Dyrektor znowu idzie do sądu

Przywrócona do pracy i ponownie zwolniona dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Chełmie drugi raz składa pozew do sądu pracy przeciwko staroście. Już raz powiat musiał zapłacić ponad 70 tys. zł za jej niesłuszne zwolnienie. Ale przecież powiat, według starosty, jest w tak wyśmienitej sytuacji finansowej, że stać go na takie wydatki.

Okazuje się, że koszty „gierek starosty” związane z odwołaniem ze stanowiska dyrektor PCPR Anny Mróz, o które podczas ostatniej sesji rady powiatu pytał Radosław Rakowiecki znacznie wzrosną. Przypomnijmy. Sąd przywrócił A. Mróz do pracy na dotychczas zajmowane stanowisko. Jednocześnie nakazał wypłatę jej ponad 75 tys. zł zaległego wynagrodzenia i obciążył powiat kosztami postępowania (ponad 4300 zł).

Starosta przywrócił dyrektor a na drugi dzień ponownie zwolnił z pracy zwalniając na czas trzymiesięcznego wypowiedzenia ze świadczenia pracy. Pytany o powody zwolnienia dyrektor starosta starał się przekonać radnych, że gdy kierowała PCPR-em opieka społeczna miała się fatalnie i powiat dokładał do niej miliony złotych rocznie.

Sęk w tym, że argumenty, na które powoływał się, wręczając jej wypowiedzenie, były zupełnie inne. I co ciekawe dotyczyły spraw i okresu, w którym A. Mróz była albo na zwolnieniu lekarskim, albo urlopie macierzyńskim. Nic dziwnego, że sąd podważył wypowiedzenie i stanął po stronie zwolnionej. Starosta chyba nie wyciągnął wniosków z wyroku, bo zwalniając dyrektor drugi raz powoływał się na te same zarzuty, które były w pierwszym odwołaniu. Co, niestety dla kasy powiatu, może nie najlepiej wróżyć w kolejnej sprawie.

Ale przecież podczas tej samej sesji, podczas której Rakowiecki pytał o koszty „gierek starosty”, Deniszczuk przekonywał, że powiat jest w wyśmienitej sytuacji finansowej, której mogą mu pozazdrościć inne samorządy. Więc może stać go na takie wydatki. (bf)