Bismarckiem w Szpaka

Gdy radny powiatowy Janusz Szpak na jednej z ostatnich sesji zapytał czy nowa księgowa krasnostawskiego szpitala ma odpowiednie kwalifikacje do piastowania tego stanowiska, usłyszał, że to w czasach, gdy to on był starostą, finanse SP ZOZ legły w gruzach, być może właśnie na skutek złej polityki kadrowej.

Kilka tygodni temu na sesji rady powiatu radny Janusz Szpak, były starosta, stwierdził, że na wniosek „pracowników szpitala zaniepokojonych sytuacją finansową, ujemnym wynikiem i wzrastającymi zobowiązaniami, w tym wymagalnymi” prosi „o przeprowadzenie audytu w zakresie posiadanych kwalifikacji przez osobę zatrudnioną na stanowisku głównego księgowego”. Dalej mówił m.in.: „Z informacji uzyskanych od pracowników szpitala wynika, że została zwolniona osoba o pełnych kwalifikacjach celem zatrudnienia osoby nieposiadającej pełnych kwalifikacji.

Z przekazanych informacji wynika, że osoba zatrudniona obecnie nie posiada stosownych kwalifikacji, nigdy nie była zatrudniona na stanowisku kierownika działu i nigdy samodzielnie nie kierowała zespołem pracowników w służbach finansowo-księgowych ani też w żadnym innym dziale. Tym samym nie spełnia ustawowych wymogów 3 lat pracy, w tym na stanowisku głównej księgowej sektora finansów publicznych w jednostce służby zdrowia odpowiedzialnej za zdrowie pacjentów. Jednocześnie brak doświadczenia przekłada się na brak umiejętności w zarządzaniu długiem i powiększającym się ujemnym wynikiem finansowym – mówił Szpak.

Do tematu rada powiatu wróciła na ostatniej sesji, w czwartek, 12 września. Podczas obrad odczytano wyjaśnienie sporządzone przez Andrzeja Jarzębowskiego, dyrektora SP ZOZ w Krasnymstawie. Wynika z niego, że księgowa, o którą pytał Szpak, jedynie pełni obowiązki głównego księgowego szpitala, a co za tym idzie, nie mają wobec niej zastosowania wymogi, jakie przepisy stawiają przed głównym księgowym.

Szerzej na zarzuty byłego starosty odpowiedział radny Leszek Janeczek, na co dzień lekarz zatrudniony w SP ZOZ. Janeczek zaczął ostro, cytując słowa Otto von Bismarcka, kanclerza Niemiec w drugiej połowie XIX wieku, wygłoszone o Polakach. – „U Polaków cała para idzie w gwizdek”, „Chcesz Polaków pokonać pozwól im się samemu rządzić” – cytował Bismarcka radny. – Ja bym powiedział, że ta sytuacja, te interpelacje o głównej księgowej są zobrazowaniem tych słów Bismarcka, mimo że minęło 150 lat.

Janeczek przypomniał, że kiedy w 2012 r., za kadencji Szpaka, została powołana ówczesna główna księgowa SP ZOZ, nie miała do tego żadnych predyspozycji. – Nie miała wykształcenia, nie miała żadnego szkolenia podyplomowego ani innych certyfikatów, a mimo to została powołana na główną księgową. To, że główna księgowa nie miała uprawnień, wiedział cały SP ZOZ, ale o dziwo wiedza ta nie przeszła na drugą stronę ulicy, gdzie jest organ założycielski dla szpitala – mówił Janeczek, mając na myśli starostwo powiatowe.

Radny powołał się też na audyt z 2019 r., z którego wynika, że zatrudniona siedem lat wcześniej księgowa nie posiadała odpowiedniej praktyki do piastowania tego stanowiska. – „Nie spełniała więc jednego z ustawowych warunków do objęcia stanowiska głównego księgowego SP ZOZ” – cytował audytora Janeczek. – I to wówczas nikogo nie bulwersowało! A może by trzeba było się zapytać, może te 30 mln zł długu (szpitala – kg), które do dziś odbija się nam czkawką, może to z tego powodu są? – zastanawiał się. Bronił też osoby powołanej w tym roku na stanowisko głównego księgowego.

– Osoba ta ma wykształcenie ekonomiczne, jej poprzedniczka nie miała. Ma wykształcenie podyplomowe, tamta później nabyła. I ma wreszcie certyfikat głównej księgowej wydany przez ministerstwo finansów – tłumaczył. Janeczek przypomniał też, że obecna główna księgowa przez 13 lat była zastępcą księgowej, ma więc odpowiednie doświadczenie i praktykę. – Ale to nic nie znaczy, tak można pianę bić – wbił szpilkę Szpakowi. Radny stwierdził też, że to nie Szpak jest prawdziwym autorem zgłoszonej interpelacji, w rzeczywistości stoją za nią byli pracownicy SP ZOZ. (kg)