Gdzie jest G9?

Referendum w sprawie odwołania wójta Kamienia pokazało, że PSL pod wodzą Piotra Deniszczuka wcale nie ma takiej dużej siły oddziaływania w gminach, jak mogłoby się wydawać. Korzystny dla Romana Kandziory wynik komentowany jest jako porażka zielonych. I może dać nowe siły wójtom z mocno uśpionego G9, które niby jest w koalicji z PSL w powiecie, ale zostało przez Deniszczuka sprytnie „rozegrane”.

Tuż przed referendum w sprawie odwołania wójta Kamienia między Romanem Kandziorą a starostą chełmskim Piotrem Deniszczukiem doszło do publicznej potyczki. Poszło o drogę powiatową, której część przebiega przez Kamień a na którą powiat otrzymał 3 mln zł dotacji w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Gmina chciała dołożyć do inwestycji najpierw około dwóch a potem ponad 2,3 mln zł. Z inwestycji jednak nic nie wyszło, bo starosta mimo ośmiu przetargów nie wybrał wykonawcy. Liczył, że z kolejną licytacją cena będzie spadać, a ta rosła. Kandziora m.in. na łamach prasy to krytykował i zapowiedział, że w takim razie wycofuje się z dofinansowania inwestycji.
– Skoro mam zadłużać gminę, to wolę to robić na poczet inwestycji w drogi gminne a nie powiatowe – mówił. Deniszczuk najwidoczniej poczuł się urażony, bo szybko i intensywnie zaangażował się w szykowane w Kamieniu referendum przeciwko Kandziorze. Na kilka dni przed głosowaniem po domach w gminie podobno rozwożono powiatową gazetkę ze zdjęciami starosty i przewodniczącej rady powiatu Grażyny Szykuły, którą PSL traktowało niemal jak pewniaka w przyspieszonych wyborach. Tyle że z odwołania wójta nic nie wyszło. Zgodnie z przypuszczeniami nie dopisała frekwencja. 300 osób poszło zagłosować za, a 80 przeciwko odwołaniu wójta. Wynik potraktowany został przede wszystkim jako porażka PSL, które – zdaniem wielu – niepotrzebnie włączyło się w referendum. Przychylni wójtowi komentowali, że nawet PiS mimo otwartych zapowiedzi przejęcia samorządów nie włączył się w kampanię. Chociaż P. Deniszczuk przekonywał, że większość z tych, którzy jednak poszli do urn, głosowała za odwołaniem i wójt po takim wyniku sam powinien zrezygnować z funkcji, to jednak wynik mówi sam za siebie. Siła PSL nie jest aż tak wielka, jak niektórym się wydaje. I jednak chełmscy wójtowie związani z samorządami od lat mają mocniejsze pozycje w swoich gminach, niż próbujący na nie wpływać z zewnątrz starosta, który do samorządu wszedł niedawno i to nie z mandatem zaufania od ludzi, ale – co wytykają jego przeciwnicy – dzięki partii. Rzeczywiście Deniszczuk nie startował w wyborach a starostą został dzięki głosom radnych koalicji.
Podobno próba „włażenia z butami” do cudzego ogródka mocno zabolała wójtów. Niektórzy uważają, że starosta zapędził się, a wójtowie z dawnego G9, które wprowadziło aż 9 radnych do powiatu i jest w koalicji z PSL, zaczynają przyznawać, że starosta zawłaszczył powiat i „rozegrał” ich, dając kilka mało istotnych stanowisk i funkcji w powiecie, które zamykają drogę do otwartego krytykowania jego poczynań. Bo nikt z koalicji nie krytykował kłujących w oczy nawet w samym PSL kwestii kadrowych, rosnącej armii pomocników urzędników, wyboru dróg do remontu, zakupu samochodów czy ostatniego pomysłu, by zaciągnąć spory kredyt, aby jeszcze przed wyborami zrobić jak najwięcej dróg. Gdyby nie uwagi na sesjach Pawła Ciechana czy Andrzeja Derlaka, to w zasadzie można byłoby tylko przyklasnąć, że w powiecie jest sielanka.
