Chciał otruć urzędniczkę?

Pracownica wydziału zarządzania kryzysowego wypiła płyn do dezynfekcji, który inny urzędnik miał jej wlać do kubka. Podobno człowiek ten od jakiegoś czasu miał znęcać się nad swoją koleżanką z pracy, a o wszystkim wiedziało kierownictwo. Czy w urzędzie miasta jest przyzwolenie na mobbing?

(30 grudnia) Dzień przed sylwestrem, wykorzystując jej nieuwagę, ktoś dolał do kubka z napojem pracownicy Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Chełm – najprawdopodobniej – płyn do dezynfekcji. Skończyło się na interwencji zespołu ratownictwa medycznego i wizycie w szpitalu na badaniach. Na szczęście kobiecie nic poważnego się nie stało. O tym, co ją spotkało, jeszcze tego samego dnia opowiedziała dyżurnemu z chełmskiej komendy.

– Badanie lekarskie wykluczyło zagrożenie życia lub zdrowia kobiety. Policjanci sporządzili stosowną dokumentację i będą dążyć do wyjaśnienia sprawy. Próbki substancji zostały zabezpieczone – badanie wykaże, czy jest ona niebezpieczna – informuje kom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa KMP w Chełmie.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się natomiast, że do występku miał przyznać się następnego dnia jeden z pracowników wydziału. Mało tego, mężczyzna miał od jakieś czasu uprzykrzać życie swojej koleżance z pracy. Podobno kobieta otrzymywała nawet anonimowe pogróżki. W kuluarach ratusza mówi się też, że o wszystkim miały wiedzieć: dyrektor departamentu spraw obywatelskich, w którego skład wchodzi wydział zarządzania kryzysowego – Monika Zaborek oraz sprawująca pieczę nad departamentem wiceprezydent Dorota Cieślik. Czy faktycznie tak było? Co na to wszystko prezydent? Niestety, na te pytania nie udało nam się uzyskać odpowiedzi. Ratusz zbył je milczeniem. Z przesłanego przez biuro prasowe komentarza wynika tyle, że zachowanie sprawcy jest naganne, ale dopóki policyjne postępowanie nie wykaże nic innego, sytuację należy traktować jako incydentalną.

– Każdy otrzymany sygnał o tego rodzaju zachowaniach nie może być pominięty w procedurach bezpieczeństwa pracowników i nie może być zbagatelizowany. Winien on raczej w naszej ocenie spotkać się z natychmiastową, adekwatną do sytuacji reakcją – podkreśla Dominik Gil z Gabinetu Prezydenta Miasta Chełm. – Dyrektor departamentu, poinformowana przez pracownicę o podejrzeniach dotyczących prawdopodobnego zatrucia i własnych obawach zdrowotnych, niezwłocznie powiadomiła w uzgodnieniu z przełożonymi o sytuacji pogotowie ratunkowe i policję.

Dalsze działania prowadziły już zgodnie z kompetencjami – zespół ratownictwa medycznego i wydział śledczy. Kierownictwo Urzędu Miasta Chełm czeka na wyniki prowadzonego specjalistycznego dochodzenia. Na podstawie jego ustaleń można dopiero podjąć odpowiednie kroki prawne w aspekcie pracowniczym, jak i karnym. Jednak stanowczo należy podkreślić, że każdy czyn, nawet ten określany w kategorii „żartu”, w konsekwencji narażający drugiego człowieka na jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu, powinien być traktowany jako naganny i niemający usprawiedliwienia, a tym bardziej niedopuszczalny w świecie ludzi dorosłych i odpowiedzialnych – dodaje D. Gil. (pc)