Górki odkrywają się z wolna

Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało 14 listopada 2022 r., że podczas kolejnego etapu poszukiwań na Górkach Czechowskich odkryto szczątki co najmniej trzech osób, ale nie natknięto się na spodziewaną w tym miejscu zbiorową mogiłę. Prace mają być kontynuowane, ale dopiero w przyszłym roku.

Odkrycie kolejnych szczątków to efekt IV etapu prac poszukiwawczych na tym terenie. IPN prowadził je w centralnej części wąwozu od 7 listopada i przerwał w przeddzień narodowego święta. Podjęto weryfikację miejsc, w których mogły znajdować się pochówki ofiar egzekucji z czasu II wojny światowej. W swym komunikacie IPN nie kryje, że oczekiwał odkrycia masowych mogił ziemnych ludzi tu zamordowanych.

– Badania skoncentrowano w centralnej części wąwozu. Miejsce poszukiwań wytypowano na podstawie analizy relacji oraz wskazań lokalnych społeczników. Podstawą były także ustalenia z raportu płk. Rudolfa Ostrzyńskiego w latach 70. i 80. XX wieku. W oparciu o zebrane świadectwa i przeprowadzone wizje lokalne określił on orientacyjnie punkty, w których na przełomie 1947 i 1948 roku dokonano częściowych ekshumacji ofiar – mówi dr Rafał Leśkiewicz, dyrektor Biura Prasowego IPN w Warszawie.

Niestety, ekshumacje z owych lat nie zostały przeprowadzone całościowo. Świadczy o tym odkrycie szczątków ludzkich podczas budowy kanału burzowego wzdłuż poligonu w latach 70-tych. Ale i późniejsze znaleziska rozdrobnionych kości przez pasjonatów tropiących ślady martyrologii w tym terenie.

Dalej komunikat głosi, że do aktualnych poszukiwań został zrobiony wykop o wymiarach 27 x 5 x 3,7 metra. Podczas prac nie odkryto żadnej tzw. jamy grobowej, choć już pierwszy dzień prac ziemnych ukazał pojedyncze, rozproszone fragmenty ludzkich kości oraz ich dużą ilość w jednej części wykopu.

– Skupisko kości ujawnione w części północnej zawierało szczątki przemieszczone w układzie częściowo anatomicznym, partiami w nienaturalnym ułożeniu. Część z nich, które w całości odsłonięto w ramach badanej przestrzeni, została podjęta i przekazana do dalszych badań – potwierdza pracownik IPN.

Co najmniej trzy ofiary

Już wiosną br. Instytut zaczął w Górkach prace poszukiwawcze, podczas których w okolicy obecnego placu zabaw znajdowano pojedyncze, silnie rozproszone szczątki ludzkie lub ich fragmenty zalegające na różnych głębokościach.

Obecnie odkryte kości należą do co najmniej trzech osób – wstępnie oszacowano. Po ujawnieniu pierwszych szczątków dalsze prace objęto już śledztwem prowadzonym przez prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie. Pierwszą partię kości przewieziono do Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej UM w Lublinie, gdzie zostaną poddane szczegółowym badaniom.

Komunikat IPN wskazuje, że pozostałe szczątki odnalezione w profilach bocznych wykopu zabezpieczono przed zniszczeniem czy przemieszczeniem i pozostawiono w ziemi do kolejnych badań. Zdziwiło to społecznych obserwatorów prac, gdyż były tam długie kości rąk i nóg, kręgosłup i czaszka. – Podjęcie tych znalezisk w czasie obecnych prac, ze względu na konieczną do zastosowania metodologię badań oraz niezbędny do ich przeprowadzenia czas, było niemożliwe – podkreśla komunikat IPN. Dalej czytamy, że w trakcie poszukiwań znaleziono również wiele zagadkowych łusek i pocisków wielkokalibrowych – nienaturalnie rozerwanych.

Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN zapowiedziało kontynuowanie tych prac w 2023 roku. Przyprawia to o konsternację świadków obserwujących tak duży postęp odkryć. – W końcu wdrożono tu śledztwo – komentują.

