Drzwi autobusu jak pułapka

Drzwi autobusu Chełmskich Linii Autobusowych przytrzasnęły wysiadającą pasażerkę. Starsza, schorowana kobieta wróciła do domu obolała, z guzami na głowie, zranioną dłonią, stłuczonym udem. W CLA przepraszają i tłumaczą, że drzwi zamknęły się samoczynnie z powodu zalanego deszczówką czujnika.

Gdyby ta sytuacja spotkała rosłego, zdrowego mężczyznę, może nie odczułby jej tak boleśnie. Ale trafiło na starszą, drobną kobietę z problemami zdrowotnymi. Chełmianka jechała autobusem nr 2 spod McDonald`s, a wysiadała przy ul. Wojsławickiej w okolicy cmentarza. Jej córka zapewnia, że mama zawsze dużo wcześniej szykuje się do wysiadania, nie robi tego na ostatnią chwilę. Tym bardziej, że porusza się wolno i ostrożnie, bo cierpi na zawroty głowy. Starsza pani chciała wysiąść z autobusu, ale zanim zdążyła to zrobić, drzwi autobusu zaczęły się zamykać.

– Mama uderzyła w drzwi czołem, na głowie ma dwa duże guzy, stłuczone biodro, duże siniaki na udzie, a z palców dłoni leciała jej krew, bo dwa paznokcie są w połowie pęknięte – opowiada pani Katarzyna, córka pasażerki. – Gdy drzwi się zamykały, mama odruchowo włożyła tam parasol, bo inaczej byłoby jeszcze gorzej. Mama bardzo cierpiała i była przestraszona. Obawiałyśmy się, że z takimi urazami będzie konieczna wizyta u lekarza, ale w związku z utrudnieniami spowodowanymi epidemią, nie zdecydowaliśmy się na to. Tak czy inaczej, mam żal, bo nie mogę sobie wyobrazić, jak doszło do tej sytuacji. Przecież kierowca nie mógł nie widzieć mojej mamy.

Tego samego dnia córka pasażerki zadzwoniła do osoby dyżurującej w Chełmskich Liniach Autobusowych, prosząc o wyjaśnienia. Przyznaje, że rozmawiano z nią rzeczowo i nie próbowano bagatelizować sytuacji. Artur Mazurek, kierownik eksploatacji w CLA, mówi, że sytuacja ta nie powinna mieć miejsca i przeprasza pasażerkę. Mówi jednak, że kierowca nie zawinił, bo to nie on zamknął drzwi. Miało dojść do awarii czujnika, wyczuwającego obecność pasażera przed drzwiami i zabezpieczającego przed ich zamknięciem w takiej sytuacji. Kierownik Mazurek mówi, że na skutek tej awarii drzwi samoczynnie się zamknęły.

– Przeprowadziliśmy procedurę sprawdzającą to zdarzenie – mówi Artur Mazurek, kierownik eksploatacji w Chełmskich Liniach Autobusowych. – Kierujący napisał oświadczenie z którego wynikało, że podczas deszczu nastąpiło zakłócenie działania czujnika obecności pasażera w przestrzeni drzwi. Najprawdopodobniej była to jednorazowa incydentalna sytuacja związana ze specyficznymi warunkami atmosferycznymi, ponieważ autobusy zabezpieczone są przed możliwością zamknięcia drzwi przy obecności pasażera w tej przestrzeni. Po sprawdzeniu autobusu na zajezdni okazało się, że mechanizm otwierania drzwi działa prawidłowo. Przepraszamy pasażerkę za tę sytuację. (mo)