Cudeńka z modeliny

Justyna przy pracy

Zaczęła lepić z modeliny, aby odstresować się przed egzaminami. To zajęcie jednak tak jej się spodobało, że postanowiła zająć się nim na poważnie. Spod jej palców wychodzą prawdziwe cudeńka – zawieszki, kolczyki, pierścionki i pełne detali figurki.

Ten, kto myśli, że modelina jest tylko dla dzieci, grubo się myli. Doskonale udowadnia to Justyna Szadowska, która od kilku lat zajmuje się tworzeniem z modeliny. Choć – jak przyznaje – zawsze interesowała ją rzeźba i malarstwo, to właśnie modelina daje jej wielką radość i pozwala się rozwijać.
– Przygoda z modeliną rozpoczęła się mniej więcej pięć lat temu. Było to moje hobby i sposób na relaks przed egzaminami. Na początku używałam modeliny „Astra” – najtańszej i łatwo dostępnej. Lepiłam z niej zwierzątka złożone z kilku kulek. Teraz te próby sprzed lat wydają mi się nieporadne i najchętniej nie pokazywałabym ich nikomu. Z czasem zaczęłam lepić coraz częściej. Starałam się to robić codziennie. Czytałam też na ten temat w Internecie. Na forach tematycznych radzono, że powinnam spróbować materiałów lepszej jakości. Przerzuciłam się więc na bardziej profesjonalną modelinę „Fimo”.
To, że w Justynie drzemie artystyczna dusza, było widać już w dzieciństwie. W podstawówce bardzo dużo rysowała i sprawiało jej to wielką frajdę. Zdolności artystyczne z pewnością odziedziczyła po ojcu – Bogdanie Hawryluku, który jest znanym w Sawinie malarzem i rzeźbiarzem ludowym.

– Pamiętam, jak w szkole namalowałam obrazek przedstawiający parę w ludowych strojach. Była to pierwsza praca, z której byłam naprawdę dumna. Wtedy też chyba odkryłam, co sprawia mi największą radość – wspomina Justyna.
Jest absolwentką Liceum Plastycznego w Zamościu. Ukończyła też kierunek artystyczny na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Jak zaznacza, doświadczenia zdobyte podczas nauki w szkole i na studiach przygotowały ją w pewnym sensie do tworzenia z modeliny. Spod jej palców wychodzą prawdziwe cudeńka – kolczyki, zawieszki, pierścionki, medaliony oraz mnóstwo najróżniejszych figurek – takich, które mogą ozdobić np. tort nowożeńców, ale również tych przedstawiających postacie z gier lub filmów.
– Zrobienie prostej figurki zajmuje mi około godziny. Wykonanie czegoś bardziej skomplikowanego wymaga więcej czasu. Jak dotąd najdłużej tworzyłam figurkę przez miesiąc, ale robiłam to tylko wieczorami – opowiada.
Mniej więcej dwa lata temu Justyna postanowiła, że swoją pasję połączy z pracą i założyła własną działalność pod nazwą „Pracownia Artystyczna Sawinianka”.
– Sawinianka, bo pochodzę z pięknej miejscowości Sawin – mówi Justyna. – Podoba mi się ta nazwa i uważam, że całkiem przyjemnie brzmi dla ucha. Założyłam sklep internetowy, gdzie pokazywałam swoje prace, ale jakoś nie wyszło. W miesiące letnie wychodziłam na swoje, bo jeździłam na różne festyny i targi, gdzie mogłam sprzedawać swoje wyroby. Zimą niestety był tzw. martwy sezon. Zrezygnowałam, ale może już wkrótce spróbuję jeszcze raz. Strona internetowa jest, póki co, nieaktywna, ale prężnie działa profil na facebooku (www.facebook.com/sawinianka). Zaczęłam codziennie publikować i muszę przyznać, że jest odzew. Biorę też udział w różnych konkursach i umieszczam swoje przedmioty na stronach internetowych z rękodziełem. Obecnie szykuję swoje portfolio. Zamierzam też „przejść” się po chełmskich cukierniach. Być może któraś z nich byłaby zainteresowana moimi figurkami na torty.

Inspiracją dla Justyny jest prawie wszystko. Bywa, że zobaczy jakiś wzorek na tkaninie i już zastanawia się jak odtworzyć go np. na kolczykach. Obecnie rzeźbi z profesjonalnej masy SculpeyLivingDoll. Wykonane przez nią figurki są wypalane w piecyku, a później malowane. Wszystkie powstają w pracowni Justyny, którą stworzyła w swoim mieszkaniu w Chełmie, gdzie obecnie mieszka.
– Założyłam sobie, że będę lepić jak najczęściej, aby doskonalić swój warsztat. Staram się robić to codziennie i bardzo się cieszę, kiedy widzę efekty mojej pracy – kiedy nowa figurka jest lepsza od poprzedniej. Moim marzeniem, podobnie jak wielu innych artystów, jest to, aby wyrobić sobie rozpoznawalną markę w Polsce, a nawet i dalej. Mam nadzieję, że kiedyś to osiągnę – mówi. (kw)