Kłos zasłużył na jeden punkt

TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI – KŁOS GMINA CHEŁM 2:1 (1:0)
1:0 – Chmura (11), 1:1 – Fornal (57), 2:1 – Szuta (83).


KŁOS: Wikło (85 Skuczyński) – Huk, E. Poznański, Kowalski, Stepaniuk, Jabłoński (58 Bereda), Flis, Kamola, Rak (85 Żwirbla), Fornal, Bala (75 Gierczak).

O tym, że Tomasovia u siebie jest bardzo groźna, piłkarze Kłosa Gmina Chełm wiedzieli doskonale. Wiedzieli również, że rywal potrafi bezlitośnie wykorzystać stałe fragmenty gry. Właśnie one zadecydowały o końcowym wyniku.

– Z gry gospodarze nie stwarzali sobie dogodnych okazji strzeleckich, natomiast po rzutach wolnych, rzutach rożnych pod naszą bramką było gorąco. Obie bramki straciliśmy po stałych fragmentach – mówi Sławomir Wyrostek, prezes klubu z gminy Chełm.

Mecz w Tomaszowie Lubelskim miał wyrównany przebieg. Może gospodarze mieli lekką przewagę w posiadaniu piłki, ale nic z niej nie wynikało. Przy stanie 1:1 przed szansą stanęli piłkarze Kłosa. Jeden z zawodników został sfaulowany w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Przewinienie miało miejsce tuż przed polem karnym.

Winowajca Damian Chmura ujrzał czerwoną kartkę, ale rzutu wolnego Kłos nie wykorzystał. Inna sprawa, że sędzia pozwolił na nieprzepisowe ustawienie muru. – Trudno było strzelić do bramki, gdy mur stał około 6 m od piłki, a nie przepisowe 9,15 m – mówi prezes Wyrostek. – Damian Flis zaprotestował i dostał od sędziego żółtą kartkę.

Grając z przewagą jednego zawodnika Kłos zamiast zdobyć zwycięskiego gola, stracił go. – Niestety, popełniliśmy błąd przy stałym fragmencie. Szkoda, bo remis nam się w tym meczu należał – dodaje S. Wyrostek. (r)