Kilkudziesięciu do eksmisji

Co roku z kieszeni podatnika idą ciężkie pieniądze na remonty mieszkań socjalnych. Niestety, nie wszyscy lokatorzy dbają o to, co dostali za darmo od miasta. Coraz więcej najemców zalega z czynszem, a za długi i dewastację kilkudziesięciu miasto chce eksmitować.


W ubiegłym roku miasto wydało na remonty lokali socjalnych 733 950 zł. W 26 mieszkaniach wymieniona została stolarka okienna (79 500 zł), w 5 przebudowano trzony piecowe (20 tys. zł), w 6 budynkach wyremontowane zostały dachy (60 tys. zł), a w 10 – elewacje i balkony (109 950 zł). Pozostałe 379 550 zł pochłonęły prace ogólno-budowlane i remontowe w 58 lokalach. Rok wcześniej renowacje pochłonęły 741 000 zł.

– Wymieniono stolarkę okienną w 30 lokalach za 72 880 zł i stolarkę drzwiową w 11 lokalach za 11 000 zł, przebudowano trzony piecowe w 3 lokalach za 10 500 zł, wyremontowano pokrycia dachowe w 6 budynkach za 126 200 zł, wyremontowano 8 budynków za 198 220 zł. Pozostałe roboty – dotyczące instalacji elektrycznej, gazowej, centralnego ogrzewania i ciepłej wody użytkowej, remontu podłóg, schodów, balkonów, remontu toalet i rozbiórek komórek – wykonano w 39 lokalach i adresach za 322 200 złotych – wylicza Damian Zieliński z gabinetu prezydenta miasta.

Co roku są to, jak widać, niemałe wydatki, na które składają się wszyscy podatnicy. Gdyby jednak wszyscy lokatorzy mieszkań socjalnych potrafili uszanować to, co zostało im oddane do użytku za darmo, koszty renowacji z pewnością byłyby mniejsze. Niestety, prawda jest taka, że wybite okna, pomazane ściany, wyrwane przewody, zniszczone drzwi i piece, zapuszczone i zdewastowane mieszkania to już niestety norma w przypadku „socjali”.

Prawo do lokalu socjalnego można nabyć drogą sądową lub poprzez złożenie wniosku. Sądy wykonują eksmisję przez latami niepłacone czynsze lub uciążliwe zachowanie i zdemolowanie mieszkania, a samorząd ma obowiązek zapewnić takim osobom dach nad głową.

W 2019 r. dokonano realizacji 7 wyroków eksmisyjnych z przyznanym prawem do otrzymania lokalu socjalnego, w tym 5 w związku z zaległościami czynszowymi i eksploatacyjnymi, a 2 wskutek bezumownie zajmowanego mieszkania. – Miasto realizuje wyroki z lokali stanowiących własność miasta, spółdzielni mieszkaniowych, Polskich Kolei Państwach oraz prywatnych właścicieli – tłumaczy Zieliński.

Tylko jaka jest gwarancja, że jeśli ktoś nie uszanował własnego, doceni mienie miasta? Za dewastację, uporczywe zakłócanie spokoju i niepłacenie lokale socjalne też mogą zostać odebrane najemcom na mocy wyroku sądu. I tak zgodnie ze stanem na koniec czerwca br. przed Sądem Rejonowym w Chełmie toczyło się 25 tego typu spraw wniesionych przez miasto.

Z kolei, jak wynika z danych UM, sukcesywnie też rośnie liczba najemców, którzy od dłuższego czasu zalegają z czynszem. Na koniec grudnia 2019 r. zaległości powyżej 3 miesięcy miało 257 najemców, natomiast na koniec maja br. – już 271 najemców. (pc, fot. archiwum)