Burmistrz na piwku ze zbiegłym posłem

Spotkaniem z burmistrzem Izbicy poseł Romanowski pochwalił się na swoim FB

Jak informowaliśmy w poniedziałkowym wydaniu „Nowego Tygodnia” burmistrz Izbicy, Jerzy Lewczuk, spotkał się w ubiegłym tygodniu z poszukiwanym listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania, ukrywającym się na Węgrzech przed polskimi organami ścigania, posłem na Sejm z okręgu chełmskiego Marcinem Romanowskim. Burmistrz się tym nie pochwalił, ale parlamentarzysta, zamieścił zdjęcia ze spotkania z krajanem na swoim profilu na Facebooku.

Marcin Romanowski (PiS), poseł z  okręgu chełmskiego i były wiceminister sprawiedliwości jest podejrzanym w  śledztwie dot. Funduszu Sprawiedliwości. Polska prokuratura postawiła  mu kilkanaście zarzutów popełnienia przestępstw, polegających „na udziale w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko mieniu, a w szczególności poprzez przekraczanie uprawnień i niedopełnienie obowiązków oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentach, wyrządzanie szkody w wielkich rozmiarach w mieniu Skarbu Państwa, w celu osiągnięcia korzyści osobistych i majątkowych”.

W grudniu ubiegłego roku, w przeddzień posiedzenia sądu, który miał zdecydować o tymczasowym  areszcie dla Romanowskiego, ten zbiegł na Węgry, a rząd Wiktora Orbana uwzględnił jego wniosek o udzielenie mu azylu. Od tego czasu poseł, który ma uchylony immunitet i ma formalnie status podejrzanego, jest poza zasięgiem naszych organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura ściga go listem gończym, a Sąd Okręgowy w Warszawie wydał na niego Europejskiego Nakazu Aresztowania.

Romanowski nie może jednak ruszyć się poza Węgry. Z Budapesztu aktywnie komentuje wydarzenia polityczne w Polsce, krytykuje w internecie rząd Donalda Tuska  i najwyraźniej tęskni za krajem i krajanami. W ubiegłym tygodniu zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcia ze spotkania z Jerzym Lewczukiem, burmistrzem miasta i gminy Izbica, który odwiedził go na Węgrzech. Lewczuk, z wykształcenia prawnik i były prokurator nie jest co prawda członkiem PiS, ale sympatyzuje z prawicowymi partami, a bardzo pozytywnie wypowiadał się zwłaszcza o kandydatach Suwerennej Polski Zbigniewa Ziobry, której członkiem był Romanowski. Kandydatów tego ugrupowania, w tym Romanowskiego, nie raz podejmował w Izbicy i na organizowanych przez samorząd wydarzeniach. Jak doszło do spotkania burmistrza, z jakby nie było mającym status podejrzanego i ściganym listem gończym posłem Romanowskim? Czy nie widzi w tym nic zdrożnego i nie obawia się, że może być to traktowane jako udzielanie pomocy ukrywającemu się posłowi?

Lewczuk tłumaczy, że przyjął zaproszenie posła Marcina Romanowskiego i odwiedził go w Budapeszcie. Jak podkreśla, zaproszenie otrzymał w rozmowie telefonicznej, bo utrzymują kontakt.

– Uważam go za przyjaciela naszej gminy i darzę dużym szacunkiem. Jako doktor prawa jest dla mnie również autorytetem zawodowym. W czasie, gdy pełnił funkcję posła i wiceministra sprawiedliwości, współpracował z nami i wielokrotnie mogliśmy liczyć na jego wsparcie. Jego pomoc była bardzo cenna dla samorządu. Został też odznaczony medalem „Zasłużony dla Miasta i Gminy Izbica”. Nie widzę powodów, by teraz, kiedy nie sprawuje już funkcji w rządzie, odwracać się od niego. Nawet w więzieniu odwiedza się ludzi – zaznacza burmistrz Lewczuk.

Samorządowiec podkreśla, że nie chce angażować się w sprawy „wielkiej polityki”, bo – jak mówi – jego partią jest społeczeństwo Izbicy, dodaje jednak, że działania wymierzone w posła Romanowskiego są, jego zdaniem, przesadzone.

– Nie czytałem akt, ale ta sytuacja wygląda na wyolbrzymioną. Mamy przecież zasadę domniemania niewinności – zarzuty nie oznaczają winy. Na tyle, na ile znam posła Romanowskiego, wiem, że nie zrobił niczego, czego powinien się wstydzić. Nie ukradłby nawet złotówki. Co więcej, mimo swojej sytuacji nie złorzeczył na rząd. Wręcz przeciwnie – pozytywnie wypowiadał się o przedstawicielach koalicji rządzącej, np. o pośle Krzysztofie Grabczuku. Nasza rozmowa jednak dotyczyła głównie spraw regionu – relacjonuje burmistrz.

Lewczuk zdradza, że podczas spotkania sondował m.in. możliwość uruchomienia w Izbicy biura poselskiego. Jak podkreśla, mieszkańcy byliby zadowoleni, bo poseł cieszy się w naszym regionie dużą sympatią i poparciem.

Zapytany o to, czy nie obawia się konsekwencji spotkania z osobą poszukiwaną ENA, burmistrz odpowiada, że nie ma nic do ukrycia.

– Na Węgrzech, mimo że są w Unii Europejskiej, nikt za posłem nie chodzi – podkreśla.

Wizyta w Budapeszcie była także okazją do zwiedzenia miasta, po którym oprowadził burmistrza sam poseł, odwiedzenia restauracji i wypicia piwa.

– Marzy mi się, by w Izbicy powstał nowoczesny plac zabaw inspirowany tymi, które widziałem na Węgrzech – zapowiada burmistrz Lewczuk. (Rd, w)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Najnowsze Wydanie
2026-11-02 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00zł Kup Gazetę