Chwile grozy w terminalu

Straż pożarna, policja, straż miejska, straż graniczna, służba ochrony lotniska i lotniskowa straż ratowniczo-gaśnicza – wszystkie te służby interweniowały w ubiegłą środę, 6 września, w Porcie Lotniczym Lublin. Wszystko przez pozostawiony bez opieki bagaż.


– Do nas informacja, że na lotnisku coś się dzieje, trafiła przez monitoring pożarowy – mówi st. kpt. Paweł Dańko z PSP w Świdniku. – W kilku obiektach na terenie powiatu są czujki sygnalizacji pożarów połączone z naszą komendą. Jeśli taka czujka wykryje w nich pożar lub wciśnięty zostanie specjalny przycisk, sygnał trafia do nas. W tym przypadku ta procedura zadziałała, bo podczas ewakuacji ktoś taki przycisk włączył. Udaliśmy się na miejsce, sądząc, że będziemy mieć do czynienia z pożarem.
Powodem zamieszania był jednak postawiony w jednej z toalet bagaż. Pracownicy lotniska próbowali odnaleźć, kto jest jego właścicielem, ale bezskutecznie. Zgodnie z przepisami należało więc podjąć decyzję o ewakuacji budynku lotniska.
– Przeprowadzono rutynowe czynności. Ewakuowano pasażerów i pracowników z terminalu, a bagaż został sprawdzony przez pirotechnika – mówi Piotr Jankowski, rzecznik Portu Lotniczego Lublin.
Bagaż został prześwietlony rentgenem i sprawdzony przez pirotechnika. W środku nie było żadnego podejrzanego ładunku. Chwilę po godzinie 12 lotnisko pracowało już normalnie. (w)