Gorzka prawda o miejskich spółkach

Tylko dwie spośród ośmiu miejskich spółek komunalnych w Chełmie mają stabilną sytuację finansową. Pozostałe są na minusie i wymagają radykalnych działań naprawczych – wynika z podsumowania działalności spółek za pierwsze półrocze, któremu przysłuchiwali się miejscy radni.

Chociaż o fatalnym stanie finansów w podległych miastu spółkach wiadomo od kilku miesięcy, a niedawno prezesi MPEC, PUM i MPGK zapowiedzieli złożenie wniosków o ściganie poprzedników, to temat wrócił 22 lipca, podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Prezesi ośmiu spółek przedstawili radnym sytuację w firmach po pierwszym półroczu.

PUM do sanacji

Na pierwszy ogień poszło Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych, którego finanse są chyba w najgorszej kondycji. I zanim powołana dwa tygodnie wcześniej nowa prezes, Katarzyna Hapońska-Gajewska, zaczęła sprawozdanie prezydent, Jakub Banszek stwierdził, że przed ogłoszeniem upadłości spółkę może uchronić może jedynie dokapitalizowanie, które nie daje gwarancji prawidłowego funkcjonowania albo postępowanie sanacyjne, czyli głęboka restrukturyzacja, która ma doprowadzić do porozumienia z wierzycielami i uzdrowienia sytuacji gospodarczej.

Zdaniem nowej prezes najważniejszą i najgorszą informacją jest utrata przez PUM płynności finansowej niezbędnej do regulowania zobowiązań, które przekroczyły już 8 mln zł. W większości są to zobowiązania wymagalne, a z powodu istotnych opóźnień w płatnościach dostawcy nie chcą już ze spółką współpracować. To – jak oznajmiła dyrektor – paraliżuje działania przedsiębiorstwa.

PUM zadłużony jest na kilkaset tysięcy złotych m.in. w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej, a także w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej, czyli dwóch innych miejskich spółkach, borykających się z ogromnymi problemami finansowymi. Na domiar złego z powodu braku terminowej spłaty jeden z kredytów PUM-u w czerwcu br. postawiono w tzw. stan natychmiastowej wymagalności. Spółka prosi wierzyciela o 6-miesięczną karencję w spłacie i z niecierpliwością czeka na odpowiedź.

Dyrektor Hapońska-Gajewska poinformowała też radnych, że niektóre wspólnoty, którymi PUM zarządza, chcą zakończyć współpracę ze spółką. To wymaga dokonania przez przedsiębiorstwo rozliczeń i ewentualnych zwrotów kosztów na rzecz wspólnot. Dyrektor stwierdziła, że sytuacja spółki „nie napawa optymizmem”, ale to chyba zbyt delikatne ujęcie sprawy. Podczas posiedzenia przewidziano debatę nad sytuacją w PUM, ale radnym trudno było się odnieść do tych przekazanych „na gorąco” informacji.

Longin Bożeński, przewodniczący Rady Miasta Chełm, a także radna Edyta Rożek zwrócili uwagę, że aby ustosunkować się do tematu powinni wcześniej otrzymać materiały dotyczące spółki. Ale radni i mieszkańcy Chełma m.in. dzięki organizowanym przez miejskich urzędników konferencjom, od miesiecy słyszą o fatalnym stanie PUM i dwóch już zgłoszonych do prokuratury zawiadomieniach o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarząd spółki.

Prezydent Banaszek zapewnił, że radni dostaną wkrótce informacje dotyczące spółek i zwołane zostanie kolejne posiedzenie, na którym zdecydują o przyszłości PUM. Radna Rożek interesowała się sposobem egzekwowania należności od dłużników PUM. Z kolei radna Irena Machowicz dopytywała o to, dlaczego kwota przeznaczona przez PUM na wypłaty odpraw emerytalnych jest tak duża (opiewa na 1 mln 60 tys. zł). Dyrektor Hapońska-Gajewska przyznała, że to „istotne obciążenie”, wynikające ze zmienionej w grudniu ub. roku regulacji wynagrodzeń, zgodnie z którą wysokość odpraw to czterokrotność miesięcznego wynagrodzenia pracownika.

