Dzików z Kaliny specustawa nie rusza

Dziki nadal utrudniają życie działkowcom z ROD „Kalina”. Jego władze pokładały spore nadzieje w podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę specustawie ws. zwalczania afrykańskiego pomoru świń. Okazało się jednak, że w przypadku ROD „Kalina” nie ma ona zastosowania.


– Dziki nadal pojawiają się na terenie naszego ogrodu. Obecnie dewastują alejki, szukając pędraków pod darnią. Niedawno jeden z moich sąsiadów na osiedlu 40-lecia widział kilkanaście sztuk, przemieszczających się po obrzeżu osiedla, które sąsiaduje z ogrodem – mówi Halina Gaj-Godyńska, prezes ROD „Kalina”.

Działkowcy pokładali spore nadzieje w podpisanej niedawno przez prezydenta

Andrzeja Dudę specustawie ws. zwalczania afrykańskiego pomoru świń (ASF). – Daje ona duże możliwości walki z dzikami poprzez ich odstrzał, ale okazało się, że w naszym przypadku nie ma zastosowania. Specustawa dotyczy tylko terenów łowieckich, a miasta są z nich wyłączone. Poza tym strzelania w mieście zabrania uchwała rady miasta. Jesteśmy całkowicie bezradni i nie wiemy już, do kogo się udać w tej sprawie – przyznaje pani prezes.

Działkowcy szukają rozwiązań doraźnych. Zarząd ogrodu zdecydował o rozsypaniu 40 kilogramów preparatu „antydzikowego”. – Z powodu wysokich kosztów zrobiliśmy to tylko w jednym sektorze. Nie na wiele się to zdało, bo dziki poszły ryć do następnych sektorów. Przy kilkunastu „zaatakowanych” przez dziki hektarach musielibyśmy kupić i rozsypać kilka ton tego preparatu, co z oczywistych względów, nie wchodzi w rachubę, tym bardziej, że działa on tylko około 5 tygodni – tłumaczy Halina Gaj-Godyńska.

O dzikach grasujących na terenie ROD „Kalina” pisaliśmy już wielokrotnie. Problem miało rozwiązać ustawienie na terenie ogrodu specjalnej odłowni. Plany spaliły jednak na panewce z przyczyn technicznych. W czerwcu ubiegłego roku prezes ROD „Kalina” poprosiła prezydenta Lublina o zgodę na odstrzał redukcyjny dzików. Urzędnicy nie przychylili się wówczas do prośby działkowców. Powołali się m.in. na kwestie bezpieczeństwa, przekonując, że „w przypadku chybienia lub zrykoszetowania pocisku możliwy jest postrzał osób znajdujących się w okolicy”. Wątpliwości prawne urzędników budził również „fakt wykorzystania myśliwskiej broni palnej do odstrzału zwierząt na terenie miast, które z mocy ustawy zostały wyłączone z obwodów łowieckich”.

ROD „Kalina” to ważne miejsce na „zielonej mapie Lublina”. Położony jest między ulicą Turystyczną a osiedlem RSM „Motor”, po lewej stronie Bystrzycy. Zajmuje powierzchnię około 22 hektarów.

Grzegorz Rekiel