Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Chełmie dostało pozwolenie na budowę kotłowni na biomasę. To ma być jeden z największych energetycznych projektów w Chełmie, który jednak nie pozwoli odejść od spalania węgla. A przy okazji nowej inwestycji wróciły pytania o energię, którą miejska spółka miała pozyskiwać od Cementowni Chełm. Tamta inwestycja, pomimo roztaczanych wizji m.in. taniej energii, utknęła w martwym punkcie.
Przy miejskiej ciepłowni już za dwa lata pojawi się drugi komin, o wysokości wysoki 40 m. Jego budowę zakłada projekt nowej kotłowni na biomasę o mocy 12 MW. Inwestycja, która oszacowana jest na ponad 53 mln zł zakłada także budowę kompletnej infrastruktury technicznej z magazynami i drogami wewnętrznymi. Rozpoczęcie inwestycji zaplanowano w roku bieżącym a jej zakończenie i oddanie do użytku na koniec 2028 roku. To ma być największy projekt energetyczny w Chełmie, który jednak nie pozwoli ciepłowni odejść całkowicie od spalania węgla. W przestrzeni publicznej pojawiły się stwierdzenia o „strategicznym znaczeniu inwestycji”, która zapewni „bezpieczeństwo energetyczne miasta”. Ale też informacje, że nowa kotłownia wprawdzie ograniczy emisję dwutlenku węgla i pozwoli na dywersyfikację źródeł wytwarzania ciepła, ale tylko częściowo pozwoli odejść od spalania węgla.
– Po uruchomieniu kotła biomasowego w 2028 r. zostanie wyłączony jeden kocioł opalany węglem. Inwestycja ma na celu osiągnięcie przez Przedsiębiorstwo statusu przedsiębiorstwa efektywnego energetycznie – wyjaśniają władze spółki. Co bynajmniej nie jest jednoznaczne z produkowaniem tańszej energii, na która czekają mieszkańcy. Inwestycja zostanie zrealizowana w oparciu o dotację, ale także pożyczkę z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
A co z ciepłem z cementowni?
Przy okazji kotłowni na biomasę wróciły pytania o inną, rozpoczętą już inwestycję w oparciu o umowę MPEC i Cemex Polska. Do miejskiej sieci miała trafiać energia wytwarzana przy okazji spalania odpadów w piecach Cementowni. Firma wybudowała nawet duży fragment kolektora wzdłuż ul. Fabrycznej, który miał zostać wpięty do miejskiego systemu, ale prace zostały wstrzymane. A między MPEC a Cemex doszło do sporu. MPEC nie chce komentować tej sprawy.
– Na temat inwestycji związanej z przyłączeniem zewnętrznego źródła Cementowni związani zapisami umowy o poufności nie możemy udzielać informacji – odpowiada spółka.
Przypomnijmy w 2021 roku MPEC podpisało z Cemex Polska umowę o przyłączeniu źródła ciepła z Cementowni Chełm do miejskiej sieci ciepłowniczej. Trzykilometrowa nitka, ciągnąca się wzdłuż ul. Fabrycznej, miała połączyć sieć z istniejącą już instalacją do produkcji klinkieru, działającą na terenie Cementowni. – Inwestycja jest w realizacji. Trwają ustalenia kluczowych dokumentów określających warunki dostawy ciepła do sieci pomiędzy Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej w Chełmie oraz CEMEX Polska, właścicielem Cementowni Chełm. Po ich uzgodnieniu strony umowy będą w stanie podać dalsze informacje – informował w 2022 roku jeden z menedżerów z CEMEX EMEA, która nadzorowała projekt.
Ciepło miało popłynąć do miejskiej sieci już w sezonie grzewczym 2022/23, ale budowa, którą zrealizowano aż w 80 proc., nagle utknęła. I tak już zostało do dzisiaj. Projektu nie dokończono, magistrala nie została podpięta a ciepło nie popłynęło do miejskiej sieci.
W 2023 roku pisaliśmy, że podobno MPEC zaczął nawet naliczać Cementowni kary umowne za niewywiązywanie się z umowy, a także obciążył Cemex kosztami zakupu węgla i praw do emisji dwutlenku węgla za okres od listopada 2022 roku, które poniósł w trakcie sezonu grzewczego. Cementownia tłumaczyła, że „nie może być mowy o niewywiązaniu się z warunków umowy, a tym samym o jakichkolwiek karach nałożonych na firmę”. Ale z uwagi na tajemnicę handlową przedstawiciele firmy nie chcieli podawać szczegółów na temat sporu z MPEC. (reb)































