Dotowane autobusy ominą Trawniki i Rybczewice

Na nadzwyczajnej sesji 30 sierpnia powiatowi radni zdecydowali o zmianach w budżecie i przystąpieniu powiatu do rządowego programu reaktywacji połączeń autobusowych. Dzięki niemu powiat chce uruchomić trzy linie na terenie gmin Świdnik, Mełgiew i Piaski. – Dlaczego pominięte zostały gminy Trawniki i Rybczewice? – dopytywał Dariusz Kołodziejczyk, były starosta, sugerując, że zdecydowały o tym względy polityczne.


Powiat wystąpił o dotacje na uruchomienie trzech połączeń autobusowych: Świdnik – Krępiec – Wierzchowiska – Bystrzejowice – Kawęczyn – Kozice Dolne – Piaski; Świdnik – Krępiec – Mełgiew – Dominów; Świdnik – Krępiec – Mełgiew – Podzamcze – Józefów – Emilianów – Piaski. Kursy mają odbywać się dwa razy dziennie w obie strony, a autobusy zaczną kursować jeszcze we wrześniu. Do każdego przejechanego wozokilometra dotacja wyniesie 1 zł. Pozostałe koszty musi pokryć samorząd. W przypadku powiatu świdnickiego kwota dofinansowanie do końca roku wniesie 23 240 zł. Radni jak najbardziej popierają uruchomienie kursów, które pozwolą mieszkańcom małych miejscowości dotrzeć do stolicy powiatu, ale radny Dariusz Kołodziejczyk dopytywał na sesji, dlaczego dotowane autobusy nie będą kursować do dwóch pozostałych świdnickich gmin – Rybczewice i Trawniki.

– Z tego, co wiem, gmina Trawniki składała wniosek o wprowadzenie takiego połączenia. Nie wiem, czy to zrobiła to gmina Rybczewice, ale skoro jest to pomoc publiczna, to dlaczego te dwie gminy i ich mieszkańcy zostali jej pozbawieni? Po drugie chciałabym dowiedzieć się jak dokładnie wygląda finansowanie tego programu? – pytał były starosta (PSL).

Odpowiadał mu Łukasz Targoński, naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu w Starostwie Powiatowym.

– Gminy Trawniki i Rybczewice nie mogły zostać objęte programem, bo w tych gminach jest problem z przystankami. W gminie Rybczewice nie ma uchwały o przystankach przy drogach gminnych, a w gminie Trawniki jest taka uchwała, ale przystanków jest bardzo mało, a niektóre z nich znajdują się tylko po jednej stronie drogi – wyjaśniał naczelnik Targoński. – Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to nasz wkład własny, jaki założyliśmy, wynosi 10%. Jeżeli rząd dokłada złotówkę do jednego wozokilometra, to musimy mieć przynajmniej 10 groszy wkładu własnego. Zaproponowana kwota to maksymalne koszty, jakie powiat musiałby ponieść przy założeniu, że nikt nie jeździ tymi liniami, czyli przewoźnik nie ma ze sprzedaży biletów żadnych dochodów. Z kolei przy założeniu najbardziej optymistycznym, że dana linia będzie dla przewoźnika dochodowa, to ani rząd, ani powiat nic do niej nie dopłacą – tłumaczył Ł. Targoński.

Kołodziejczyk dalej drążył temat, pytając, przy jakich drogach zostały wyznaczone przystanki i dlaczego akurat tam.

– Trasy przebiegają głównie przez drogi powiatowe, ale i gminne, a miejsca przystanków musiały być ustalone w uchwałach podjętych przez samorządy – mówił Targoński.

Przewodniczący rady Andrzej Mańka pytał z kolei, czy w przyszłości można będzie dopełnić wszystkich formalności, żeby mieszkańcy Rybczewic i Trawnik też mogli korzystać z autobusów. Szef wydziału komunikacji zapewnił go, że przy podejmowaniu uchwały o dotowanych połączeniach autobusowych na 2020 rok jest szansa, że obie, pominięte teraz gminy, jeśli dopełnią formalności, zostaną wzięte pod uwagę.