MPEC trwale nierentowny

Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej ubiegły rok zakończyło ze stratą niemal 7 mln zł. A doprowadzić do tego miało zwlekanie z zakupem uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Obecnie ceny za uprawnienia są czterokrotnie wyższe niż przed rokiem. Spółka tonie w długach. Nie ma funduszy na wykonanie inwestycji niezbędnych do dostarczenia dostaw ciepła do chełmskich mieszkań.

Termin mija w 2022 r. Artur Jędruszczak, prezes MPEC, wyliczał działania podjęte w ciągu ostatniego półrocza. Mówił o oszczędnościach wynikających z renegocjowanej umowy z Bogdanką na dostawę miału węglowego, nowej taryfy ciepła (wyższej o 15 proc.), działań związanych z redukcją zatrudnienia i poprawą stanu technicznego sieci ciepłowniczej, rezygnacji ze sponsoringów i ograniczenia wydatków na reklamę. Prezes Jędruszczak z rezygnacją stwierdził, że mimo tych działań pierwsze półrocze br. MPEC zakończył ze stratą w wysokości ponad miliona złotych.

– Szacowaliśmy, że będziemy dwieście tysięcy na plusie, ale nie udało się – mówił. – Ta sytuacja spowodowana jest rosnącymi cenami uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Nie mamy na to wpływu. Spółce grozi trwała nierentowność. Przed nami trudna decyzja, co do przyszłości firmy. Pozyskanie zewnętrznego finansowania dla koniecznych inwestycji będzie bardzo trudne.

W ramach konkursu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w którym MPEC złożył wniosek o dofinansowanie układu wysokosprawnej kogeneracji, do rozdysponowania jest tylko 90 milionów złotych. A zakwalifikowanych zostało kilkadziesiąt innych projektów na łączną kwotę około 680 milionów złotych. Przez to szansa uzyskania finansowania dla naszego projektu we wnioskowanej wysokości, czyli 13,1 milionów złotych, jest relatywnie niska (cały projekt opiewa na 25 milionów złotych).

MPRD na minusie

Andrzej Serafin, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Chełmie, oznajmił, że pierwsze półrocze br. spółka zakończyła ze stratą 118 tys. zł. Minus nikogo chyba nie zaskoczył, aczkolwiek zmniejszył się w porównaniu do analogicznego okresu z ubiegłego roku. Wtedy strata spółki przekroczyła 400 tys. zł.

Serafin także wyliczał podjęte działania naprawcze, w tym m.in.: ścisły nadzór nad wydatkami, optymalizację wykorzystania zatrudnionych pracowników i redukcję zatrudnienia. Zwrócił uwagę na zużyty i drogi w eksploatacji sprzęt chełmskiej spółki. Choć wobec MPRD nie są prowadzone żadne postępowania egzekucyjne ani sądowe, to firmie brakuje środków obrotowych i na cele inwestycyjne.

Pieniędzy brakuje na obsługę bieżących zobowiązań m.in. dlatego, że spółka nie pozyskała w ostatnim półroczu zadowalającej ilości kontraktów. Serafin przyznaje, że obecny stan finansów w znacznym stopniu utrudnia prawidłowe funkcjonowanie spółki a w przypadku zapłaty wszystkich zobowiązań za czerwiec może się okazać, że spółka nie będzie miała pieniędzy na wypłaty lipcowych wynagrodzeń.

– Sytuacja spółki może ulec poprawie poprzez dokapitalizowanie przy jednoczesnym pozyskaniu następnych zamówień na roboty w drugim półroczu 2019 roku – podsumował A. Serafin.

MPGK potrzebuje inwestora

Na razie redukcja kosztów, reorganizacja i działania naprawcze przynoszą efekt w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej. MPGK osiągnęła w pierwszym półroczu dwukrotnie wyższy zysk niż rok wcześniej – 423 tys. zł. Do tej pory zakładano, że spółka zakończy bieżący rok ze stratą ok. 2,7 mln zł. Po pierwszym kwartale wiele wskazywało, że te prognozy się sprawdzą, bo spółka notowała 850 tys. zł straty.

– Podjęto działania restrukturyzacyjne i trudne decyzje – relacjonował Marcin Czarnecki, prezes MPGK. – W efekcie, wynik operacyjny MPGK w tym roku będzie dodatni. Drugi kwartał był dobry, a kolejne będą jeszcze lepsze ze względu na zmianę zakładowego układu zbiorowego pracy, która wchodzi w życie 1 sierpnia oraz coraz większe efekty podjętych działań naprawczych.

