Danowcy nie mieli sobie równych

Jakub Trześniak (z lewej) aktualny mistrz Polski i kadrowicz w wadze -57 kg tym razem wystąpił w wyższych wagach -63 i -69 kg i nie tylko w obu zdobył złota, ale w obu pokonał aktualnych złotych medalistów

Sportowym i organizacyjnym sukcesem LKSW Dan Świdnik zakończyła się piąta edycja otwartego Pucharu Polski dzieci, kadetów i juniorów w kickboxingu „Pointfighting Grand Prix”, rozgrywana w poprzednią niedzielę w hali świdnickiej Szkoły Podstawowej nr 7. W szranki stanęli reprezentanci 21 klubów. Obecni byli niemal wszyscy medaliści niedawnych mistrzostw świata we Włoszech, liczni mistrzowie i wicemistrzowie Polski oraz trenerzy kadr narodowych. Mimo bardzo silnej obsady gospodarzy zaprezentowali się znakomicie, wygrywając klasyfikację klubową z 11 złotymi medalami, wyprzedzając warszawskie kluby Top Team Poland (6 złotych medali) i Ninja Academy Warszawa (5 złotych medali).

Dodatkowo trójka reprezentantów Dana zdobyła tytuły najlepszych zawodników imprezy: Paweł Bielecki (kadet młodszy), Kacper Głowienka (kadet starszy) i Jakub Trześniak (junior). Każdy z nich stawał na najwyższym podium dwukrotnie, triumfując tak w swojej, jak i w wyższej kategorii wagowej. Na szczególne wyróżnienie zasłużył Jakub Trześniak. Aktualny mistrz Polski i kadrowicz w wadze -57 kg tym razem wystąpił w wyższych wagach -63 i -69 kg i nie tylko w obu zdobył złota, ale w obu pokonał aktualnych złotych medalistów. Na najwyższym stopniu podium stanęli także: debiutantka Oliwia Kuraś w kat. -24 kg dziewczynek, Kacper Kuraś – dwukrotnie w kat. -37 kg i -42 kg kadetów starszych, Michał Markowski w kat. -74 kg juniorów oraz Igor Głowienka w kat. +47 kg kadetów starszych.

Ta ostatnia okazała się „danowską” kategorią, gdyż na drugim i trzecim miejscu znaleźli się również reprezentanci świdnickiego klubu – Jan Hawrysz i Jakub Ciołek. Srebrne medale wywalczyli: Maja Besztak (-42 kg kadetek starszych), Krystian Paprocki (+36 kg chłopców), Michał Błaziak (-84 kg juniorów), Igor Głowienka (-47 kg kadetów młodszych), Igor Kwiatkowski (-28 kg kadetów młodszych), a brązowe Ada Kaźmierczak (-36 kg dziewczynek), Łucja Sidor (-36 kg dziewczynek), Nikola Okapa (-33 kg dziewczynek), Michał Błaziak (-79 kg juniorów), Maksymilian Szłapa (-63 kg kadetów starszych), Filip Daniel (-57 kg kadetów starszych), Hanna Czubacka (-46 kg kadetek starszych), Maria Skiba (-60 kg kadetek starszych).

Podczas uroczystego otwarcia imprezy prezes PZKB wręczył brązowe medale za zasługi dla polskiego kickboxingu szkoleniowcom LKSW Dan Świdnik – Łukaszowi Staińskiemu i Bartłomiejowi Danielowi, którzy w tym roku obchodzą swoje jubileusze – odpowiednio 25- i 20-lecia uprawiania sportów walki.

Zawody rozegrano pod honorowym patronatem burmistrza Świdnika Waldemara Jaksona, przy wsparciu Gminy Miejskiej Świdnik, Powiatu Świdnickiego w Świdniku oraz firm Remondis Świdnik, PEC Świdnik, Zielona Energia i Czarny Rycerz. Uczestnikom bardzo przypadła do gustu forma sponsoringu zaproponowana przez firmę Akcja Masaż – przez całą pierwszą część turnieju można było skorzystać bezpłatnie z zabiegów masażysty. – Cieszy nas, że świdnicki turniej to już prestiżowa impreza w polskim pointfightingu – mówi trener Piotr Bernat.

