Intrygujące nagranie z sesji

– Czyżby krytyczne wypowiedzi w związku z sytuacją w szkole czy niejednogłośne absolutorium dla wójt wstrzymują publikację nagrania z ostatniej sesji Rady Gminy w Wierzbicy? – pytają mieszkańcy gminy. A może to tylko kłopoty techniczne, bo sesja odbywała się wyjątkowo w budynku szkoły podstawowej?

Ostatnia sesja Rady Gminy w Wierzbicy odbyła się 8 maja. Ze względu na zagrożenie koronawirusem obrady zorganizowano w sali gimnastycznej szkoły podstawowej. I chociaż były nagrywane, tak jak wymagają tego przepisy, nie było transmisji na żywo ani nie do tej pory nie udostępniono nagrania z sesji na stronie internetowej urzędu. A szkoda, bo mówi się, że padły tam cierpkie słowa na temat zamieszania, jakie od tygodni trwało w szkole w związku z przygotowywaniem nowego arkusza organizacyjnego. I chociaż podczas sesji obyło się bez kłótni czy pyskówek, to brak nagrania wzbudza coraz więcej domysłów.

– A może pani wójt nie spodobało się to, co mówili radni, i nie chce pokazać tego mieszkańcom? – pytali nas Czytelnicy. Inni sugerowali, że wójt, która zwykle lubi się chwalić w internecie swoimi osiągnięciami, tym razem wolała przemilczeć głosowanie nad absolutorium i wotum zaufania, które nie było dla niej jednomyślne.

O brak nagrania z sesji zapytaliśmy w miniony piątek pisemnie Urząd Gminy, ale odpowiedzi się nie doczekaliśmy.

Mimo to udało nam się ustalić, o czym była mowa na sesji. Głównie radna Marta Kozak, która jest nauczycielką, mówiła o fatalnej sytuacji w szkole. M.in. o tym, że na papierze wszystko wygląda dobrze, ale gdy się zajrzy głębiej, to już nie jest tak różowo. Radna krytykowała stan wyposażenia szkoły. Mówiła, że pracownie są słabo wyposażone, a sprzęt i meble, na którym uczą się dzieci jest w opłakanym stanie. Wspomniała o tym, że w najmłodszych klasach to nauczyciele i rodzice są sponsorami pomocy dydaktycznych.

Na brak zaopatrzenia skarżyć się mają też pracownicy biblioteki i nauczyciele wychowania fizycznego, którzy szukają sponsorów (także wśród rodziców uczniów). Radna miała przekonywać, że czas pracy nauczyciela to znacznie więcej niż się wszystkim wydaje. Angażują się w różne działania, przygotowują dzieci do konkursów. Często to społeczna praca. A dodatek motywacyjny w Wierzbicy wynosi zaledwie 1-3 proc. wynagrodzenia (30-90 zł).

Radna pytała, dlaczego gmina oszczędza tylko w szkole, kosztem nauczycieli i dzieci, nawiązując do zaplanowanych cięć w etatach. I pytała czy szkoła będzie rzeczywiście dobrze działać z tak okrojoną kadrą i tak marnym wyposażeniem?

Wójt mała się tłumaczyć, że gmina pozyskała tablety. Ale podobno zanim rozdano je uczniom, przeleżały w szafie ponad dwa tygodnie. Radny Bogusław Kulbicki miał proponować, żeby przeprowadzić inwentaryzację wyposażenia i pozbyć się tego, które się nie nadaje do dalszej eksploatacji.

O oszczędności w szkole pytać miała także radna Anna Flisiuk. Wójt Zdzisława Deniszczuk tłumaczyła je malejącą liczbą uczniów, trudną sytuacją i wypomniała, że część nauczycieli, w związku z pandemią, w zasadzie nie pracuje, a trzeba im płacić. Podobno wypomniała im, że przez wakacje też biorą pieniądze i dostają trzynaste pensje. Radna M. Kozak tłumaczyła, że taka od zawsze była specyfika tej pracy i wakacje to jest ich urlop a pandemii nie wymyślili przecież nauczyciele.

Gdy trwała sesja, część nauczycieli nie wiedziała jeszcze czy utrzyma etaty. Radny Kulbicki miał mówić, że to przykre, że trzyma się ich w niepewności i napięciu, że przeżywają, co się z nimi stanie. Radny Marian Kister miał skwitować, że każdy musi sobie jakoś radzić i nauczyciel nie musi być nauczycielem i może pracować w innym miejscu.

Radni zapewne żałowali, że w debacie o szkole nie uczestniczyła dyrektor placówki, Marzanna Jakuta. – To dziwne, tym bardziej, że sesja odbywała się przecież w budynku szkoły – komentowali niektórzy. bf