Mamy dobry plan na pełniejsze wykorzystanie oczyszczalni ścieków i monetyzowanie tych działań. Widoczne są efekty wprowadzonego programu optymalizacji wywozu i zagospodarowania odpadów stałych. Prowadzony jest na szeroką skalę program uzdrowienia spółki obejmujący praktycznie całą jej działalność. Wyniki pierwszego półrocza wskazują, że przedsiębiorstwo wpłynęło na spokojniejsze wody.

Ale zadłużenie MPGK wciąż jest duże. Na koniec czerwca spółka posiadała kredyty i pożyczki w wysokości 13 mln złotych. Przed MPKG wyzwanie organizacyjne związane z połączeniem z Przedsiębiorstwem Gospodarki Odpadami, a także pozyskaniem inwestora, który pomoże sfinansować rozwój MPGK.

Aquapark za duży?

Grzegorz Orzełowski, prezes Chełmskiego Parku Wodnego i Targowisk Miejskich, skrupulatnie wyliczał powody, dla których spółka odnotowała 1 mln 34 tys. zł straty za pierwsze półrocze. Do ujemnego wyniku finansowego spółki przyczyniła się zbyt niska frekwencja w aquaparku i brak możliwości zmniejszenia kosztów stałych (np. z „działalności basenowej”), ale też fakt, że z oferty parku wodnego nie korzystają już chełmskie szkoły.

Prezes Orzełowski dotarł do prognoz sprzed kilku lat, zakładających, że w ciągu dnia aquapark odwiedzi średnio 1155 osób. W rzeczywistości średnia ta w pierwszym półroczu br. wyniosła zaledwie 510 osób. Orzełowski stwierdził, że aquapark jest zbyt duży na potrzeby chełmian i mieszkańców regionu i byłyby w stanie obsłużyć miasto liczące sto dziesięć tysięcy mieszkańców. Zapowiedział rozszerzenie usług, m.in. o prozdrowotne tężnie.

CLA jeszcze jedzie

Mariusz Chudoba, który od stycznia br. jest prezesem Chełmskich Linii Autobusowych, dwoi się i troi, aby poprawić także marną sytuację finansową spółki. Za otrzymaną od miasta dopłatę CLA spłaciły 500 tys. zł zobowiązań wymaganych z tytułu dostaw paliwa i 400 tys. zł zaciągniętej pożyczki. Ograniczono kursowanie autobusów na terenie gminy Chełm, wprowadzono wakacyjny rozkład jazdy ograniczając koszty w czasie obniżonej frekwencji pasażerów.

Wprowadzono nowy regulamin organizacyjny, zwolniono 10 osób, zlikwidowano dwie kasy biletowe, umożliwiając zakup biletów przez telefon komórkowy oraz za pośrednictwem strony internetowej. Koszty funkcjonowania spółki cięte są na potęgę, co przyniosło prawie 300 tys. zł zysku za pierwsze półrocze. Ale zobowiązania na koniec czerwca wynoszą 6,3 mln zł. I chociaż są niższe o ponad 2 mln zł od tych na koniec 2018 r., to wartość księgowa spółki jest w dalszym ciągu mniejsza niż wartość zobowiązań CLA. Spółka nadal ma kłopot z płynnością finansową.

– Przyczyna tkwi w wieloletnim, niedostatecznym finansowaniu przez miasto, pomimo zawartych z nim umów – stwierdził prezes Chudoba. – W dalszym ciągu konieczne jest dokapitalizowanie w celu osiągnięcia wskaźników finansowych pozwalających na dalsze funkcjonowanie spółki zgodnie z obowiązującymi przepisami.

PGO i ChTBS na prostej

Artur Juszczak rozluźniony relacjonował dobrą sytuację w Przedsiębiorstwie Gospodarki Odpadami, ale przecież nie on się do niej przyczynił, bo prezesem spółki jest od kilku tygodni (wcześniej kierował nią Marcin Czarnecki-przyp.red.). To jedna z dwóch miejskich spółek, które nie mają problemów finansowych. Drugą jest Chełmskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, kierowane przez Bogdana Drygasiewicza, które za pierwsze półrocze br. wypracowało nawet 61 tys. zł zysku. Wynik jest miłym zaskoczniem, bo podstawowa działalność spółki nie jest nastawiona na osiąganie zysku (podobnie jest w przypadku PGO).

