Finansowe fory dla dzielnic

Budżet Obywatelski w Lublinie ma skuteczniej wspierać inwestycje w dzielnicach, również w tych mniejszych. W miniony czwartek rozpoczęła się ogólnomiejska debata o zmianie zasad podziału puli pieniędzy, którą rządzą sami lublinianie.
Ubiegłoroczny podział środków w Budżecie Obywatelskim utrwalił tendencję widoczną już we wcześniejszych edycjach: większość środków trafiała na ogólnomiejskie projekty miękkie. Cieszyli się uczniowie i studenci, pasjonaci aktywnego wypoczynku, gier i zabaw, itp., natomiast w dzielnicach narastało rozczarowanie. Coraz częściej zaczęto krytykować system budżetu obywatelskiego, mówiono o „wyrzucaniu pieniędzy w błoto”. Mankamenty dostrzegli również urzędnicy.
W miniony czwartek w Kancelarii Prezydenta Miasta odbyło się pierwsze w tym roku spotkanie, dotyczące nowego podziału „obywatelskich pieniędzy”. Moderował je Piotr Choroś, dyrektor nowo powstałego Biura Partycypacji, odpowiedzialny w ratuszu za Budżet Obywatelski. – Proszę, byście państwo spisywali omawiane uwagi i dostarczali w formie pisemnej do ratusza. Czas na konsultacje trwa do końca miesiąca. Do marca ustalimy nowy regulamin – przypominał Choroś.

Ratusz proponuje…

Na początku stycznia ratusz zaprezentował na stronie internetowej wstępne propozycje nowych zasad i poddał je pod społeczną dyskusję. Urzędnicy proponują zmniejszenie progów kwotowych dla projektów dużych (górna granica wynosiła 1,2 miliona zł, po zmianie byłoby to 800 tys. zł) i dla projektów małych (z 500 tysięcy zł dziś do 300 tysięcy zł). Dolna granica dla projektu wyniosłaby 25 tysięcy zł. Drugi postulat powiązany jest z nowymi progami kwotowymi. Miasto stawia teraz na małe projekty (pula na nie zwiększy się z 8 do 9 milionów zł) kosztem większych (tu pula ulegnie zmniejszeniu z 7 do 6 milionów zł). Cel? Więcej mniejszych, ale szalenie istotnych inwestycji w dzielnicach Lublina.

Gwarantowana pula

Znaczącą zmianą ma być wydzielenie 4,050 mln złotych na „twarde” projekty, zarezerwowane dla każdej z 27 dzielnic niezależnie od wyników głosowania. Miasto stawia jednak wymóg – projekt musi być „inwestycyjny”, ma dotyczyć jednej dzielnicy, a jego kosztorys nie powinien być wyższy niż 150 tysięcy zł. W takim przypadku urząd brałby pod uwagę te projekty z dzielnic, które uzyskałyby największe poparcie.
Ostatnia zmiana dotyczy przebiegu głosowania. Po doświadczeniach ze zbieraniem podpisów ratusz proponuje głosowanie wyłącznie w punkcie do głosowania i indywidualne oddawanie karty po uprzednim wylegitymowaniu.

Społecznicy podzieleni

– Gwarantowana pula dla dzielnic zwiększa szanse na rozwój, co do tego nie ma wątpliwości. Nie bardzo natomiast rozumiem, dlaczego nie można byłoby zbierać podpisów pod projektami. To też sposób uczenia się demokracji na samym dole, angażowanie lokalnej społeczności – mówił Andrzej Zięba z rady dzielnicy Kalinowszczyzna.
Ale nie wszyscy podzielali jego zdanie. – Samo głosowanie powinno odbywać się w punktach wyborczych. Trzeba odejść od zasady ruchomych urn wyborczych – apelowała Zofia Polska, przewodnicząca zarządu dzielnicy Konstantynów.
– W ostatnim głosowaniu projekty inwestycyjne wygrało jedynie 8 dzielnic. Pozostałe 19 angażowały się, ale nic z tego nie wyszło. Zmarnowały swój wysiłek. Jako rada proponujemy wydzielenie projektów ogólnomiejskich oraz tych, przeznaczonych dla dużych, średnich i małych dzielnic. Terminem głosowania powinien być wrzesień – podkreślał Józef Nowomiński, przewodniczący rady dzielnicy Tatary.
Gwarantowane środki dla dzielnic miałyby zachęcić z powrotem małe dzielnice do partycypacji społecznej. – Musimy te zmiany wprowadzić. Mieszkańcy mniejszych dzielnic, które nie mają szans w głosowaniu, są dziś wystarczająco zdemotywowani do idei budżetu obywatelskiego. Nie kombinujmy z warunkiem, że mamy gwarantowaną pulę z zaznaczeniem, że tylko wtedy, jeśli inny projekt z tej samej dzielnicy nie wygra w głosowaniu. Niezależnie od tego zagwarantujmy te 150 tysięcy złotych dla każdej takiej jednostki – proponowała Jadwiga Mach, przewodnicząca rady dzielnicy Sławin. – Małe dzielnice i tak nie wygrają żadnego projektu głosami mieszkańców. Proponujemy zwiększenie gwarantowanej puli do 200 tysięcy – dodała Renata Bieńko, wiceprzewodnicząca rady dzielnicy Zemborzyce.

Zderzenie z nowoczesnością

Na spotkaniu pojawił się, również wątek udostępniania takich danych jak e-mail czy numer telefonu, które warunkowało w poprzedniej edycji oddanie ważnego głosu. Wielu starszym mieszkańcom miasta uniemożliwiło to uczestnictwo w głosowaniu, co skończyło się albo oddaniem głosów nieważnych, albo w ogóle rezygnacją z partycypowania. Większość radnych dzielnic proponuje wycofanie tego wymogu przy głosowaniu elektronicznym, a w tradycyjnym – legitymowanie poprzez pokazanie dowodu osobistego.
Na spotkaniu nie zabrakło głosów spoza rad dzielnic. – Nie zgadzam się z państwem, jeśli chodzi o projekty miękkie. Wyeliminowalibyście je do końca, tak samo jak studentów z głosowania. Lublin to miasto akademickie, piątą jego część stanowią przez większą część roku żacy – przekonywała Elżbieta Deleżuch, reprezentująca środowisko Akademickiego Związku Sportowego.
– Czym jest de facto Budżet Obywatelski? Nie jest to wola jedynie dzielnic, pamiętajmy o tym. Cieszy fakt, że poznamy minimalny próg dla małych projektów. Pojedynczy mieszkańcy zewrą swoje wysiłki, wiedząc, że będą poważnie brani pod uwagę – stwierdził Seweryn Szczepaniak, mieszkaniec Lublina.
BARTŁOMIEJ CHUDY