Jechał za szybko, odpowie za śmierć

Kierowca ciężarówki, pod której kołami w Okunince zginęły dwie kobiety, może trafić do więzienia. Śledczy wprawdzie uznali, że to kierująca osobówką ponosiła winę za spowodowanie wypadku, ale ustalili również, że jechał on szybciej niż dopuszczają przepisy, co mogło przyczynić się do tej tragedii.

Do wypadku doszło na początku lipca br. Około godziny 13 w miejscowości Okuninka (gm. Włodawa) na drodze wojewódzkiej nr 812 Włodawa – Chełm zderzyły się dwa samochody: osobowy i ciężarowy. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespoły ratownictwa medycznego oraz policja. Z ustaleń śledczych wynikało, iż kierująca toyotą kobieta wyjeżdżała od strony jeziora w lewo.

Zignorowała jednak znak stop, a tym samym nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu ciężarówce, której kierowca poruszał się drogą wojewódzką. W wyniku tego doprowadziła do zderzenia obu pojazdów. Toyotą podróżowały dwie starsze mieszkanki powiatu świdnickiego. Pomimo prowadzonej na miejscu resuscytacji krążeniowo-oddechowej życia jednej z nich nie udało się uratować. Druga w ciężkim stanie trafiła do szpitala, ale ona również zmarła.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa we Włodawie, która w ubiegłym tygodniu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko kierowcy ciężarówki. – Oczywiście za jedyną sprawczynię tego wypadku uznaliśmy kierującą toyotą, która wymusiła na skrzyżowaniu pierwszeństwo przejazdu – mówi Monika Okońska, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. – Jednakże biegły z zakresu ruchu drogowego stwierdził, że do zdarzenia przyczynił się również kierujący samochodem ciężarowym, który przekroczył dopuszczalną prędkość w tamtym miejscu o kilkanaście kilometrów na godzinę.

Biegły wyliczył też, że gdyby jechał zgodnie z przepisami, kobiety miałyby szansę uniknąć zderzenia. I właśnie na tej podstawie, zgodnie z art. 177 p. 2 Kodeksu karnego przedstawiliśmy kierowcy zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do wypadku komunikacyjnego, w którego następstwie śmierć poniosły dwie osoby. Za to przestępstwo grozi mu kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności – dodaje pani prokurator. (bm)