Debaty o szyldach

Lubelski ratusz razem z instytucjami kultury zaproponował przedsiębiorcom z ul. Zamojskiej i ul. 1 Maja wymianę szyldów reklamowych na nowe, bardziej ujednolicone i funkcjonalne.
W trakcie spotkań w Punkcie Kultury przy ul. 1 Maja przekonywali o tym w ubiegłym tygodniu teoretycy z Lubelskiego Instytutu Designu, projektanci Thisiscreative, członkowie Pracowni Sztuki Zaangażowanej Społecznie „Rewiry” oraz Miejski Konserwator Zabytków.
Punktem wyjścia do rozważań są zmiany w prawie, a konkretnie wejście w życie w minionym roku ustawy krajobrazowej. Wcześniej czy później samorządy gminne muszą uchwalić lokalnie obowiązującą uchwałę, która będzie respektowała jej zapisy. Społeczne konsultacje w tej sprawie rozpoczną się w Lublinie już w tym miesiącu, ale – jak przewiduje Miejski Konserwator Zabytków Hubert Mącik – droga do tego, by sprawa stanęła na sesji rady miasta, będzie długa i… trudna.

Minimalizm i estetyka

Idea zminimalizowania liczby reklam i ograniczania do dwóch szyldów dla jednej firmy miałaby być wdrażana od centrum, czyli historycznych rejonów Starego Miasta i Śródmieścia. O przygotowaniach do zmiany obecnego stanu rzeczy i inspiracjach z miast świata dyskutowano w sierpniu, na czterech wtorkowych spotkaniach w Punkcie Kultury. Głos zabierali zaangażowani artyści, społecznicy i urzędnicy.
Puentą spotkań była wymiana zdań na temat zmiany szyldów na ulicy Zamojskiej, Rusałka i 1 Maja. – Przed przystąpieniem do samych projektów czeka nas oglądanie gigantycznej ilości wzorów, szukanie inspiracji, w końcu dyskusja ze stroną społeczną. Dopiero wtedy możemy zaczynać – mówi Mateusz Bąkała, dyrektor „kreatywny” w Thisiscreative.

Uprościć przekaz

W jaki sposób przedsiębiorcy mieliby zmieniać szyldy w swoich lokalach? Zamiast baneru i neonu powinny to być zmontowane litery, cyfry, albo pręty. Dopuszczone są również doczepiane do lokali tzw. „semafory” oraz „potykacze”. Jak zaznaczają projektanci, już kilkadziesiąt lat temu powstały fachowe źródła, sugerujące odpowiednio estetyczne projekty szyldów oraz urządzenie okien wystawowych. Prekursorem tych założeń w Polsce jest Gdynia. – To młode miasto o innej kulturze. U nas będzie to trudniejsze – zaznacza jeden z przedsiębiorców z Zamojskiej.
Ale nawet wspólny głos właścicieli firm z ulicy Zamojskiej i 1 Maja może nie wystarczyć. – Zdajemy sobie sprawę, że będą sprzeciwy, między innymi tzw. „sieciówek”, które nie będą programem zainteresowane. Jakkolwiek chodzi nam o coś więcej, niż projekt natury estetycznej. To sygnał dla Lublina, że coś w jego zapomnianych częściach się dzieje – wspomniał Szymon Pietrasiewicz z „Rewirów”. – To projekt pilotażowy. Nie wiemy czy wypali w stu procentach. Jeśli tak, to ci, którzy zaryzykują i wezmą w nim udział jako pionierzy, zyskają najwięcej w swoich biznesach – dodał.
Przed właścicielami z ul. Zamojskiej i ul. 1 Maja kolejne, tym razem indywidualne, dyskusje z artystami. Po tych konsultacjach odbędzie się kolejny cykl publicznych spotkań, po którym rozpocznie się tworzenie nowych szyldów.
BARTŁOMIEJ CHUDY