Im kasa, ludziom kurz?

Wszechobecny pył i kurz, zniszczone drogi, hałas, osuszenie wód gruntowych – takie szkody ma według niektórych wyrządzić kopalnia piasku w Szumince. Inwestorzy tłumaczą, że żadnych niedogodności nie będzie i planują wydobycie. Mają na to wszelkie pozwolenia i koncesje.

Kopalnię piasku na zachód od Szuminki, na niespełna dwuhektarowej działce, planują uruchomić państwo Pastusiukowie. W okolicy mają już czynne dwie inne tego typu inwestycje, kolejną w gminie Hańsk. Z ich planami nie zgadzają się niektórzy mieszkańcy wsi, którzy obawiają się, że kolejna kopalnia mocno pogorszy ich komfort życia. Argumentują, że wybranie takiej ilości piachu naruszy równowagę i tak już niskiego stanu wód gruntowych, że ciężarówki zniszczą drogę i będą utrudniać prowadzenie prac polowych, niektórzy boją się niesustannego zapylenia.

Dlatego w ubiegłym tygodniu przeciwnicy kopalni złożyli do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Chełmie odwołanie od decyzji starosty, który odmówił wszczęcia postępowania w sprawie uchylenia decyzji udzielającej inwestorowi koncesji na wydobywanie kruszywa w tej lokalizacji. Ewa Pastusiuk tłumaczy, że wszelkie działania ze strony nieprzychylnych inwestycji mieszkańców są efektem zwykłej sąsiedzkiej zawiści i zazdrości. – To nie jest pierwsza kopalnia piasku w tej okolicy – mówi. – Czy jakieś drogi są przez nas zniszczone? Przeciwnie, są w o wiele lepszej kondycji niż wcześniej.

Do chwili otwarcia ostatniej piaskowni przeszliśmy długą drogę formalną. Uzyskaliśmy wszelkie niezbędne pozwolenia, ekspertyzy i koncesje łącznie z opinią ochrony środowiska, że inwestycja nie będzie miała negatywnego wpływu na przyrodę. Po wielu rozmowach i spotkaniach z mieszkańcami Szuminki przekonaliśmy wielu z nich, że kopalnia nie będzie miała wpływu na komfort ich życia, więc wycofali oni ustnie swój sprzeciw sprzed kilku miesięcy. Działamy zgodnie z prawem, a tych kilku zawistnych osób i tak nie przekonamy, więc dalej będziemy robić swoje – dodaje E. Pastusiuk.

Sytuację od podszewki zna radny z Szuminki, Adam Budzyński, od którego dowiadujemy się, że wielu mieszkańców czuje się oszukanymi nie tyle planami państwa Pastusiuków, co działaniami władz. – Gdy kopalnia była jeszcze w sferze planów, ludzie wyrazili swój sprzeciw – mówi. – Po wielu burzliwych konsultacjach społecznych wójt zapowiedział, że inwestycja jednak nie dojdzie do skutku, co bardzo uspokoiło nasze społeczeństwo.

Dlatego informacja o tym, że jednak starosta pozwolił na wydobycie, była nie tylko niespodziewana, ale bardzo oburzająca. Ludzie poczuli się zawiedzeni – dodaje radny. Co się jednak stało, zapewne się nie odstanie. Wątpliwym jest, by SKO przychyliło się do skargi mieszkańców, ponieważ w swoich decyzjach instytucja ta opiera się wyłącznie na tym czy dana decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami. (bm)