Kiepski kabaret z siatkówką w tle

Gabriel Wlaź, założyciel i twórca sukcesów siatkarskiego klubu Arka Chełm, zrezygnował z funkcji dyrektora sportowego ds. siatkówki w spółce Chełmski Klub Sportowy. – Powodem – jak wyjaśnił prezydent Chełma Jakub Banaszek – był konflikt z prezesem ChKS-u Arturem Juszczakiem. Kibice martwią się, czy ta sytuacja nie odbije się na wynikach sportowych klubu.

Założona i kierowana przez lata przez Gabriela Wlazia Arka Chełm obecnie z kompletem punktów zajmuje pierwsze miejsce w II lidze siatkówki i jest niemal pewniakiem do awansu. Chełmscy siatkarze doskonale radzą sobie również w rozgrywkach Pucharu Polski, gdzie już dotarli do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z Avią Świdnik. Jeśli ją pokonają, to w półfinale powalczą z aktualnym mistrzem Polski – Jastrzębskim Węglem. Każdy mecz siatkarzy „u siebie” przyciąga do Miejskiej Hali Sportowej komplet kibiców. Czegoś takiego Chełm nie widział od wielu lat i na pewno współautorem tego sukcesu jest właśnie Gabriel Wlaź.

– Dlaczego w takiej sytuacji pan Wlaź zrezygnował z funkcji dyrektora sportowego ChKS, odpowiedzialnego za siatkówkę? – pytał na ostatniej komisji oświaty, kultury i sportu RM Chełm radny Stanisław Mościcki, korzystając z okazji, że na posiedzeniu obecny jest prezydent miasta Jakub Banaszek. – To był odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Co się stało? – dopytywał Mościcki.

Z odpowiedzi prezydenta Banaszka wynika, że Wlaź zrezygnował z funkcji, bo nie potrafił się dogadać ze swoim szefem Arturem Juszczakiem, prezesem Chełmskiej Spółki Sportowej.

– Współpraca między panami była od początku trudna, ale rozwijała się. Prezes Juszczak miał odpowiadać za kwestie finansowe w Arce, a Wlaź za kreowanie i rozwój zespołu – mówił prezydent – Prezes oczekiwał jednak, że dyrektor sportowy będzie częściej w Chełmie (pochodzący z Chełma Wlaź od lat mieszka w Lublinie, gdzie jest komornikiem sądowym – przyp. aut.), że będzie konsultował z nim podjęte przez siebie decyzje, że nie będzie zaskakiwał prezesa np. układaniem drużyny. W końcu to prezes spółki musi się podpisywać pod zobowiązaniami finansowymi, nie dyrektor sportowy – tłumaczył prezydent.

Banaszek dodał, że kwestia rezygnacji Wlazia pojawiała się od kilku tygodni na zasadzie, jak to określił, „straszaka”.

– Po ostatnim meczu między panami doszło do kolejnych zgrzytów, każdy z nich myślał, że drugi się ugnie, ale tak się nie stało i w końcu pan Gabriel Wlaź, którego bardzo szanuję, złożył rezygnację – kontynuował.

Prezydent podkreślił, że nie zamierzał być mediatorem między Juszczakiem a Wlaziem, ani wnikać w politykę kadrową prezesa ChKS.

– Powiedziałem panu Wlaziowi, że powinien wziąć się w garść, zacisnąć zęby, że panowie z czasem się dogadają, ale emocje znów wzięły górę – mówił.

Na koniec Banaszek przyznał, że powiedział i Wlaziowi, i Juszczakowi, że zachowują się niedojrzale, że cała historia przypomina kabaret. – Ale czasem tak po prostu jest, że pewni ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać – stwierdził.

Dodał, że liczy jeszcze na to, że gdy emocje opadną, panowie znów siądą do rozmów. Gabriel Wlaź nie chciał sprawy komentować. Napisał nam, że być może odniesie się do niej po Nowym Roku.

Kibice mają nadzieję, że cała sytuacja nie odbije się na wynikach sportowych zespołu i siatkarze awansują do I ligi. (kg)