Jest punkt, mogły być trzy…

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – ORLĘTA ŁUKÓW 1:1 (0:1)
0:1 – Kiryło (87), 1:1 – Wołos (90+4).


SPARTA: Podlipny – Oleksiejuk (55 Krystjańczuk), Kurzyna, Paździor, Wójcik (55 Osoba), Wołos, Kasperek (66 Kiejda), Barabasz, Martyn, Adamiec, Jasiński (66 Głowacki).
Ciekawy mecz obejrzeli kibice w Rejowcu Fabrycznym. Emocje były do samego końca. W pierwszej połowie nieco lepiej prezentowali się goście, którzy stworzyli groźniejsze okazje do zdobycia bramki.

– Do przerwy ze wskazaniem na Orlęta, choć my też mogliśmy prowadzić, gości od utraty gola uratowała poprzeczka – mówił po meczu Bartosz Bodys, trener Sparty. – Po zmianie stron uzyskaliśmy przewagę i mieliśmy kilka świetnych okazji. Najlepszą miał Andrzej Głowacki. Bramkarz gości jego strzał obronił intuicyjnie.

W samej końcówce Mateusz Wołos źle zagrał piłkę w kierunku Głowackiego, Orlęta przejęły futbolówkę i po szybkim kontrataku wyszły na prowadzenie. Sparta grała jednak do końca. – Chyba już w ostatnich sekunda Mateusz Wołos uderzył zza pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od słupka i wylądowała w okienku. Piękny gol, który dał nam remis.

Można się cieszyć z tego punktu, ale jest lekki niedosyt, bo była szansa zainkasować trzy oczka – dodał trener Bodys. Sparta w kolejnym meczu zagra w Tyszowcach z tamtejszą Huczwą. Początek w sobotę 24 bm. o 17.00.(r)