Etat w urzędzie nie taki kuszący?

Nic nie umknie uwadze wnikliwych obserwatorów. A tym bardziej wyniki konkursów na stanowiska urzędnicze w magistracie. Jedno z postępowań wygrał bliski współpracownik prezydenta Jakuba Banaszka, który angażował się w jego kampanię wyborczą i wspomagał startującą do sejmu matkę prezydenta. – Konkurs wygrałem, ale nadal nie wiem czy przyjmę pracę – mówi zaskakująco przyszły urzędnik.

Konkursy na stanowiska w publicznych placówkach od zawsze wzbudzają spore zainteresowanie. A ludzie potrafią połączyć fakty z nazwiskami osób, które w nich startują. Zwłaszcza, że wyniki postępowań podawane są do publicznej wiadomości. I chociaż szeregowy etat w urzędzie nie jest dzisiaj żadną gratką, to jednak, gdy wygrywa go ktoś kojarzony z władzą, od razu pojawiają się komentarze. Tak było w przypadku konkursu na stanowisko ds. asystowania prezydentowi i jego zastępcom w gabinecie prezydenta. Postępowanie już w sierpniu wygrał Wojciech Wójcik.

To młody, gminny radny z Dorohuska, który startował z komitetu PiS. Wnikliwi obserwatorzy szybko wypomnieli, że angażował się w dotychczasowe kampanie Jakuba Banaszka – gdy ten startował do parlamentu i później na prezydenta Chełma. A ze zdjęć umieszczonych niedawno na profilu internetowym Anny Dąbrowskiej-Banaszek ma też wynikać, że angażował się także w kampanię matki prezydenta, startującej do sejmu. Na zdjęciach rzeczywiście widać go w towarzystwie kandydatki i działaczy PiS podczas spotkania w Wólce Okopskiej. Przypadek?

– Nie ma nic dziwnego w tym, że byłem na spotkaniu z kandydatką, bo jako radny z tej gminy uważam, że to mój obowiązek i gdyby spotkania organizowali także kandydaci z innych ugrupowań, również bym się na nich pojawił – mówi W. Wójcik. – Interesuje mnie, co proponują kandydaci, czego oczekują od nich mieszkańcy. A pojawiły się tam sprawy służby zdrowia i przywrócenia połączeń kolejowych, na których zależy mieszkańcom naszej gminy.

Wójcik nie ukrywa, że angażował się w kampanię Jakuba Banaszka, ale zaznacza, że nie należy do żadnej partii. I co może zaskakiwać, wcale nie zdecydował się jeszcze przyjąć pracy w urzędzie. – Studiuję w Lublinie i mam dobrą pracę w Świdniku – mówi. – Startowałem w konkursie z myślą, żeby być bliżej rodzinnych stron. Ale nadal się waham, bo finansowo stracę na przejściu do urzędu.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy prezydenta Chełma, Jakuba Banaszka. Jednak przez tydzień nie potrafił nam nic odpowiedzieć. (bf)