– Mam wrażenie, że można było spróbować np. włączyć obie gminy w trasy z mniejszą liczbą przystanków. Podzielam zdanie przewodniczącego Mańki, że w przyszłym roku należy to zmienić – mówił D. Kołodziejczyk.

W dyskusję włączył się także obecny włodarz powiatu – Łukasz Reszka (PiS).

– Nie podoba mi się sformułowanie radnego Kołodziejczyka, że można byłoby pewne rzeczy zrobić, sugerujące, że coś zostało zaniedbane. Ze strony gminy Trawniki wpłynęło pismo jako odpowiedź na nasze zapytanie odnośnie linii. Niestety to pismo i odpowiedź wskazuje, że nikt nie zapoznał się z ustawą, bo zaproponowano połączenie do Lublina, a chodzi tylko o nasz powiat. Trawniki mogły również przygotować odpowiednią uchwałę dotycząca przystanków, a tego też zabrakło – komentował starosta Reszka.

Starosta wytknął też, że gmina Trawniki nie złożyła do wojewody wniosku o uruchomienie dotowanej komunikacji, a każda gmina może samodzielnie ubiegać się o dofinansowanie połączeń dla mieszkańców ze swojego terenu, np. dowożąc ich do stolicy gminy, a stąd mogliby jechać dalej „powiatowymi” autobusami do Świdnika.

To nie przekonało jednak radnego Kołodziejczyka.

– Proszę nie tłumaczyć, że nie ma sieci przystanków, która pozwoliłaby wdrożyć ten projekt na terenie gmin Trawniki i Rybczewic. To, co opowiada pan starosta, jest kpiną z mieszkańców, bo poszliście na skróty – odpowiedział Kołodziejczyk.

– Nie zapoznaliście się z ustawą i nie wiedzieliście, jakie są zasady gry i warunki, żeby uzyskać dofinansowanie. Macie pretensje do zarządu powiatu, że robi to, czego wy nie robiliście w trakcie swojej kadencji. Może zamiast zajmować się kampanią wyborczą, zająłby się pan faktycznie interesami mieszkańców? – odparował Reszka.

Dyskusje uciął przewodniczący rady Andrzej Mańka. Ostatecznie radni zgodzili się na te warunki i przyjęli zmiany w budżecie.

Dworcowa do przodu

Podczas sesji starosta poinformował, że PKP zgodziło się, żeby powiat nie musiał przekładać kabli pod ulicą Dworcową dzięki czemu powiat przymierzający się od dawna do budowy tej ulicy zaoszczędzi ok. 1,5 mln zł. To kolejny krok do realizacji tej potrzebne inwestycji, której realizacja się odwleka, bo część drogi przebiega po działce należącej do PKP, na której do tego leżą kolejowe przewody elektryczne. Kolej przed przekazaniem gruntu powiatowi zażądała, by powiat sfinansował ich przełożenie. Wygląda na to, że starostwu uda się znaleźć inne, tańsze rozwiązanie.

– Zaproponowałem PKP, by zamiast przekładać te przewody zaprojektować drogę tak, by biegły wzdłuż niej i nie zostały przykryte asfaltem, a nawierzchnią rozbieralną np. z kostki brukowej, czy innego materiały wskazanego przez PKP – wyjaśnia starosta Reszka. – Ta propozycja została zaakceptowana, co znacznie przybliża nas do realizacji tej inwestycji.

– Cieszę się, że sprawa ul. Dworcowej zostanie w końcu uregulowana. Od samego początku stałem na takim stanowisku, żeby nie przekładać kabli. Obecny zarząd dokończył tylko to, co było wcześniej już negocjowane przez nas i teraz spija tylko śmietankę – komentował po sesji Dariusz Kołodziejczyk. JN