Były prezes Włodawianki skarży na obecne władze

Były prezes MLKS Włodawianka Damian Adamczyk żali się do starosty, że został bezprawnie wykluczony z członkostwa w tym klubie. Obecne władze tłumaczą, że nie zapłacił składki 50 zł za rok, więc nie może być członkiem Włodawianki. Przy okazji obecny zarząd klubu ubolewa, że w dobie pandemii starosta musi się zajmować takimi sprawami.

Spór pomiędzy byłem prezesem klubu a obecnymi władzami toczy się od co najmniej dwóch lat. Jego istotą była walka o władzę w klubie oraz zupełnie inne wizje działalności. W tle pojawiały się też pieniądze. Skarga Damiana Adamczyka do starosty z marca br. dotyczy dwóch spraw – unieważnienia posiedzenia zarządu stowarzyszenia z 24 lutego br. oraz unieważnienia decyzji o wykluczeniu go z członkostwa klubu.

Jako powód były prezes podaje fakt, że przed dwoma laty kupił za swoje pieniądze siatki do bramek i to była równowartość jego pięciorocznych składek. Dodaje także, że posiedzenie zarządu zostało zwołane specjalnie w dniu, kiedy przebywał za granicą. Ponadto eksprezes zarzuca obecnemu zarządowi, że działa nieetycznie i lekceważy go.

W odpowiedzi na to zażalenie aktualny prezes Grzegorz Klimkowicz odpiera wszystkie zarzuty, nazywając je absurdalnymi. Relacjonuje m.in., że 24 lutego zwołano posiedzenie zarządu w taki sposób, by D. Adamczyk mógł w nim uczestniczyć. Pomimo tego nie wziął w nim udziału. Zdaniem obecnego prezesa bywało tak wielokrotnie, że nawet będąc na jakimś posiedzeniu nie podpisywał listy obecności.

Co do konieczności opłacenia składki członkowskiej, to – zdaniem G. Klimowicza – D. Adamczyk podpisał się pod stosowną uchwałą dotyczącą wykluczania tych wszystkich, którzy tego do końca stycznia tego nie uczynią. Takich osób wezwanych do zapłaty było 29. Chodziło o składkę roczną w wysokości 50 zł. Ostatecznie składki po ponagleniu nie zapłaciło tylko 9 członków, w tym D. Adamczyk. Co do możliwości zapłacenia „z góry” składek, to statut nie przewiduje tego typu możliwości.

Każda nadpłata to jest swoista darowizna na rzecz klubu. – Jeżeli chcieć zaliczyć darowizny na poczet składek, to niektórzy członkowie wzorem Pana Damiana Adamczyka zaliczyliby sobie składki na sto, dwieście i więcej lat – pisze prezes. Na koniec dodaje: – D. Adamczyk nie działa etycznie, z pełną premedytacją wprowadzając w błąd starostę włodawskiego w celu wyrobienia złej opinii wokół klubu, oraz destabilizacji i zamieszania w klubie. Jest to przykre, że pan starosta musi zajmować się taką sprawą w dobie pandemii koronawirusa.

Co na to starosta? Zapewne sprawę rozstrzygnie zgodnie z prawem, rozważając wszystkie aspekty. Jednak wydaje się mało prawdopodobne, by podzielił zdanie byłego prezesa Włodawianki. (gd)