Kłos miał piłkę meczową…

LUTNIA PISZCZAC – KŁOS GMINA CHEŁM 1:1 (0:0)
1:0 – Kaliszuk (53), 1:1 – Drzewicki (70).
KŁOS: Porzyc – Omelko, E. Poznański, Kowalski, Siatka, Flis, Bala (84 S. Wyrostek), Sołtysiuk, P. Gierczak (54 Żwirbla), Drzewicki (90 Kimel), Olęder (65 Wojtal).
Beniaminek z gminy Chełm wywiózł cenny punkt z trudnego terenu, jakim jest boisko Lutni w Piszczacu. Po ostatnim gwizdku sędziego podopieczni Roberta Tarnowskiego czuli jednak niedosyt. – W 89 min. mieliśmy piłkę meczową. W idealnej sytuacji znalazł się Damian Flis. Piłka spadła mu na czwarty metr od bramki i zamiast do siatki, strzelił nad poprzeczką. Damian na dziesięć podobnych sytuacji, dziewięć na pewno wykorzystałby. Pech chciał, że akurat tej jednej nie wykorzystał w Piszczacu. Szkoda, bo ta bramka pewnie dałaby nam trzy punkty – mówił po ostatnim gwizdku sędziego trener Tarnowski.
Pierwsza połowa była wyrównana. Gospodarze częściej przebywali w posiadaniu piłki, lepiej nią operowali, ale groźniejsze akcje inicjował Kłos. – Graliśmy z kontrataku, a my lubimy taką grę. Szkoda tylko, że nic nie wpadło do bramki rywala – mówił R. Tarnowski.
Po zmianie stron Lutnia zepchnęła gości pod ich bramkę. – Przeżywaliśmy trudne chwile, przez 15 minut gospodarze zagrali wysokim pressingiem, przydusili nas i strzelili gola. Mogli zdobyć jeszcze ze dwa, ale na szczęście dla nas, skończyło się na tym jednym. Z biegiem czasu graliśmy coraz lepiej. Dokonałem dwóch zmian, zarówno Paweł Żwirbla jak i Dariusz Wojtal ruszyli ofensywę. Zaczęliśmy stwarzać sobie okazje strzeleckiej, aż w końcu Łukasz Drzewicki doprowadził do remisu. Później dobrą okazję miał Kordian Sołtysiuk. Zszedł z piłką do środka, zrobił sobie miejsce do strzału, uderzył, ale trafił prosto w bramkarza. W końcówce byliśmy lepsi, mogliśmy ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale szanujemy ten punkt, bo za darmo go nie dostaliśmy – dodaje szkoleniowiec Kłosa.
W niedzielę 11 września Kłos w Rożdżałowie zmierzy się z LKS Milanów, trzecim beniaminkiem, na obecną chwilę najsłabszą drużyną rozgrywek. – Mimo wszystko nie lekceważymy rywala. Nam lepiej gra się z mocniejszymi zespołami, kiedy łatwiej skontrować, niż z teoretycznie słabszymi – mówi Robert Tarnowski. Początek spotkania o 16.00.(red)