Dzieci z psychiatrii

Co zrobić z siedmiolatkiem, który ma niekontrolowane napady agresji? Co powiedzieć, gdy nastolatek uznaje, że jego życie jest tak nieznośne, że jedynym wyjściem jest śmierć? Co roku na oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży trafia coraz więcej młodych mieszkańców Chełma i powiatu chełmskiego.

W terminologii określenie „zaburzenia zachowania” odnosi się do występowania u dziecka zachowań nieadekwatnych do jego wieku i fazy rozwoju, będących niezgodnymi z oczekiwaniami społecznymi.

Najczęstszym typem zaburzeń zachowania, jakie diagnozuje psychiatra dziecięcy, jest zaburzenie opozycyjno-buntownicze, które objawia się m.in. wybuchami złości, nieuzasadnionym oporem, kłótniami z dorosłymi, lekceważeniem norm, złośliwością, nieprzyjmowaniem winy na siebie, nadmierną wrażliwością na krytykę i obrażaniem się. Jeszcze kilkanaście lat temu dziecko, które na „NIE WOLNO” i „ZABRANIAM CI” reagowało krzykiem, kopaniem i biciem pięściami, nazywane było przez społeczeństwo niegrzecznym, źle wychowanym. Dziś zamykane jest na oddziale psychiatrycznym z rozpoznaną chorobą.

Lekcje w psychiatryku

Choć dzieciństwo powinno być kolorowe, coraz częściej bywa czarno-białe. W ostatnich latach w całej Polsce odnotowano niepokojący wzrost liczby dzieci wymagających leczenia psychiatrycznego. Co roku też coraz więcej dzieci i młodzieży z Chełma i powiatu chełmskiego jest hospitalizowanych z powodu wystąpienia zaburzeń psychicznych. Bo o ile to, co u 7-latka nazywane jest „niegrzecznym zachowaniem”, w przypadku 12-latka budzi już niepokój.

Jak wynika ze statystyk, tylko w ciągu 3 ostatnich lat na Oddziale Psychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży Szpitala Neuropsychiatrycznego Samodzielnego Publicznego ZOZ w Lublinie leczono 132 chełmskich dzieci. W 2016 roku na oddziale przebywało 8 dzieci w wieku od 7 do 12 lat, 9 w wieku od 13 do 15 lat i 16 nastolatków w wieku od 16 do 18 lat.

W 2017 roku – 10 dzieci w wieku od 7 do 12 lat, 15 w wieku od 13 do 15 lat i 17 w wieku od 16 do 18 lat. W 2018 roku na oddział trafił już 16 dzieci w wieku od 7 do 12 lat (dwa razy więcej, niż przed dwoma laty), 17 w wieku od 13 do 15 lat oraz 23 w wieku od 16 do 18 lat. Wśród rozpoznanych u małych pacjentów chorób (zgodnie z ICD-10, czyli Międzynarodową Klasyfikacją Chorób opracowaną przez Światową Organizację Zdrowia) na pierwszym miejscu jest właśnie „zaburzenie zachowania”.

W ubiegłym roku z tego powodu hospitalizowano sześcioro pacjentów w wieku od 7 do 12 lat, dziesięcioro w wieku od 13 do 15 lat oraz ośmiu w wieku od 16 do 18 lat. Rok wcześniej – po pięcioro z każdej z wymienionych trzech grup wiekowych. Z kolei jeszcze wcześniej wśród pacjentów z taką diagnozą przeważały dzieci w wieku od 13 do 15 lat.

– Problemem jest brak specjalistów w dziedzinie psychiatrii dziecięcej. W całym województwie jest ich około dziesięciu, z czego 60 proc. to lekarze-emeryci. Nie ma kto leczyć – mówi mi anonimowo psychiatra dziecięcy z Lublina. – Średni pobyt dziecka na oddziale wynosi od dwóch do ośmiu tygodni, zaś wśród pacjentów do czternastego roku życia przeważają zaburzenia zachowania objawiające się agresją i samookaleczeniami.

Gdy tylko coś się stanie, od razu zawozi się je na izbę przyjęć oddziału. Dzieci z zaburzeniami są nieprzewidywalne i bardzo trudne. Często rodzice przywożą je, bo najzwyczajniej chcą odpocząć. Wcześniej najbardziej było to zauważalne przed wakacjami – dzieci trafiały na oddział psychiatryczny lub do placówek opiekuńczych. W ostatnich latach, po licznych kontrolach, ta sytuacja ulegała zmianie.

Leczenie dzieci zmagających się z zaburzeniami psychicznymi nie jest łatwe, a pobyt na oddziale to nie tylko hospitalizacja, ale też edukacja i wychowanie – dzieci „normalnie” uczęszczają na zajęcia, pobierają naukę w specjalnie zaadaptowanych do tego salach. Często nie tylko realizują podstawę programową, jak ich rówieśnicy, ale też uczą się, jak funkcjonować w społeczeństwie, a nawet podstawowych czynności, jak ścielenia łóżek, nakładania koszulki czy jedzenia łyżką.

Zajęte łóżka

– Można powiedzieć, że średnio raz w tygodniu jedziemy do pobudzonego dziecka – mówi Anetta Szepel, pielęgniarka koordynująca ze Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie.

Najwięcej wyjazdów pogotowie odnotowuje w święta i czas wolny dla dzieci i młodzieży (ferie, wakacje). Istotne znaczenie w uaktywnieniu się choroby mają też wahania pogody czy fazy księżyca. – To naturalne, że przy pełni czujemy niepokój. Człowiek może popaść w stan romantyczny, ale też stać się agresywny – podkreśla Szepel.

Według stanu na koniec stycznia br. na 40-łóżkowym oddziale psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży lubelskiego szpitala przebywało 37 pacjentów, z czego 5 z obszaru Chełma i powiatu chełmskiego.

– Najbardziej liczne rozpoznane zaburzenia u pacjentów przebywających aktualnie na oddziale to: epizod depresyjny, zaburzenia zachowania, mieszane zaburzenia zachowania i emocji, reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne, a także przypadki obserwacji medycznej – wymienia dr n. med. Piotr Dreher, dyrektor Szpitala Neuropsychicznego Samodzielnego Publicznego ZOZ w Lublinie.

Niedawno na oddział trafiła 16-latka z powiatu chełmskiego po samookaleczeniu. Dziewczyna pocięła sobie nadgarstki i przedramię. Nie jest to odosobniony przypadek. Po próbach samobójczych związanych z depresją lub po dopalaczach, co roku na oddział psychiatryczny trafia coraz więcej nastolatków.

– W 2018 roku odnotowaliśmy trzy próby samobójcze osób do osiemnastego roku życia, z czego dwie zakończone zgonem – informuje podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Zgodnie z przygotowanym przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę raportem „Dzieci się liczą” z 2017 roku, Polska jest na niechlubnym drugim miejscu w Europie (zaraz za Niemcami) pod względem samobójstw nieletnich. Z danych zamieszczonych w raporcie wynika też, że nastolatki coraz częściej sięgają po narkotyki. A te, wraz z uzależnieniem od Internetu, zdaniem specjalistów w dziedzinie psychiatrii dziecięcej tylko potęgują chorobę.

Paulina Ciesielska