Historycy swoje, ludzie swoje

Na terenie Górek Czechowskich – według ustaleń IPN, w latach 1940-42 Niemcy wykonali co najmniej sześć masowych egzekucji. Rozstrzeliwali tam ludzi różnej narodowości, głównie jednak Polaków, w tym więźniów Zamku Lubelskiego. Egzekucje odbywały się cyklicznie, w różnych ich lokalizacjach terenu – dowiadujemy się od aktywistów portalu Górki Czechowskie Wietrznie Zielone. – Podczas społecznej, wieloletniej kwerendy ustaliliśmy ponad 15 takich wielce prawdopodobnych miejsc. Większość obejmuje zbrodnie niemieckie, ale też powojenne NKWD i UB. Dokładna liczba zamordowanych tu ludzi nie jest znana, z pewnością przekracza 1500 osób – mówi Magdalena Zając z GCWZ.

– Co dla nas ważne, przed wyborem miejsc badań IPN dwukrotnie wziął pod uwagę wiedzę społeczników o martyrologii Górek i dwukrotnie już po kilku godzinach pracy znalazł ludzkie szczątki – dodaje.

Zimą 1947-48 roku przeprowadzono tam szereg ekshumacji, podczas których wydobyto łącznie 231 ciał. Ofiary pozostały w większości nierozpoznane. Przez dziesiątki lat ten temat spowijało milczenie. Obecnie dziwi sytuacja, że IPN nadal nie potrafi skutecznie zweryfikować informacji świadczących o istnieniu pochówków ludzi zamordowanych w Górkach Czechowskich. Dotyczy to lat 1939-45, ale i późniejszych. O te ofiary upomina się aktywista miejski Andrzej Filipowicz: – Nie jest najlepiej w IPN z pamięcią historyczną i zwartością akt, gdzie znajdują się również zeznania na temat zbrodni komunistycznych. Oby i drugi ustawowy obowiązek IPN, związany z identyfikacją szczątków, również był realizowany. To da szansę, że kiedyś w reportażu przeczytamy także o ofiarach powojennego reżimu. Jednak do tzw. not identyfikacyjnych ludzi tam pomordowanych jeszcze daleko.

Cóż, jak dotąd za najważniejszy skutek prowadzonych badań uważa się nie tyle znaleziska w Górkach Czechowskich, co fakt, że potwierdzono tu i doceniono relacje świadków.

Jak tu budować?

Dramatyczna historia Górek Czechowskich w Lublinie, które – zdaniem społeczników – wciąż kryją nieujawnione szczątki wielu pomordowanych tu ludzi dla wielu jest koronnym, poza przesłankami ekologicznymi i środowiskowymi, argumentem przeciwko planowanej przez właściciela terenu – spółce TVB – zabudowie ponad 25% Górek osiedlem mieszkaniowym. W kwietniu 2019 r. ta kwestia była przedmiotem pierwszego w Lublinie referendum lokalnego. To jednak okazało się nieważne wskutek zbyt niskiej frekwencji, acz większość uczestników plebiscytu – 67,7 proc. była przeciwna zabudowie.

W lipcu 2019 r. rada miasta uchwaliła nowe „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego” pozwalające na zabudowę mieszkalną na około 25 ha Górek Czechowskich należących w całości do prywatnego biznesu. We wrześniu 2019 miasto zawarło z właścicielem – spółką TBV umowę, na mocy której deweloper za symboliczną złotówkę sprzedał miastu 77 ha tego terenu i zobowiązał się urządzić na nim park naturalistyczny za 10 mln zł.

Obecnie sprawa Górek jest przedmiotem postępowania kasacyjnego przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w grudniu 2019 r. uznał, że co się tyczy Górek Czechowskich doszło do naruszenia zasad tworzenia studium i uchylił jego zapis dopuszczający zabudowę części tego terenu. Orzeczenie to zaskarżył do NSA Krzysztof Żuk, prezydent Lublina. Sąd w Warszawie uwzględnił skargę, uchylił wyrok WSA w Lublinie i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. W grudniu 2021 r. WSA uznał za niezgodną z prawem uchwałę Rady Miasta Lublin (z lipca 2019) w kwestii studium zagospodarowania Górek dopuszczającą tu częściową zabudowę blokową. Po ogłoszeniu wyroku pełnomocnik prezydenta Lublina znów złożył skargę kasacyjną do NSA w Warszawie. Wyrok ma zapaść w tym tygodniu, 24 listopada.

Marek Rybołowicz