Jego miejsce jest za kratami

Wizerunek poszukiwanego Krzysztofa S. 2 stycznia br. opublikowała na swoich stronach lubelska policja.

W przypadku Krzysztofa S. z Włodawy prawo nie jest rychliwe. Mężczyzna wielokrotnie skazywany za różnego rodzaju przestępstwa przeciwko mieniu, mimo grożącego mu wyroku za oszustwo, oczekiwanie na decyzję włodawskiego sądu „umilił” sobie przywłaszczeniem portfela. Mimo tej kumulacji nie został aresztowany.

18 grudnia 2018 roku nieznany mężczyzna, na terenie sklepu przy al. Spółdzielczości Pracy w Lublinie, wykorzystując nieuwagę jednego z klientów, przywłaszczył pozostawiony przy kasie skórzany portfel. Wewnątrz były pieniądze, karty bankomatowe i kredytowe, prawo jazdy, dokument tożsamości oraz wiele innych dokumentów, a także telefon komórkowy. Straty pokrzywdzony właściciel wycenił na kwotę ponad 850 zł.

Okazało się, że sprawcę przywłaszczenia portfela zarejestrował sklepowy monitoring. Wizerunek przestępcy lubelska policja ujawniła na początku b.r. licząc na to, że ktoś rozpozna złodzieja. Był to mężczyzna w wieku około 35-45 lat, średniej budowy ciała, około 175-180 cm wzrostu, włosy koloru blond, ubrany w niebieski sweter, niebieskie spodnie dżinsowe i czarne buty. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ złodzieja rozpoznało kilka osób i natychmiast o tym fakcie powiadomiło mundurowych z Lublina.

Poszukiwany to Krzysztof S. z Włodawy – multiprzestępca, który z oszustwa i kradzieży uczynił sposób zarabiania na życie. Co ciekawe, S. po zwinięciu portfela nie został aresztowany, choć przed włodawskim sadem toczy się przeciwko niemu i jego żonie-przedszkolance postępowanie karne o oszustwo i tylko czekać, aż sąd ogłosi wyrok w tej sprawie, po której S. najpewniej trafi za kratki, bo oszustwa dopuścił się w warunkach recydywy, a poza tym wcześniej był wielokrotnie karany za podobne przestępstwa. Włodawską opinię publiczną dziwi fakt, że po zatrzymaniu za przywłaszczenie portfela S. od razu nie trafił za kratki.

– To m.in. ja rozpoznałem jego twarz w policyjnym komunikacie i byłem przeświadczony, że sąd, znając jego bogatą przeszłość kryminalną, zadecyduje o areszcie, a tymczasem pan S., jak gdyby nigdy nic, chodzi sobie po mieście i zapewne planuje kolejne przestępstwa. Przecież to jawny skandal! – denerwuje się mężczyzna, który przyczynił się do jego złapania za kradzież portfela. Niestety, jemu i całej reszcie społeczeństwa Włodawy pozostaje teraz jedynie czekać na wyrok sądu i mieć nadzieję, że w końcu Krzysztof S. trafi tam, gdzie jego miejsce. (bm)