Brat niezadowolony z remisu

TATRAN KRAŚNICZYN – BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA 1:1 (0:0)
1:0 – D. Mazurek (70), 1:1 – Suduł (75).
TATRAN: Kubus – Błaszczak, A. Stasiuk, S. Stasiuk, Sadlak, Mróz (76 M. Sawczuk), Ciechański, Smorga (73 Kniaziuk), D. Mazurek, Barzał, K. Mazurek. Trener – Mirosław Berbeć.
BRAT: Kowalski – Kociuba, Ćwirta, Jopek, Malinowski, Arnold Kister, Arkadiusz Kister, Wojciechowski (60 Wędzina), M. Szadura (70 Kozak), P. Szadura, Suduł. Trener – Andrzej Krawiec.
Sędziowali: Walczuk oraz Pukas i Skiba.
Przed sezonem Tatran doznał poważnego osłabienia. Najlepszy strzelec zespołu Sebastian Suduł przeniósł się do… Brata Cukrownik Siennica Nadolna. W najbliższym czasie ma tam trafić też inny strzelec z Kraśniczyna Mirosław Tymicki. – Nie mamy siły ognia, ale początek spotkania był dla nas niemalże wymarzony – mówi Lucjan Fedak, prezes Tatranu. – W 10 min. Powinniśmy prowadzić 1:0, lecz Daniel Mazurek nie wykorzystał jedenastki. Sędzia podyktował karnego za faul na jednym z naszych zawodników. Strzał Mazurka obronił bramkarz rywali.
W pierwszej połowie, w opinii Fedaka, nieco lepsze wrażenie sprawiali gospodarze. – Nie mieliśmy wielu sytuacji do zdobycia gola, ale Brat też nam nie zagrażał. Co innego w drugiej części meczu, która toczyła się już pod dyktando gości. Mieli swoje okazje strzeleckie, lecz nie potrafili ich wykorzystać – podkreśla prezes Tatranu.
Andrzej Krawiec nie był zadowolony z remisu. – Powinniśmy to spotkanie wygrać – mówi. – Prowadziliśmy grę, byliśmy lepsi. Przeciwnik ograniczał się do wybijania piłek i szybkich kontr. Po jednej z nich zawodnik Tatranu oddał strzał z dużego palca i piłka wpadła do bramki. Gdyby Suduł wykorzystał wszystkie swoje stuprocentowe okazje do zdobycia gola, a miał ich aż cztery i wszystkie prawie sam na sam z bramkarzem, spotkanie zakończyłoby się naszym zwycięstwem. Cieszy jedynie to, że potrafiliśmy stwarzać sobie sytuacje strzeleckie. Remis uznajemy jednak za porażkę – dodaje A. Krawiec.(red)