Czekając na eksmisję

41-letnią samotną matkę wezwano do opuszczenia mieszkania komunalnego. – Nie zrobię tego, choćby nas siłą chcieli wynieść – mówi zdesperowana kobieta. W grę wchodzi jednak wyrok sądowy. Urzędnicy mówią, że jest im przykro, ale przepisy nie dopuszczają odstępstw „ze względu na okoliczności”.

Sprawa jest skomplikowana. Opowiadając o swoim położeniu 41-latka płacze. Kobieta od wielu lat mieszkała razem z babcią w lokalu komunalnym przy ul. Żwirki i Wigury. To babcia była głównym najemcą mieszkania.

Starsza pani zmarła dwa lata temu. 41-latka twierdzi, że jeszcze przed śmiercią babci starała się w ratuszu, aby to ją, wnuczkę, ustanowiono głównym najemcą lokalu. Jednym z podstawowych warunków, jakie należy spełniać, aby dostać przydział na mieszkanie komunalne jest posiadanie „niskiego” dochodu (z jednej strony ma on gwarantować, że najemca opłaci czynsz, z drugiej – świadczyć o braku możliwości zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych na rynku prywatnym).

– Wychowywałam samotnie dziecko i nie pracowałam – mówi 41-latka. – Utrzymywaliśmy się z alimentów i świadczenia, ale urzędnicy mówili, że to nie jest mój dochód i nie spełniam kryteriów, aby zostać głównym najemcą lokalu. Po śmierci babci wnioskowałam w urzędzie o przydział mieszkania, w którym jestem zameldowana i w którym spędziłam większość życia. Odpowiadano mi, że lokalu komunalnego się nie dziedziczy. Sprawa trafiła do sądu. Wyrok nie był dla mnie korzystny.

Odwołałam się, ale znowu przegrałam. Od dawna próbuję spotkać się z prezydentem Chełma, ale bezskutecznie. Rozmawiałam z jego zastępcami. Mówią, że takie są przepisy i koniec. A gdzie miejsce na ludzką przyzwoitość? Obecnie już pracuję. Niedawno dowiedziałam się, że moje dziecko ma problemy neurologiczne. Przed nami dalsza diagnostyka i widmo eksmisji, bo ratusz dał mi trzydzieści dni na opuszczenie lokalu.

Z prośbą o interwencję chełmianka zwróciła się m.in. do radnego Dariusza Grabczuka, który poruszył sprawę na ostatniej sesji. Marzena Kozaczuk, dyrektor Departamentu Komunalnego UM Chełm, stwierdziła wtedy, że sytuacja jest trudna, ale w grę wchodzi wyrok sądowy i trzeba go respektować.

– Jest nam niezmiernie przykro z powodu sytuacji, w jakiej znalazła się lokatorka mieszkania komunalnego – czytamy w odpowiedzi udzielonej naszej dziennikarce przez UM Chełm. – Ubolewamy nad trudnym położeniem jej rodziny, jednak to nie zwalnia nas z postępowania zgodnie z przepisami, które dla wszystkich – bez wyjątku – są takie same, i nie dopuszczają w tym względzie stosowania odstępstw ze względu na okoliczności. Zgodnie z prawem, po zgonie najemcy tego mieszkania, lokal powinien być zdany do dyspozycji miasta, jednak zamieszkiwała go wnuczka zmarłej.

21 sierpnia 2018 roku Sąd Rejonowy w Chełmie oddalił sprawę z powództwa wnuczki przeciwko Miastu Chełm o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu, ponieważ powódka nie należy do kręgu osób uprawnionych do wstąpienia w stosunek najmu. Z mocy prawa wnuk nie wstępuje w stosunek najmu do lokalu. Również Sąd Okręgowy w Lublinie oddalił pozew zainteresowanej w całości i orzekł o braku możliwości wstąpienia w stosunek najmu do lokalu, o którym mowa.

W związku z tym Departament Komunalny był zmuszony pismem z dnia 25 października 2019 roku wystąpić do zainteresowanej o przekazanie do dyspozycji miasta bezumownie zajmowanego lokalu w terminie 30 dni. W przypadku nie wywiązania się z powyższego obowiązku, sprawa zostanie skierowana przez miasto na drogę postępowania sądowego z powództwem o opróżnienie bezumownie zajmowanego lokalu mieszkalnego. Z chwilą zakończenia postępowania, miasto będzie musiało zrealizować wyrok. Niemniej sąd, nakazując zwrot lokalu, może jednocześnie przyznać zainteresowanej uprawnienia do otrzymania lokalu socjalnego, jeśli uzna to za zasadne. Wówczas miasto złoży jej ofertę wynajęcia lokalu socjalnego.

Ale 41-latka zapowiada, że nie wyprowadzi się z mieszkania, w którym spędziła większość życia.

– Zainwestowałam w wyposażenie, nowe panele, łazienkę i kto mi te pieniądze zwróci? – pyta zdesperowana 41-latka. – Nigdzie się nie wyprowadzę. Choćby nas siłą próbowali usunąć.

Pewne jest to, że zimą rodzina nie zostanie eksmitowana. W przypadku orzeczenia wyroku o nakazie opuszczenia lokalu, ale bez wskazania lokalu socjalnego, do którego ma nastąpić przekwaterowanie, eksmisja nie może nastąpić w okresie od 1 listopada do 31 marca. (mo)