I straszno, i śmieszno

Senator zapewnia, że do radiowozu został wypchnięty, policja, że wszedł do niego sam

Lubelski senator Jacek Bury stał się w sobotę bohaterem medialnych doniesień z manifestacji protestujących w Warszawie przedsiębiorców, wyrażających w ten sposób swoje niezadowolenie z działań rządu w ramach wprowadzanej na czas pandemii koronawirusa tarczy antykryzysowej. Parlamentarzysta, a zarazem właściciel dużej, lubelskiej firmy transportowej miał zostać brutalnie potraktowany na placu Zamkowym przez policję i spędzić w „suce”, jak sam nazwał radiowóz, ponad 2,5 godziny.

Senator Bury tuż po zajściu, w rozmowie z dziennikarzami, stwierdził, że został doprowadzony siłą do radiowozu.

– Gdzie na schodkach tego samochodu dostałem uderzenie w nogi z tyłu pod kolana, co spowodowało, że upadłem na kolana i w tym momencie dostałem uderzenie w plecy. Zostałem siłą wrzucony do suki policyjnej, bo tego inaczej nie można nazwać – relacjonował Jacek Bury. – Nie szanuje się w tym kraju immunitetu, nie szanuje się obywateli! – grzmiał lubelski senator, Koalicji Obywatelskiej.

Tyle tylko, że wersja policji zdecydowanie różni się od tego, co Bury przedstawił mediom.

– Policjanci działają cały czas w oparciu o obowiązujące prawo, a ono mówi jednoznacznie,, że nie można zatrzymać osoby objętej immunitetem i w tym przypadku nie zatrzymywali żadnej osoby objętej immunitetem – wyjaśnia nadkomisarz Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji i dodaje, że w tym przypadku senator robił wszystko, by utrudnić działania policjantom.

Policjanci wprowadzali osoby zatrzymane do radiowozu i … – W tym czasie pan senator postanowił sam wejść do tego radiowozu i z tego radiowozu prowadził dalszy przekaz nagrywając siebie, przekazując również nagrania, rozmawiając z dziennikarzami, udzielając wywiadów telewizyjnych. W tym przypadku pamiętajmy, że mamy do czynienia z osobą, która sama postanowiła wejść do radiowozu i w nim przebywała, pomimo że kierowane były prośby do pana senatora, żeby ten radiowóz opuścił – dodał nadkomisarz Marczak.

W odpowiedzi na słowa rzecznika prasowego stołecznej policji Jacek Bury w niedzielne przedpołudnie zamieścił na swoim profilu filmik z zatrzymania, na którym widać, jak stoi na stopniach radiowozu i dyskutuje z jednym z policjantów, po czym inny z mundurowych wpycha go do środka i.. dostaje reprymendę od swojego kolegi.

– Według Policji i jej rzecznika, a także polityków PiS (których nie było oczywiście na miejscu) dobrowolnie wszedłem do radiowozu. Oceńcie sami – napisał na swoim profilu na Facebooku senator Bury. BS