– Niektórzy zawodnicy mówią wprost, że złoto ze Świdnika cenią bardziej niż tytuł mistrza Polski – nic dziwnego, ze względu na możliwość podwójnych startów można trafić w swojej kategorii nawet na dwóch mistrzów Polski, nie mówiąc o pozostałych medalistach. Zarazem jednak zawodnicy walczą na większym „luzie” i pozwalają sobie na testowanie różnych technik. Na tegorocznej edycji było dużo ciekawych pojedynków i starć na szczycie między kadrowiczami.

W naszej ekipie na szczególne wyróżnienie zasłużył Kuba Trześniak. Nasz reprezentant Polski w kat. -57 kg tym razem zrezygnował ze zbijania wagi i wystartował w kategoriach -63 i -69 kg, przy czym warto wspomnieć, że nawet w kategorii -57 kg rywale zwykle przewyższają go wzrostem. W obu startach wywalczył złota, dwukrotnie wygrywając z mistrzem Polski -63 kg Michałem Niebrzydowskim (z którym przegrał rok temu), zaś w finale -69 kg pokonując kolejnego mistrza Polski Oliwiera Baranowskiego z pabianickiej Azji.

Pojedynek był tym dramatyczniejszy, że Oliwier, prywatnie dobry kolega Kuby z wspólnych obozów i zgrupowań, usiłując odrabiać stratę punktową pod koniec walki został precyzyjnie skontrowany wysokim kopnięciem doznając pęknięcia nosa. Przegraną przyjął jednak w duchu sportowym, choć nie mógł już walczyć w finale kat. 74 kg. Z tego, z kolei, najbardziej niezadowolony był nasz kolejny reprezentant Michał Markowski, chociaż zdobył walkowerem złoto w finale – liczył bowiem na rewanż z pabianickim zawodnikiem na macie za ubiegłoroczną porażkę.

Dobrze zaprezentował się Kacper Głowienka, który nie tylko wywalczył dwa złota, ale także popisał się kilkoma efektownymi akcjami, w tym rzadko stosowanym na zawodach skutecznym podcięciem w półfinale – po tej technice brawo bił mu nawet rywal i jego sekundant. To też jeden z elementów Pointfighting Grand Prix – dobra atmosfera pomiędzy startującymi i trenerami; chociaż każdy chce wygrać, wspólnie cieszymy się rywalizacją.

Paweł Bielecki tryumfował w dwóch kategoriach, ale widać już, że tak naprawdę pociągają go formuły ciągłe i pointfighting traktuje jako dodatek. Cieszy mnie, że przełamał się na tych zawodach Kacper Kuraś, który dwa ostatnie pojedynki z Krystianem Kowalskim z Azji wysoko przegrał. Tym razem wrócił na swoje normalne „obroty” i dwukrotnie pokonał pabianickiego rywala w finałach kat. -37 i -42 kg. Ciekawostką było kolejne starcie Igora Głowienki z klubowym kolegą Jankiem Hawryszem. Od września 2021 ośmiokrotnie spotykali się w finałach głównych imprez, na przemian zdobywając złota.

Dwa tygodnie temu w Ostrawie wysoko wygrał Janek, w Świdniku nieco lepszy był Igor. Stan tego specyficznego „meczu” wynosi obecnie 4:4. Zawody udało się po raz kolejny sprawnie zorganizować kończąc je przed godziną 18, jeśli jednak nadal będzie wzrastała liczba uczestników, za rok będziemy chcieli uruchomić dodatkową, piątą matę. Szkoda, że ze względu na odbywające się równolegle mistrzostwa Europy seniorów w tureckiej Antalii nie udało się doprowadzić do udziału drużyn zagranicznych, będziemy jednak starać się, aby rywale spoza Polski pojawili się w Świdniku za rok. MAG