Kolosy na glinianych nogach

W porządku obrad zaplanowana była debata na temat spółek, ale „rozgoryczeni” ich sytuacją radni (aż ośmiu było nieobecnych) niewiele mieli do powiedzenia. Nie kryli zaskoczenia, że wcześniej nie zdawali sobie sprawy z fatalnego stanu finansów spółek. Radna Elżbieta Ćwir podziękowała za „jasny, publiczny, konkretny sposób przedstawiania informacji”. Głos w tej sprawie zabrał też radny Mariusz Kowalczuk.

– Jestem radnym kolejną kadencję i cały czas nam przedstawiano, że MPGK i MPEC są wzorowymi spółkami, a okazuje się, że to kolosy na glinianych nogach, które w zasadzie już upadły – mówił Kowalczuk. – Trzeba je ratować. Jeśli chodzi o MPEC należy wystosować zaproszenia do składania ofert, aby ktoś zainwestował w tę spółkę. A jeśli chodzi o MPGK to trzeba również pozyskać inwestora finansowego. Stoimy przed dylematem: albo te spółki upadną, albo będziemy je ratować. Mam nadzieję, że przy takim kierownictwie uda się je uratować.

Jest ratunek

Debatę podsumował prezydent Banaszek. Najwięcej uwagi poświęcił MPGK i MPEC. W przypadku pierwszej z tych spółek stwierdził, że prezes Czarnecki podjął już działania zmierzające do wyprowadzenia jej na prostą, ale on sam dąży do tego, aby w jak najszybszym czasie podjąć współpracę z Polskim Funduszem Rozwoju, który miałby finansowo wejść do MPGK. Zapewnił, że miasto nie przestanie być właścicielem spółki, a ewentualnie sprzedane udziały będą co roku do miasta wracały. Ma to być forma dokapitalizowania i tymczasowej pomocy, z zastrzeżeniem, że miasto po jakimś czasie znowu stanie się stuprocentowym właścicielem spółki.

Zdaniem Banaszka to rozwiązanie pozwoli miastu na realizację projektów z nowej perspektywy unijnej, a spółce na rozwiązanie wewnętrznych problemów. Największym wyzwaniem będzie wyprowadzenie z trudnej sytuacji MPEC. Bez szacowanej na kilkadziesiąt milionów złotych modernizacji od stycznia 2023 roku na ciepłownię będą nakładane ogromne kary, a ceny za ciepło pójdą w górę. Prezydent chce, aby w pierwszej kolejności zabezpieczone zostały interesy mieszkańców i pracowników MPEC-u. Według niego takie gwarancje dają spółki skarbu państwa, dlatego podpisał już w tej sprawie list intencyjny i prowadzi rozmowy.

– Sześć z ośmiu miejskich spółek jest w trudnej sytuacji – stwierdził Banaszek. – Dwa największe wyzwania to MPEC i PUM. MPGK potrzebuje wielu działań. W przypadku aquaparku trzeba się zastanowić, czy nie powinien być on przemodelowany. Można postawić tezę, że ta inwestycja może być cały czas nierentowna. Robimy wszystko, co można, aby poprawić ofertę, zwiększyć frekwencję, ale inwestycja w swoim zamierzeniu była większa niż zapotrzebowanie na lokalnym rynku. PGO i ChTBS funkcjonują optymalnie, ale muszą być przygotowane na nowe wyzwania.

CLA jest na dobrej drodze, aby wyjść na prostą, ale w związku z jej zadłużeniem, to będzie długi proces. Obecnie przeprowadzany jest tam audyt, który określi odpowiedni poziom dopłaty z urzędu miasta. W przypadku MPRD prezes podjął się dużego wyzwania. Jego praca zaowocowała tym, że strata w tej spółce została zmniejszona w stosunku do analogicznego okresu w roku poprzednim. Wkrótce, kiedy będziemy mieli wykonane analizy, będę wnioskował do Rady Miasta o jeszcze jedno spotkanie w sprawie MPEC i PUM, aby podjąć ostateczne decyzje w sprawie tych spółek. (red)