Branżówki dają przyszłość

Przedsiębiorcy i dyrektorzy szkół zawodowych spotkali się w środę, 17 stycznia, w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Na Lubelszczyźnie dramatycznie brakuje uczniów– specjalistów po szkołach zawodowych, które są bardzo słabo promowane. Bliska współpraca pracodawców ze szkołami jest jednym z założeń wprowadzanych zmian w systemie szkolnictwa.


Szkolnictwo zawodowe nie cieszy się zainteresowaniem uczniów. Od kilku lat ponad połowa z nich wybiera kształcenie w liceach. W samym 2017 roku 52% lubelskich uczniów wybrało naukę w liceach ogólnokształcących. Na technika zdecydowało się 37%, a tylko 11% wybrało szkoły zawodowe, po reformie oświaty nazywane szkołami branżowymi I stopnia. – Do tej pory była atypromocja szkolnictwa zawodowego. Dzieciom mówiło się: „Jak się nie będziesz uczył, to pójdziesz do rolniczaka albo do zawodówki”. A teraz powinno się właśnie odwrotnie mówić: „Musisz się uczyć w technikum lub w szkole zawodowej, jeśli chcesz godziwie zarabiać w wieku dwudziestu paru lat. Jeśli chcesz na garnuszku rodziców siedzieć do 30. roku życia albo wyjechać za granicę, to możesz iść do szkoły niezawodowej” – mówi wojewoda Przemysław Czarnek. – Dzisiaj szansą są szkoły zawodowe, bo rynek pracy potrzebuje wykwalifikowanych rąk. Brakuje nam pracowników w budowlance, w infrastrukturze drogowej. Samorząd ogłaszający przetarg na drogę w październiku czy listopadzie tak naprawdę musi zabiegać, żeby ktoś mu tę drogę zrobił. Dzisiaj na Lubelszczyźnie naprawdę potrzebujemy ludzi po szkołach zawodowych i nie możemy im mówić, że jak się nie będą uczyć, to nie skończą studiów, tylko, że jak się nie będą uczyć, to nie będą mieć takiego zawodu, który da im porządne życie w młodym wieku – podkreślał wojewoda.

Zawodowy strzał w dziesiątkę

Jednym z elementów kampanii, która ma zachęcić młodzież do wyboru takiej a nie innej drogi zawodowej, jest kampania lubelskiego kuratorium oświaty „Zawodowy strzał w dziesiątkę”. Jej cel to m.in. obalenie negatywnych stereotypów, które narosły wokół szkół zawodowych i promowanie zawodówek wśród młodzieży. – To nasza odpowiedź na pilną potrzebę. My nie chcemy promować konkretnych szkół zawodowych, bo tym się same zajmują, skupiamy się na promocji całego szkolnictwa zawodowego – podkreśla Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty.
Jednym z elementów kampanii są spotkania z pracodawcami i dyrektorami szkół zawodowych. To również lubelska odpowiedź na list premiera Mateusza Morawieckiego i minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej do polskich pracodawców, który ukazał się na początku 2018 roku. – „Zachęćmy młodzież do wyboru szkół zawodowych jako atrakcyjnej ścieżki kształcenia” – apelują w liście. Przedsiębiorcy mogą obejmować swoim patronatem klasy czy tworzyć klasy zamawiane. – Coraz bardziej nam brakuje pracowników, dlatego podpisujemy ze szkołami listy intencyjne, m.in. z Technikum Energetyczno-Informatycznym przy ulicy Długiej. Duży brak kadr nastąpi za jakieś 3-5 lat, kiedy duża grupa zawodowa elektryków odejdzie na emeryturę. Już teraz przyjmujemy uczniów wyróżniających się w nauce na praktyki, ale musimy wzmocnić nasze działania. Jest coraz trudniej o pracowników z wykształceniem technicznym, a te grupy zawodowe osiągają coraz wyższe zarobki – mówi Wojciech Lutek, prezes PGE.
Aby sprostać potrzebom rynku pracy w szkołach zawodowych powinno uczyć się zdecydowanie więcej młodych ludzi. – Jeżeli teraz pracodawcy narzekają że pracownik bardzo kiepsko lub wcale nie mówi po angielsku, nie zna rysunku technicznego, nie potrafi posługiwać się suwmiarką, to nie jest to tylko kwestia wyłącznie jakości kształcenia zawodowego, ale i zdolności młodych ludzi, którzy trafiają do zawodówek. Jeśli tylko 11% z naszych uczniów wybiera ten rodzaj szkoły, to możemy przyjąć tezę, że są to dzieci najczęściej słabsze intelektualnie. Tymczasem szkoła zawodowa już dzisiaj oferuje bardzo dobrą przyszłość, której nie zapewni wykształcenie w zakresie bezpieczeństwa narodowego i innych tego typów kierunków, które na uczelniach tworzy się na siłę po to, by skusić uczniów, nie oferując im żadnego wykształcenia w wieku dwudziestu pięciu lat – podkreślał wojewoda Przemysław Czarnek.
W styczniu br. MEN powoła Radę Dyrektorów Szkół Zawodowych, w której skład weszło 42 dyrektorów z całej Polski. Nasze województwo reprezentują w niej trzy osoby. Jedną z nich jest Marian Klimczak, dyrektor Zespołu Szkół nr 5 im. Jana Pawła II, w skład którego wchodzi XXIV LO oraz Technikum Gastronomiczno-Hotelarskie i Branżowa Szkoła Gastronomiczna I stopnia. – Największym zainteresowaniem cieszą się kierunki związane z żywieniem – technik usług gastronomicznych. Rokrocznie mamy dwie klasy ( 70 uczniów) z dużym potencjałem, wyraźnie ukierunkowanych na ten zawód – podkreśla dyrektor Klimczak. – W branżowej szkole gastronomicznej są i tacy, dla których jest to świadomy wybór, ale i tacy którzy wybrali ją przypadkowo. Część uczniów, składając dokumenty do szkół, kieruje się wyborem kolegi, a wielu rodziców nie wie, jakie szkoły podpowiedzieć swoim dzieciom. Ta kampania społeczna, którą dziś rozpoczynamy, ma dostarczyć uczniom informacji – podkreśla. Szkoła współpracuje od lat z przedsiębiorcami, którzy nie tylko zapraszają uczniów na praktyki, ale i szkolą nauczycieli, którzy kończą u nich staże zawodowe. Uczniowie szkoły branżowej w ZS nr 5 mają dodatkowe praktyki zagraniczne. – Chcemy budować pozytywną opinię o tej placówce – podkreśla Marian Klimczak.
Emilia Kalwińska

W 2017 roku najpopularniejszymi zawodami wśród młodzieży według danych z SIO były: technik informatyk – 5965 uczniów, technik żywienia i usług gastronomicznych – 2992, technik ekonomista – 2383, technik usług kosmetycznych – 2369.
Najmniejszym zainteresowaniem cieszyły się: technik elektryk – 1115 uczniów, muzyk – 1005, monter zabudowy 981, technik logistyk – 977.