócz pracowników. Oraz mierzenie temperatury wszystkim wchodzącym. Podczas pracy ograniczamy kontakty do absolutnego minimum. Zwyczajowe gesty powitalne i wzajemnej życzliwości zmieniły formę, ale na szczęście nie zniknęły.