Incydent w Jedenastce

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 Andrzej Kosiniec wyjaśnia incydent, do którego miało dojść na lekcji wychowania fizycznego w czwartek, 10 października. Nauczyciel w-f zdecydowanym ruchem odsunął szarpiącego za klamkę u drzwi ucznia, a w internecie pojawiły się wpisy, że pedagog użył przemocy… Wszystko zarejestrowały kamery szkolnego monitoringu.

– Nic takiego wielkiego się nie wydarzyło – tłumaczy nauczyciel, który uczestniczył w rzekomym incydencie. – W internecie czytałem, że niby uderzyłem ucznia, co jest wierutną bzdurą. Te nieprawdziwe informacje rozpowszechnia jedna osoba, która nie zna przebiegu całego zdarzenia, a oskarża mnie bezpodstawnie. Po wyjaśnieniu całego zajścia nie wykluczam, że wystąpię na drogę sądową i złożę pozew przeciwko niej za szkalowanie mojego dobrego imienia. Uczę w szkole od wielu lat i ciężko pracowałem na swój zawodowy dorobek oraz nazwisko.

Nauczyciel wyjaśnia, że podczas lekcji z piątą klasą kilku chłopców rozrabiało i przeniósł zajęcia do małej sali gimnastycznej. Nagle jeden z nich zaczął szarpać za klamkę w drzwiach. – Ponieważ wiedziałem, że otwierają się one do środka i obawiając się, by nie uderzyły one dziecka, zdecydowanie zareagowałem ze względu na bezpieczeństwo ucznia.

Odsunąłem chłopca od drzwi, ale na pewno go nie skrzywdziłem, a tym bardziej nie uderzyłem – opowiada „wuefista”. – Gdyby ktoś z drugiej strony gwałtownie złapał za klamkę i otworzył je, uderzyłyby one w głowę dziecka. Każdy z nauczycieli pewnie tak by zareagował. Wszystko nagrały kamery szkolnego monitoringu. Uczę w szkole od wielu lat i nigdy nikogo źle nie potraktowałem. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Po prostu ktoś do całego zajścia dorobił ideologię i opowiada bzdury.

Faktem jest jednak, że nastoletni uczniowe potrafią zachowywać się skandalicznie, a nauczyciele przecież powinni również dbać o dyscyplinę i porządek. Czasem dochodzi do takich sytuacji, że ze względu na konsekwencje obawiają się stanowczo reagować w momentach, w których zdecydowanie powinni. Choćby ze względu na dobro innych uczniów.

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 Andrzej Kosiniec nie chciał komentować incydentu. – Sprawę wyjaśniamy, mamy na to trzy dni robocze, w najbliższy wtorek będziemy mogli coś więcej powiedzieć – stwierdził dyrektor Kosiniec. (s)