I po żniwach

Po tegorocznych żniwach rolnicy nie mają powodów do radości. Ceny zbóż spadły o 15-20 proc. w porównaniu do ubiegłego roku a i plony są niższe. We znaki dały się susza a później burze, deszcze i gradobicia, które wykładały i niszczyły plony.

Rolnicy „sprzątają” pola po żniwach – belują i zwożą słomę i szykują się do poplonów. Tegoroczne żniwa dla wielu z nich skończyły się wyjątkowo wcześnie, bo susza przyspieszyła wyjazd kombajnów na pola.

– Po raz pierwszy w swoim życiu skończyłem żniwa tak wcześnie – mówił nam niedawno pan Janusz, rolnik z gminy Leśniowice. – Ale nie mam powodów do świętowania. Zbiory były marne. Przez suszę ziarno w kłosie jest słabej jakości. Dodatkowo cena w skupie rozczarowuje. W ubiegłym roku skupy płaciły nawet 800 zł za tonę pszenicy, w tym roku tylko 550 zł. To nawet kosztów nie pokryje.

– Nie ma wątpliwości, że są rejony, w których susza dała się rolnikom we znaki – przyznaje Piotr Burek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej. – Ceny pszenicy dochodziły w skupach do 70 zł za kwintal, ale tylko przy dobrych parametrach, a tych zboża nie trzymały. Za pszenżyto skupy płacą od 60 do 65 zł od kwintala, za żyto – 55, owies – 50 zł. To oczywiście kwoty brutto.

Prezes LIZ mówi, że tegoroczne zbiory są niższe niż w minionym roku. – Rolnicy odczuwają to przy sprzedaży – mówi. – A ci, którzy przetrzymali zboże z ubiegłego roku w silosach, licząc na zarobek w tym roku, mogli stracić podwójnie.

Nadal nie wiadomo, na jaką rekompensatę mogą liczyć gospodarze w związku z klęską suszy czy miejscowymi nawałnicami.

– Oprócz możliwości zaciągania kredytów klęskowych czy przesunięć w płatnościach w bankach nie ma żadnych oficjalnych informacji na temat rekompensat dla rolników – mówi P. Burek. – Rząd zapowiedział jedynie wcześniejszą wypłatę zaliczek na poczet dopłat bezpośrednich. A minister rolnictwa mówił o wyasygnowaniu podobnej pomocy dla rolników jak przed rokiem. Wtedy było to ponad 2 mld zł.

Po suszy w 2018 roku rolnicy, którzy mieli ubezpieczone pola, dostawali od rządu 1000 zł do hektara rekompensaty a ci, którzy gospodarstw nie ubezpieczyli, a mają zwierzęta hodowlane – połowę tej kwoty. Pozostali otrzymali po 250 zł do hektara.

– Nadal nie wiemy czy podobnie będzie teraz – mówi prezes LIR.

A rolnicy zastanawiają się czy nawet taka pomoc zrekompensuje im straty. Wielu z nich już twierdzi, że rok zakończą pod kreską, bo nie dość, że zboża było mniej, to ceny spadły o 15-20 proc. w porównaniu do 2018 roku. – Rosną koszty produkcji, dochodzą drogie naprawy i konserwacja maszyn po żniwach – mówią. (bf)