Burmistrz celuje w Wiejską?

W ubiegły czwartek sejm, głosami posłów Zjednoczonej Prawicy, podjął uchwałę o przedłużeniu samorządowej kadencji do wiosny 2024 roku. I choć pewnie senat będzie przeciwko, to jego weto sejmowa większość odrzuci i przesunięcie wyborów samorządowych wejdzie w życie. We Włodawie samorządowo-partyjni działacze coraz głośniej spekulują, że mimo to burmistrz Wiesław Muszyński porządzi jeszcze tylko do przyszłej jesieni, bo… fotel burmistrza chce zamienić na poselską ławę.

Wydłużenie kadencji samorządów do 30 kwietnia 2024 roku PiS tłumaczy potrzebą rozdzielenia dat wyborów parlamentarnych i samorządowych, które powinny odbyć się jesienią 2023 r. Opozycja mająca większość w senacie jest przeciwko majstrowaniu przy kalendarzu wyborczym w trakcie kadencji. Wskazuje, że przesunięte wybory samorządowe zbiegną się z wyborami do Europarlamentu i przekonuje, że powody zmian są podyktowane interesem politycznym partii Jarosława Kaczyńskiego. Mimo to zmiany zapewne i tak wejdą w życie, bo mają poparcie prezydenta Andrzeja Dudy.

Przedłużenie kadencji to dobra widomość dla obecnych włodarzy samorządowych, którzy po ubiegłorocznych podwyżkach zarabiają po 18-20 tys. zł brutto miesięcznie. We Włodawie coraz głośniej szepce się, że burmistrz Wiesław Muszyński mimo to jest gotów zamienić samorządowy stołek na nieco gorzej płatną ławę poselską (uposażenie poselskie wraz z dietą parlamentarną wynosi obecnie ok. 16,3 tys. zł brutto) i nie wyklucza startu w najbliższych wyborach parlamentarnych, które odbędą się najpóźniej w październiku przyszłego roku.

I nie są to dywagacje wyssane z palca, bo burmistrz sam potwierdził nam, że rozważa kandydowanie na posła. Jego szanse na poselski mandat wydają się bardzo realne, bez względu na to, ile list i w jakiej konfiguracji utwotrzy obecna opozycja. Jeśli Lewica poszłaby do wyborów samodzielnie, Muszyński byłby jednym z głównych kandydatów na „jedynkę” w naszym okręgu.

Jeżeli Lewica utworzyłaby wspólną listę z Koalicją Obywatelską, albo byłaby jedna wspólna lista opozycji, to nazwisko burmistrza Włodawy zapewne też znalazłoby się na niej wysoko, na miejscu z szansą na mandat. W każdym razie, jeśli zdecyduje się na start, niewiele ryzykuje. Może kandydować na posła, pełniąc funkcję burmistrza, a w przypadku zdobycia mandatu posła zdecydować czy go obejmie, czy zrezygnuje, pozostając burmistrzem (obydwu funkcji nie można łączyć).

Polityczno-samorządowe spekulacje we Włodawie idą jeszcze dalej. Miejscowi aktywiści już zastanawiają się, kto obejmie rządy we Włodawie, jeśli burmistrz Muszyński pójdzie „w posły”. Muszyński zaprzecza jakoby w obecnej umowie koalicyjnej z PiS był zapis, że na swojego następcę rekomenduje obecnego zastępcę Wiesława Holaczuka (PiS). Jeśli już, to burmistrz widziałby na tym stanowisku obecnego wicestarostę Tomasza Korzeniewskiego. Ten ostatni nie chce komentować tych spekulacji. (gd)