Cud krwawych łez

3 lipca 2017 roku, w święto Najświętszej Maryi Płaczącej, odbyły się w Lublinie uroczystości z okazji 68. rocznicy cudu lubelskiego.


Cudowny obraz Matki Bożej, na którym 3 lipca 1949 r. pojawiły się krwawe łzy, został uroczyście wystawiony przed archikatedrę. Przybyły tłumy wiernych, którzy odpowiedzieli w ten sposób na odczytany w kościołach podczas niedzielnych mszy apel metropolity lubelskiego, abpa Stanisława Budzika. Do wydarzeń sprzed 68 lat nawiązał podczas uroczystej homilii biskup kielecki Jan Piotrowski. – Nasze matki nigdy nie płaczą bez powodu, ale bywa, że swoją miłość muszą wylać przez łzy po to, żeby ją dostrzec i dać na nią odpowiedź. Nie inaczej było w Lublinie 3 lipca 1949 roku – mówił bp Piotrowski. – Dlatego naszym osobistym nawróceniem i wewnętrzną przemianą dajmy satysfakcję Maryi, tej czczonej w Lublinie, Częstochowie, w Kielcach, w naszych parafiach i w sanktuariach w Polsce i na świecie.
Po eucharystii ulicami miasta przeszła procesja maryjna z cudownym obrazem. Rozważania różańcowe prowadził ks. Waldemar Sądecki, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Lublinie. Uroczystości zakończył Apel Jasnogórski. Potem zebrani biskupi udzielili wiernym pasterskiego błogosławieństwa.
Szarytka pobiegła do kościelnego
W pierwszą niedzielę lipca 1949 r. w lubelskiej katedrze, po południu, ok. godz. 16, modlący się ludzie dostrzegli ciemną kroplę spływającą z prawego oka Matki Bożej na kopii obrazu jasnogórskiego. Siostra Stanisława Sadkowska, szarytka, zawiadomiła o tym kościelnego Józefa Wójtowicza, który pobiegł z nowiną do wikariusza, ks. Tadeusza Malca. Gdy ten pośpiesznie przybył do kościoła, zobaczył ludzi klęczących i leżących krzyżem, płaczących i krzyczących. Potem dostrzegł ciemne krople spływające po obrazie. Ks. Malec rzucił się na kolana i razem z wiernymi dał się unieść wielkiemu wzruszeniu. Ludzi zbierało się coraz więcej. Na nieszporach był już tłok. Potem o krwawych łzach Maryi wiedział już cały Lublin, a następnego dnia cała Polska. Tego też dnia bp Piotr Kałwa powołał specjalną komisję do zbadania cudu łez. W jej skład weszli: bp Zdzisław Goliński, ks. kanclerz Wojciech Olech, lekarz – dr Zygmunt Dambek, adwokat – Stanisław Kalinowski, konserwator sztuki – Jan Powidzki, malarka – Łucja Bałzukiewicz i chemik – Alojzy Paciorek. Komisja jednak pracowała bardzo krótko i, co najważniejsze, nie wypowiedziała się o przyczynie ukazania się ciemnej cieczy na obrazie.

