Kara za błąd na świadectwie

Winni pomyłki na świadectwach ósmoklasistów z Wierzbicy zostali podobno ukarani. Trudno tylko ustalić, kto zawinił. Bo zdaniem jednych to wychowawcy, a zdaniem innych – dyrekcja szkoły. I wszyscy unikają rozmowy na ten temat.

O błędzie na świadectwach uczniów ósmych klas ze Szkoły Podstawowej w Wierzbicy głośno było jakiś czas temu. Na dokumentach, które otrzymali na zakończenie szkoły, zabrakło jednego z przedmiotów – przyrody. Przedmiot skończył się w szóstej klasie a jego rozwinięciem w kolejnych klasach były m.in. chemia, biologia oraz fizyka. I to tym właśnie wychowawcy tłumaczyli brak przedmiotu na dokumencie. Zwracali uwagę także na to, że był to pierwszy rocznik, który kończył szkołę po reorganizacji oświaty i likwidacji gimnazjów.

Ale wytyczne do wypisywania świadectw powinna przekazać wychowawcom dyrekcja szkoły. To dyrektor podpisuje też dokumenty, zanim otrzymają je uczniowie. Nikt pomyłki się nie dopatrzył i faktycznie trudno tu winić którąś ze stron. Błąd, w porę, wykryto w trakcie rekrutacji do szkoły średniej, gdy uczniowie złożyli tam świadectwa z błędem. Ponieważ pomyłkę zauważono w trakcie trwania rekrutacji, udało się wypisać nowe świadectwa.

Zamieszanie, co prawda, kosztowało rodziców i uczniów trochę nerwów i zachodu, bo to oni musieli jeździć i wymieniać świadectwa, ale wszystko dobrze się skończyło. I wydawało się, że jest po temacie. Zarówno wychowawcy, jak i dyrektor szkoły tłumaczyli, że pomyłki się zdarzają i że w zasadzie nikt tu nie zawinił. Dyrektor w rozmowie z nami stwierdziła, że wychowawcy troszkę „namieszali”, ale nie zamierza wyciągać wobec nich żadnych konsekwencji i że zawsze będzie ich bronić.

Ale przed tygodniem dowiedzieliśmy się, że finał zamieszania ze świadectwami jest zupełnie inny. Według pogłoski zarówno dyrektor, jak i wychowawcy ponieśli jednak konsekwencje pomyłki. – Podobno wszyscy dostali jakieś upomnienia albo kary – zapewnia nas rozmówca.

O to czy rzeczywiście któryś z nauczycieli został ukarany, zapytaliśmy pisemnie panią dyrektor. Do minionego piątku odpowiedzi nie otrzymaliśmy, ale z pewnych źródeł wiemy, że faktycznie M. Jakuta wyciągnęła wobec wychowawców konsekwencje. Gdy dostaniemy odpowiedź napiszemy, jakie. Prawdopodobnie nieprzyjemności z powodu pomyłki na świadectwach miała też sama dyrektor.

Czy w formie słownej „bury” czy pisemnego upomnienia też nie wiemy, bo zapytana o to pisemnie wójt również nie udzieliła nam jeszcze odpowiedzi. Ale pamiętając, że dała naganę dyrektor szkoły w Święcicy za rzekome niepowiadomienie w porę o uszkodzonym przez wichurę dachu, można się spodziewać, że i w tej sprawie interweniowała. (bf)

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here