Chcą uciec z Sawina

Konflikt na linii Jagodne – Sawin zaognia się. Mieszkańcy sołectwa po raz drugi podnoszą bunt i żądają zmiany podziału administracyjnego w powiecie. – W gminie Chełm jest inne życie – podnosili na ostatnim posiedzeniu rady. – Przykro mi – stwierdził wójt Sawina.

Cztery lata temu sołectwo Jagodne wystąpiło o odłączenie od gminy Sawin i przyłączenie do gminy Chełm. Wójt Sawina, Dariusz Ćwir, z marszu zapowiedział, że zrobi, co może, by zatrzymać wieś w granicach swojej gminy i zadba, by składane mieszkańcom sołectwa od lat obietnice dotyczące poprawy infrastruktury, sieci wodociągowej i oświetlenia zostały wreszcie spełnione. Niestety, minęły cztery lata i nic się nie zmieniło. W sołectwie znów wybuchł bunt.

(14 lipca) Odbyło się zebranie wiejskie, którego głównym punktem było podjęcie uchwały ws. odłączenia Jagodnego od gminy Sawin. „Za” opowiedziały się 34 osoby z 38 obecnych na sali uprawnionych do głosowania. Jedna wstrzymała się od głosu, a 3 były „przeciw”.

– Niektórzy przyjechali specjalnie z zagranicy, by zagłosować. Młodzi chcą wrócić, a nie mają do czego. Mieszkamy tu po kilkadziesiąt lat, w tym czasie nigdy nic się nie działo. Wodociągi, droga, solary – nie mamy żadnej z tych rzeczy. Po nieodebraną pocztę musimy nawet jeździć do Wierzbicy – mówi Andrzej Paszko, sołtys Jagodnego, dodając, że ludzie ze wsi już uciekają w stronę Chełma. Od września nawet dzieci, które chodziły do szkół w Sawinie czy Czułczycach, mają przenieść się do szkoły w Stawie.

Sprawa Jagodnego stanęła na piątkowych obradach rady gminy Sawin. Było gorąco, a mieszkańcy i radni przekrzykiwali siebie nawzajem. „Nie jesteśmy zadowoleni”, „mieszkamy na zadupiu” – mówili wprost ludzie. Nawet gdy radna Dorota Żuk z m. Chutcze mówiła o czekającej na remont świetlicy w swojej miejscowości, przewodnicząca rady, Iwona Wołoszkiewicz, ironizując, skwitowała, że Jagodne świetlicy w ogóle nie ma, a nawet gdyby miało, to ludzie nie mieliby jak do niej dojechać…

– Przed wyborami przyjeżdżali, zachęcać do głosowania. Nawet tablice informacyjne się znalazły z reklamami wyborczymi. Ale czy ktoś przyjechał w okresie roztopów, zapytać, jak sobie radzimy w tym błocie? Albo w zimie, gdy śniegu jest po kolana? Gdzie tyle czasu byli włodarze, skoro są zaskoczeni naszymi problemami? – pytał jeden z mieszkańców Jagodnego.

Oliwy do ognia dolał sołtys wsi, który wytknął wójtowi, że na zebranie wiejskie przyszedł z kobietą, która po kryjomu i w niejasnym dla nic celu nagrywała całe spotkanie.

– Nie udzielił mi pan głosu w pierwszej kolejności. Zrobiło mi się przykro, poczułem się niepotrzebny – odpowiedział Ćwir, dodając, że gdyby miał szansę odezwać się, powiedziałby, że pracownica rejestruje zebranie do sporządzenia protokołu.

Z burzliwej dyskusji nic nie wynikło. Radni Sawina mają rok na podjęcie decyzji i zatrzymanie sołectwa w swoich granicach. Mieszkańcy Jagodnego zapowiadają zaś, że tym razem nie dadzą się tak łatwo zwieść i albo gmina wreszcie zainwestuje w nich, albo będą w dalszym ciągu dążyć do ucieczki. Przed Ćwirem twardy orzech do zgryzienia tym bardziej, że bunt Jagodnego bacznie śledzą sąsiednie sołectwa, Krobonosz i Czułczyce-Kolonia. Sołtysi obu wsi na sesji uprzedzili radnych i wójta, że mieszkańcy ich sołectw również dopytują o możliwość przyłączenia do gminy Chełm.

Sama procedura związana z odłączeniem od jednej gminy i przyłączeniem do drugiej jest bardzo długa. W pierwszej kolejności musi zostać przeprowadzone referendum wśród mieszkańców. Ostateczną decyzję podejmuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. pc