Stalinowskie szykany

Wkrótce dr Dambek został aresztowany. Trwała wtedy brutalna stalinizacja kraju, o czym przypomniał, witając w miniony poniedziałek wiernych, abp Stanisław Budzik. Przypomniał też, że Maryja, która zawsze jest ze swoim ludem, jest dla nas znakiem miłosierdzia Bożego.
Komunistyczne władze uznały wtedy zdarzenie za otwarty atak na PRL i chęć destabilizacji państwa. W reżimowej prasie: „Trybunie Ludu” i „Słowie Ludu” pisano wówczas, że „cud” został specjalnie zorganizowany przez Kościół. Oskarżano duchowieństwo, że wykorzystuje religię do celów politycznych. Pisano, że kraj czeka na zboże i chleb, a „ reakcyjny kler” mąci ludziom w głowach, przez co rolnicy porzucają prace na polach i jadą do Lublina. Zakazano sprzedaży biletów kolejowych do Lublina. Władze zażądały zamknięcia katedry, ale ludzie natychmiast wyłamali drzwi. Świątynię otaczało kilkaset tysięcy pielgrzymów. Kolejki chcących wejść do katedry ciągnęły się na dwa kilometry. Zaczęły się więc ostre represje. Aresztowano m.in.: siostrę Sadkowską, kościelnego, ks. Malca i wielu innych „prowodyrów”, jak ich nazwano. Aresztowanych oskarżono o rozsiewanie fałszywych wiadomości i działanie na szkodę państwa. Zostali uwolnieni dopiero w lipcu 1950 roku po interwencji prymasa Wyszyńskiego, po porozumieniu między Episkopatem, a rządem.
Trzeba było czekać na 1981 r.
Kult Matki Bożej Płaczącej od 1949 r. wciąż się rozwijał, ale dopiero w lipcu 1981 r. można było spokojnie wyjść w procesji z cudownym obrazem, Uczestniczyło w niej wówczas ok. 30 tys. wiernych. Obraz został wyeksponowany i oświetlony. Ołtarz przygotowano do odprawiania mszy na „wzór jasnogórski”– twarzą do obrazu, a plecami do wiernych. Potem rozpoczęły się przygotowania do koronacji. Zezwolenie wydał św. Jan Paweł II w styczniu 1988 roku
Przypomnijmy, że zwyczaj koronowania czczonych obrazów znany był już w średniowieczu. Korony bywały też darami wotywnymi. Pierwszym takim wotum jest złoty diadem, ofiarowany przez Grzegorza III w 732 r. obrazowi MB w oratorium św. Piotra. Stały zwyczaj koronowania wizerunków maryjnych wprowadził kapucyn Hieronim Paolucci na przełomie XVI i XVII w. Jako pierwsze koronowano maryjne wizerunki rzymskie. Pierwszej koronacji poza Włochami dokonano w Polsce – 8 września 1717 roku, 300 lat temu biskup chełmiński Krzysztof Szembek nałożył korony na obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Obrzędu koronacji dokonują też osobiście papieże. Święty Jan Paweł II ukoronował w Polsce 26 wizerunków maryjnych. Prymas Stefan Wyszyński dokonał 42 koronacji – najwięcej spośród wszystkich biskupów świata. W Polsce od 1717 r. ukoronowano ponad 200 wizerunków Matki Bożej.

Koronacja

Lubelska uroczystość koronacji MB Płaczącej odbyła się w niedzielę 26 czerwca 1988 roku. Po mszy św. o godz. 7.00 cudowny obraz przeniesiono uroczyście na Majdanek, zatrzymując się po drodze przy kościele pw. św. Michała i przy kościele pw. św. Maksymiliana Kolbe. Gospodarzem uroczystości koronacyjnej był abp Bolesław Pylak, który był zresztą naocznym świadkiem krwawych łez Maryi. Koronacji dokonał ks. prymas Józef Glemp.
Pierwszy cud zdarzył się w Lublinie w XVII w. Krwawe łzy płynęły z na obrazie z oczu Matki Bożej Dobrej rady w kościele p.w. św. Ducha. A w następnym wieku, 9 maja 1727 roku, podczas obrad Trybunału zauważono łzy na krucyfiksie wiszącym w korytarzu budynku trybunalskiego. Krucyfiks, zwany odtąd Krzyżem Trybunalskim przeniesiono do kolegiaty pw. św. Michała, a w 1832 roku do katedry, którą został w tamtym roku kościół pw. św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Kult Matki Bożej Płaczącej, jak wykazały tegoroczne uroczystości, trwa i z roku na rok przybywa jego czcicieli.
Elżbieta Kasprzycka

Cudowna kopia

Kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, na którym 3 lipca 1949 roku pojawiły się krwawe łzy, powstała w 1927 r. na zamówienie bpa Leona Fulmana. Twórcą wizerunku Maryi był prof. Bolesław Rutkowski, ceniony badacz i konserwator obrazu jasnogórskiego. Malowidło w pięknych, barokowych ramach przedstawia wizerunek Bogurodzicy, która trzyma na rękach Dzieciątko Jezus. Twarz Maryi zwrócona jest na patrzącego, twarz Jej Syna też, lecz nie zatrzymuje On wzroku na odbiorcy. Obie postacie są zamyślone i emanuje z nich powaga. Na prawym policzku Maryi widoczne są trzy rysy. Dzieciątko ubrane jest w karminową sukienkę, Matka Boża – w niebieską. Malowidło umieszczono w bocznym ołtarzu po lewej stronie.