Referendum w Kamieniu dało chyba impuls wójtom, bo zaczęli mówić, że powinni mieć większy wpływ na to, co dzieje się w powiecie. I nie chodzi o ustawianie się w opozycji do Deniszczuka, a raczej o siłę, z którą każdy, kto rządziłby w powiecie, musiałby się liczyć. W końcu G9 ma aż dziewięciu radnych.
– Tyle że z wielkiego G9, które skupiało nawet w pewnym momencie dziesięć gmin, zostało dzisiaj niewiele – mówi Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm. – Mieliśmy różne nastawienie do tych samych spraw a starosta sprytnie to wykorzystał i rozegrał. Nie wiem czy są jakieś spotkania w G9, a jeśli nawet, to w nich nie uczestniczę.
Kociuba nie wyklucza jednak, że jakaś forma konstruktywnej opozycji powinna powstać i chętnie się do niej włączy. Podobnie uważa R. Kandziora: – Jeśli dostałbym sensowną propozycję, żeby się zaangażować, to czemu nie.
Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza, przypomina, że to od G9 zaczął się przełom w powiecie, który skutkował m.in. remontami drogowymi na dużą skalę. A dzisiaj wszelkie sukcesy przypisuje sobie starosta. – Trzeba mieć realne spojrzenie na całą sytuację a nie chodzić z głową w chmurach – mówi. – G9 powinno funkcjonować. I z tego, co wiem, wkrótce odbędzie się kolejne spotkanie.
Podobnie uważa Henryk Gołębiowski, wójt Wojsławic. – Marka jest sprawdzona, ma swoją siłę. Może jej skład jest dzisiaj okrojony, ale powinniśmy działać i szukać nowej formuły.
Gołębiowski przypomina, że G9 w ostatnich wyborach co prawda nie zdobyło władzy, ale poprawiło swój poprzedni wynik i wprowadziło o jednego radnego więcej. I szkoda by było to zaprzepaścić.
G9 początkowo tworzyli wójtowie gmin Siedliszcze, Rejowiec i miasta Rejowiec Fabryczny, Chełm, Sawin, Dubienka, Żmudź, Dorohusk, Kamień. Po wyborach doszedł wójt Wojsławic, bo Jacka Semeniuka z PSL zastąpił H. Gołębiowski, ale odpadł wójt Dubienki Henryk Grządkowski, którego ze stołka zrzucił Waldemar Domański (PSL). Po żadnej ze stron nie opowiadał się wójt Wierzbicy, ale prędzej dogadałby się z wójtami z opozycji Deniszczuka niż z samym starostą. Podobnie jak wójt Sawina, który od początku wie, że będzie miał w najbliższych wyborach konkurenta z PSL, czyli Huberta Wicińskiego. Niestety, relacje burmistrza Rejowca Tadeusza Górskiego z G9, delikatnie mówiąc, „osłabły”. Ale i te pewnie da się odnowić, tym bardziej że starosta rozważa możliwość uruchomienia w Rejowcu poprawczaka, na co ani mieszkańcy, ani burmistrz nie chcą się zgodzić. Z G9 oficjalnie nie utożsamia się już ani wójt gminy Chełm, ani wójt Kamienia. Ale w opozycji gotowi są działać.
Starosta Deniszczuk mówi, że z nikim poza Kandziorą, który sam potyczkę zaczął, nie zamierza wojować. – Najlepiej byłoby, gdyby do wyborów w powiecie poszła obecna koalicja PSL i G9 – mówi Deniszczuk. – Nawet jeśli w porozumieniu pojawi się zgrzyt, to zawsze można iść razem do przodu. Tym bardziej, że niewiele można zarzucić tej współpracy. Gołym okiem widać, jak dużo się inwestuje i buduje. A tego przecież chcieli wójtowie.
Ale podobno starosta już dawno policzył, jakie szanse na mandaty do rady powiatu mają poszczególne ugrupowania. I PSL, według jego wyliczeń, zdominuje przyszłą radę. G9 i PiS miałyby wziąć jedynie po 3 z 21 mandatów. Na jeden mandat ma szansę Kukiz15. Bogumił Fura