Kleszcze już aktywne

Kilkudniowe ocieplenie rozbudziło pasożyty. Wygłodniałe po zimie kleszcze wściekle szukają pierwszych ofiar, na których mogłyby się pożywić. Najwyższy czas na profilaktykę, bo spotkanie z pajęczakiem może się skończyć źle.

Choć wciąż mamy kalendarzową zimę, ze snu zdołały się już obudzić kleszcze. Wystarczy bowiem, że temperatura osiągnie około 5 stopni na plusie, by pajęczaki rozpoczęły swoją aktywność. Po kilku miesiącach „zamrożenia” są wyjątkowo niebezpieczne, bo, wygłodniałe szukają pożywienia. O ile jeszcze w poprzednich latach trudne warunki „przeczekiwały” na dzikach, dziś w lasach tych zwierząt coraz mniej. Za to populacja kleszczy wzrosła.

Można je spotkać nie tylko w lasach, ale i na łąkach, w parkach czy miejskich skwerach, a nawet w przydomowych ogródkach. U swoich ofiar najbardziej lubią pachwiny, pachy, szyję i miejsca za uszami. Gdy już znajdą odpowiednie, wkłuwają się tak, że ofiara nie czuje bólu (kleszcz wprowadza wraz ze śliną środek znieczulający). Pasożyt staje się zauważalny dopiero wtedy, gdy się naje i napęcznieje.

Wtedy koniecznie trzeba udać się do lekarza lub wyjąć kleszcza za pomocą odpowiedniego zestawu czy pęsety kosmetycznej. Posmarowanie masłem, olejem, benzyną, spirytusem czy wazeliną to błąd – powoduje to odcięcie dopływu powietrza pajęczakowi, który w efekcie może wprowadzić do organizmu swojej ofiary jeszcze więcej toksyn. Pod żadnym pozorem nie wolno go też wyciskać palcami, przekręcać czy zdrapywać.

Kleszcze są niebezpieczne, bo mogą przenosić choroby. Dla zwierząt najgroźniejsza jest babeszjoza, której objawami są apatia, ospałość czy brak apetytu. Choroba może doprowadzić do stanów zapalnych organów wewnętrznych (wątroby czy nerek). Dlatego weterynarze zalecają bezwzględne stosowanie preparatów przeciw kleszczom. Mogą to być kropelki, szczepionka czy specjalne obroże ze środkiem odstraszającym, które wystarczą nawet na osiem miesięcy.

Do grupy najbardziej znanych chorób odkleszczowych zagrażających człowiekowi należy borelioza, której najczęstszym objawem jest tzw. rumień wędrujący (ale też bóle stawów, wypadanie włosów, zmęczenie, napady otępienia, zaburzenia wzroku czy słuchu).

W 2015 roku chełmski sanepid odnotował 38 przypadków tej choroby. Patrząc na statystyki z późniejszych lat, to zaledwie garstka. Rok później liczba chorych wzrosła do 139, w 2017 roku było ich już 202, a w ubiegłym roku – 208.

Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, wyjaśnia jednak, że tak duży wzrost zachorowań w ostatnich latach nie odzwierciedla w pełni sytuacji epidemiologicznej na naszym terenie. To dlatego, że zdecydowana większość zgłoszonych zachorowań to przypadki przewlekłej boreliozy, która latami rozwijała się nierozpoznawalna.

Bo choroba ta często mylona jest z wieloma innymi schorzeniami i bywa, że dopiero nawet po kilkunastu latach jej objawy uaktywniają się na tyle, by trafnie postawić diagnozę. Problem w tym, że wciąż nie wynaleziono szczepionki na boreliozę, a jej leczenie znacznie osłabia organizm ze względu na konieczność długotrwałego zażywania odpowiednich antybiotyków.

Im dłużej kleszcz żeruje, tym szanse zakażenia boreliozą rosną. Jeżeli usuniemy pasożyta w ciągu kilku godzin od ukąszenia (i zdezynfekujemy miejsce), to prawdopodobieństwo zarażenia będzie stosunkowo niewielkie (uwolnione z jelit kleszcza bakterie nie zdążą przejść wraz z jego śliną do organizmu żywiciela).

Co innego z wirusem kleszczowego zapalenia mózgu. Nim możemy się zakazić na samym początku żerowania kleszcza. – Można, a nawet należy się zaszczepić się przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu. Szczególnie zalecane jest to dzieciom i młodzieży wyjeżdżającym na kolonie czy obozy letnie – podkreśla E. Kuryk, dyrektor PSSE w Chełmie.

Kleszcze kończą swoją aktywność wraz z pierwszymi przymrozkami. W całym sezonie obserwuje się dwa szczyty ich wzmożonego żerowania: wiosenny (po przebudzeniu) oraz jesienny (wrzesień-październik).

Jak się bronić? Ponieważ kleszcze najbardziej aktywne są rano i po południu (po godz. 16), na spacer warto wybrać się koło południa. Najlepiej zainwestować też w preparaty odstraszające i odpowiednie, jasne ubranie (długie spodnie, długi rękaw, czapka z daszkiem lub kapelusz). Warto pamiętać, by po powrocie do domu dokładnie obejrzeć skórę. (pc)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here