Karny podciął skrzydła

WŁODAWIANKA – KRYSZTAŁ WERBKOWICE 0:4 (0:1)


0:1 – K. Wołoch (33), 0:2 – A. Wołoch (64 karny), 0:3 – Pakuła (83), 0:4 – K. Wołoch (89).

WŁODAWIANKA: Polak – Czarnota, Błaszczuk, Nielipiuk, Kędzierski, Naumiuk (65 Bylina), Bartosz, Jemioł, Więcaszek, Wojtak (60 B. Musz) R. Musz.

Włodawianka przystąpiła do meczu osłabiona bez zawodników z Ukrainy, Pavlo Sheliuka i Vladyslawa Magdysha. Początek miała jednak optymistyczny. – Mieliśmy okazję do zdobycia gola, po zagraniu Rafała Musza w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Antek Jemioł. Mając przed sobą bramkarza posłał jednak piłkę nad poprzeczką – opowiada Marek Drob, trener Włodawianki. – Potem Wojtek Więcaszek mógł wpisać się na listę strzelców, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się od nóg rywala. Walczyliśmy, byliśmy nieustępliwi, ale Kryształ miał w swoich szeregach więcej jakości. Różnica między obydwoma zespołami była widoczna, staraliśmy się jednak ją niwelować walką, ale brakowało trochę też umiejętności.

Pierwszego gola goście zdobyli po stałym fragmencie gry. Krystian Wołoch uderzył w krótki róg nie do obrony. – Od początku drugiej połowy ruszyliśmy odrabiać straty, wyglądało to nieźle, ale sytuacja z 64 min., kiedy to sędzia podyktował problematyczny rzut karny dla Kryształu, zamieniony na gola, podcięła nam skrzydła. Chwilę później drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną zobaczył Patryk Błaszczuk i w zasadzie mecz dla nas dobiegł końca. W ostatnich minutach goście wykorzystali grę z przewagą jednego zawodnika, zdobyli jeszcze dwie bramki – relacjonuje Marek Drob.

W następnej kolejce, 1 maja Włodawianka zagra na wyjeździe z Lublinianką, zaś w niedzielę 5 maja o 16.00 zmierzy się we Włodawie z Tomasovią Tomaszów Lubelski. (r)