Dlaczego stoi?

Pytają od ponad dwóch tygodni mieszkańcy Żółtaniec-Kolonii. Chodzi o zawieszoną budowę ścieżki rowerowej prowadzącej do Pstrągowa, która i tak stanęła kością w gardle władzom gminy. Po ostatnich perypetiach wykonawca nagle zniknął z budowy…

Budowa nowej ścieżki rowerowej biegnącej przez Żółtańce-Kolonie już na starcie podzieliła społeczność wiejską. Ci, którzy byli przeciw, podnosili, że jedna ścieżka prowadząca od granic miasta nad zalew przecież jest, zaś gmina obiecała w tym roku dokończyć chodnik w Żółtańcach, a zamiast tego buduje w Kolonii nowy pas dla rowerzystów. Amatorzy jednośladów natomiast cieszyli się z inwestycji.

Zaraz potem okazało się, że bramy wjazdowe do niektórych posesji ich właściciele muszą przesunąć, bo wiele lat temu postawili je zbyt blisko drogi i teraz kolidują ze ścieżką. Do tego doszły uciążliwe roboty, brak możliwości wyjazdu z własnej posesji i kłótnie mieszkańców z robotnikami.

Budowa nowej ścieżki rowerowej w Żółtańcach-Kolonii odbiła się więc czkawką urzędnikom. A na tym nie koniec, bo, jak się okazuje, wykonawca zabrał ciężki sprzęt i robotników, i wyniósł się z ulicy, zostawiając ją „nieskończoną”. Ludzie zdębieli i nie wiedzą, o co chodzi.

– Kiedy i czy w ogóle ma zamiar kończyć prace? – dopytują oszołomieni.
Wójt gminy, Wiesław Kociuba, uspokaja mieszkańców – wykonawca nie uciekł, wróci.

Roboty zostały zawieszone ze względu na możliwości techniczne firmy, która aktualnie wykonuje remonty jeszcze w innych miejscach, m.in. na terenie urzędu gminy, a w perspektywie czekają ją też poprawki kosmetyczne i położenie rur w Depułtyczach. Poza tym wykonawca musiał czekać na dostawę masy asfaltowej.

– Na początku sierpnia położy asfalt. Chce to zrobić za jednym rzutem zarówno w Żółtańcach-Kolonii, jak i na drodze do Centrum Studiów Inżynierskich – mówi W. Kociuba. (pc)