Granica biła głową w mur

GRANICA DOROHUSK – ORZEŁ SREBRZYSZCZE 0:1 (0:1)

0:1 – A. Olender (20).


GRANICA: Kopeć – Niemiec (70 Giedz), Furmanik, Paszkowski, Swatek, Słomka, Świderski, Michał Grzywna, Sokołowski, Maliszewski, Olęder. Trener – Marek Grzywna.

ORZEŁ: Konczyński – Bazela, Basiński (55 Ł. Tatysiak), Malinowski, Sz. Tatysiak, D. Trusiuk, M. Olender, Nazaruk (75 Rulka), K. Trusiuk (85 M. Tatysiak), A. Olender, S. Tatysiak. Trener – Mirosław Basiński.

– To był dziwny mecz – mówił po ostatnim gwizdku Grzegorz Świderski z Granicy. – Orzeł w pierwszej części spotkania może dwa razy był na naszej połowie, z czego jedną akcję zakończył zdobyciem gola. Myśmy atakowali, grali na połowie przeciwnika, ale nie najlepiej czuliśmy się w ataku pozycyjnym. Nie potrafiliśmy stworzyć sobie bramkowych sytuacji, bardzo słabo funkcjonowały u nas skrzydła, dlatego też staraliśmy się grać środkiem, jednak efektów nie było. Orzeł nastawił się na obronę, w polu karnym ustawił siedmiu zawodników, którzy ograniczali się do wybijania piłek daleko od swojej bramki. W doliczonym czasie gry goście wyszli z kontrą, trzech na bramkarza. Piłkę miał Sławek Tatysiak, ale nie wykorzystał stuprocentowej okazji – dodaje G. Świderski.

– Nie zagraliśmy dobrego meczu, a mimo to potrafiliśmy zwyciężyć. Granica prowadziła grę, jednak nie zagrażała nam. Bardzo dobry mecz rozegrał dziś Andrzej Olender, który był wszędzie, i w pomocy, i w ataku, a jak trzeba było wrócić i wspomóc obronę, to też to robił – powiedział po meczu Sławomir Tatysiak, napastnik Orła. (s)