Po blisko sześciu miesiącach od ich złożenia Rada Miasta Rejowiec Fabryczny rozpatrzyła skargi skierowane do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Dwie dotyczyły działalności burmistrza, a jedna działalności dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Po dyskusji większość radnych uznała wszystkie za bezzasadne. Ich autorka nie kryje rozczarowania.
Skargi wpłynęły do komisji pod koniec stycznia, jednak termin ich rozpatrzenia był kilkukrotnie przedłużany, a w międzyczasie doszło też do zmiany przewodniczącego komisji. Do sprawy wrócono podczas sesji 10 lipca.
– Cieszę się, że po sześciu miesiącach i pięciu przedłużeniach jesteśmy w stanie podjąć decyzję. Już w kwietniu pytałam komisję, jakie działania zostały podjęte, ale do dziś nie otrzymałam odpowiedzi – mówiła podczas sesji Monika Orzeł-Pankowska, autorka skarg.
Skargi pani Moniki dotyczyły ujawnienia danych osobowych przez burmistrza mężowi wiceburmistrzyni, odmowy udzielenia pomocy po pobiciu syna skarżącej oraz rażącego naruszenia prawa przez dyrektor MOPS. Pierwszą skargę rada uznała za bezzasadną stosunkiem głosów 9 do 2.
– Nie sądziłam, że dowody, jakich potrzebujecie, mają być takie jak w sądzie; że komisja skarg potrzebuje danych, świadków i może jeszcze DNA tych świadków, zwłaszcza patrząc na to, jak były rozpatrywane skargi na dyrektora szkoły. Osoby, które były ze mną, boją się zeznawać, boją się utraty pracy. Czy żyjemy na Białorusi, czy w mieście, gdzie każdy może powiedzieć, że się z czymś nie zgadza? Bez względu na to, jaką podejmiecie decyzję, miasto wie, co się wydarzyło i jaka jest sytuacja. Apeluję do radnych o rzetelne, bezstronne i sprawiedliwe rozpatrzenie moich skarg – mówiła na sesji autorka skarg.
Komisja wskazała, że burmistrz uznał zarzuty za oparte na przypuszczeniach, a skarżąca nie przedstawiła dowodów. Jednocześnie zauważono, że włodarz nie odpowiedział na wszystkie pytania komisji i nie przekazał pełnej dokumentacji dotyczącej obiegu pisma. Mimo to komisja uznała, że zarzut ujawnienia danych osobowych nie znalazł potwierdzenia. Takie stanowisko nie przekonało wszystkich radnych.
– Gdyby była odpowiedź na wszystkie pytania komisji, być może okazałoby się, że skarga jest jednak zasadna. Nie możemy mówić o bezzasadności, skoro jedna ze stron nie odpowiedziała na pytania komisji. To pokazuje, że coś jednak mogło być nie tak – argumentował radny Krzysztof Kister.
Druga skarga dotyczyła odmowy udzielenia pomocy przez burmistrza. Skarżąca, po pobiciu jej syna przez osobę dorosłą związaną rodzinnie z kierownictwem MOPS, zwróciła się do włodarza o wsparcie i skierowanie sprawy do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W odpowiedzi miała usłyszeć, że sprawę powinna zgłosić policji oraz szkole. W ocenie skarżącej takie działanie stanowiło odmowę pomocy. Wskazywała również na możliwy konflikt interesów wynikający z rodzinnych powiązań pomiędzy dyrektor MOPS a osobą związaną ze sprawą. Komisja nie podzieliła tych argumentów. W uzasadnieniu podkreślono, że organem właściwym do wyjaśnienia okoliczności pobicia jest policja, a w przypadku ucznia także szkoła. Wskazanie tych instytucji przez burmistrza uznano za prawidłowe i zgodne z jego kompetencjami. Komisja zaznaczyła jednocześnie, że dobrą praktyką byłoby poinformowanie mieszkanki o możliwości ubiegania się o wsparcie w MOPS oraz zapewnienie, że ewentualna sprawa zostałaby prowadzona przez bezstronną osobę. Również tę skargę rada uznała za bezzasadną. Za przyjęciem uchwały głosowało dziewięciu radnych, dwóch było przeciw.
Trzecia skarga dotyczyła dyrektor MOPS. Mieszkanka zarzucała naruszenie zasad bezstronności i poufności, przekazywanie informacji dotyczących jej brata poza ośrodek oraz brak odpowiedniego wsparcia dla dziecka. Po analizie materiałów komisja nie znalazła podstaw do potwierdzenia zarzutów. Uchwałę o uznaniu skargi za bezzasadną poparło dziewięciu radnych, jeden był przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.
Autorka skarg zapowiada dalsze działania
– To pokazuje lekceważący stosunek nie tylko do mnie jako mieszkanki, ale również do samych radnych, którzy nie otrzymali wszystkich odpowiedzi na zadane pytania. W mojej ocenie moje dane osobowe zostały bezprawnie przekazane osobie nieuprawnionej. W tej sprawie toczy się również postępowanie w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych – informuje Monika Orzeł-Pankowska.
Warto przypomnieć, że wspomniane skargi są pokłosiem bójki, do której doszło w listopadzie ubiegłego roku w Rejowcu Fabrycznym. Grupa kilkanaściorga dzieci w wieku 11-14 lat bawiła się na górce w okolicy przedszkolnego placu zabaw, rzucając się śniegiem. W pewnym momencie między dwoma 11-letnimi chłopcami a ich koleżanką z klasy miało dojść do sprzeczki, która przerodziła się w bójkę. Dziewczynka zadzwoniła po ojca, który po chwili pojawił się na miejscu. Według relacji świadków mężczyzna miał pobić chłopców i ich zastraszać. Mężczyzna usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej i kierowania gróźb karalnych. Trwa postępowanie sądowe.
Na tej samej sesji rada rozpatrzyła również skargę na Komisję Skarg, Wniosków i Petycji. Rodzice ucznia zarzucili, że podczas jednego z posiedzeń ujawniono dane wrażliwe ich dziecka. Rada także tę skargę uznała za bezzasadną, a część radnych wyłączyła się z głosowania.











