Dotykajcie, ale przez lateks

Mimo nieustającej pandemii, miasto nie zdecydowało się na wyłączenie przycisków przy przejściach dla pieszych. – To siedlisko bakterii i zarazków. Sygnalizacja powinna być teraz automatyczna – przekonują mieszkańcy.

Część polskich miast już dawno zdecydowała się na ten ruch. Chełm nie – ani wcześniej, ani teraz nie zamierza dezaktywować przycisków sygnalizacji świetlnych przy przejściach dla pieszych. Wielu mieszkańców boi się jednak, że dotykanie tych urządzeń może sprzyjać rozprzestrzenianiu się COVID-19.

– Nie wiemy, kto wcześniej ich dotykał. Powinny zostać wyłączone, jak chociażby w Warszawie. Fontanna nie działa, bo koronawirus, a o tym nikt nie pomyślał – podnosi czytelnik „Nowego Tygodnia”.

– Działanie przycisków dla pieszych jest niezbędne do realizacji właściwego programu sygnalizacji świetlnej – broni decyzji urzędników Damian Zieliński z gabinetu prezydenta. – Ich wyłączenie wiązałoby się z przestawieniem sygnalizacji na tryb awaryjny, a to z kolei sprawiłoby, że system w całym mieście zacząłby działać niewydajnie. Doprowadziłoby to również do braku koordynacji pomiędzy skrzyżowaniami. W efekcie radykalnie spadłaby przepustowość dróg. Kierowcy musieliby zatrzymywać swój pojazd na niemal każdym skrzyżowaniu. W obecnej sytuacji, związanej z licznymi remontami, mogłoby to doprowadzić do paraliżu drogowego – tłumaczy Zieliński.

Urzędnicy podkreślają też, że konieczność wyłączenia przycisków przy przejściach dla pieszych nie figuruje wśród wytycznych Głównego Inspektoratu Sanitarnego oraz Ministerstwa Zdrowia (w przeciwieństwie do wyłączenia np. fontanny miejskiej). Zalecenia są jednak takie, by w miejscach publicznych, gdzie zachodzi konieczność dotykania dłońmi różnych przedmiotów i powierzchni, używać np. lateksowych rękawiczek ochronnych. (pc)