Choroba okazała się silniejsza

Śmierć zabrała ją w kwiecie wieku. Elżbieta Malinowska, o której pisaliśmy kilka miesięcy temu, przegrała walkę z chorobą nowotworową. Miała 38 lat.

Rak jajników, czwarte stadium z przerzutami do otrzewnej, opłucnej, wątroby i węzłów chłonnych – tę trudną do zaakceptowania wiadomość Elżbieta Malinowska otrzymała od lekarzy cztery lata temu. Mieszkała wtedy w Wielkiej Brytanii, gdzie wyjechała za pracą z rodzinnego Srebrzyszcza. Była absolwentką Studium Medycznego w Chełmie. Pracowała jako pielęgniarka. Wydawało jej się, że lata pracy w tym zawodzie w jakiś sposób ją uodporniły, albo chociaż przygotowały na taki trudny moment. Niestety, okazało się, że prawdziwe zrozumienie tej choroby przyszło dopiero wtedy, kiedy sama zachorowała. Zaczęła się długa i żmudna walka, za którą szły operacje, chemioterapie, radioterapie i szereg innych zabiegów. Mimo usilnych starań lekarzy choroba nawracała ze zdwojoną siłą.
Jeszcze kilka miesięcy temu nadzieję na poprawę stanu zdrowia Elżbiety dawała droga terapia. Koszt leczenia miał wynosić 20 tys. funtów, dlatego jej brat zwrócił się do nas z prośbą o umieszczenie apelu o pomoc finansową.
– Mam wspaniałego męża, kochającą rodzinę i przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć, dlatego każda dodatkowa chwila spędzona z nimi jest dla mnie bardzo cenna. Aktualnie tylko ta terapia może dać mi ten czas – przekonywała w marcu tego roku.
Niestety, kilka dni temu dotarła do nas smutna wiadomość. Elżbieta zmarła. Miała 38 lat. Pochowano ją w ubiegłym tygodniu na chełmskim cmentarzu komunalnym. (mg)